Wiadomości

W Rosji demokracji nie było, nie ma i chyba nie będzie

Rozmowa z profesorem Richardem Pipesem, historykiem i sowietologiem z Uniwersytetu Harvarda i byłym doradcą prezydenta Ronalda Reagana
Czy zaskoczyła pana deklaracja Dmitrija Miedwiediewa i Władimira Putina, którzy oświadczyli, że po wyborach zamierzają zamienić się stanowiskami?
Nie. Chociaż przez pewien czas sądziłem, że Putin może pozostać premierem, bo on nie lubi tych wszystkich formalności związanych z prezydenturą. Z drugiej strony jako premier nie miał części uprawnień i pewnie dlatego zdecydował się wrócić na ten urząd. Co się zmieni, gdy Putin znów zostanie prezydentem?
Nie spodziewam się wielkich zmian ani w polityce krajowej, ani zagranicznej. Przecież to są partnerzy. Dmitrij Miedwiediew jest może trochę bardziej liberalny i prozachodni, ale przecież cały czas blisko współpracuje z Władimirem Putinem. Po co więc Miedwiediew mówił tyle o wielkich zmianach, liberalizacji, rządach prawa? Miedwiediew w to wszystko wierzył. Ale niewiele z tych zmian wyszło. Jako szef rządu może nadal próbować wprowadzać jakieś zmiany, ale wątpię, by udało mu się coś z Putinem jako prezydentem. Czy taka zamiana na najwyższych stanowiskach na Kremlu to nie dowód na to, że Rosja nie jest demokratycznym krajem? Waszyngton nie powinien wymóc na Moskwie jakichś zmian? Rosja nie była, nie jest i chyba nie będzie demokratycznym krajem. Spodziewam się jednak, że władze w Moskwie i Waszyngtonie nadal będą ze sobą współpracować. Jeśli zaś chodzi o rady dotyczące systemu rządów, to Rosjanie nie przyjmują ich od Stanów Zjednoczonych i bardzo złoszczą się, gdy Amerykanie próbują ich im udzielać. Oczywiście władze w Waszyngtonie mogą od czasu do czasu skrytykować Moskwę, ale to tyle. „To uzurpacja władzy" i „najgorszy ze scenariuszy rozwoju kraju" – tak sobotnią zapowiedź rządzących w Rosji polityków określił Borys Niemcow, przekonując, że „Putin zdecydował, iż zostanie Łukaszenką". Zgadza się pan z nim? Nie. Nie zgadzam się. Łukaszenko to zatwardziały sowiecki biurokrata. Natomiast Putin, choć pod pewnymi względami przypomina Łukaszenkę, to jednak liczy się ze zdaniem cudzoziemców, a także pozwala krytykować rząd – czego nie wolno robić na Białorusi. Ostatnio trzykrotnie byłem w Rosji i wróciłem trochę bardziej pozytywnie nastawiony do sytuacji w tym kraju. Dobre wrażenie robi choćby wspomniana już wolność wypowiedzi. Poza tym, jaka jest alternatywa? Putin nadal jest w Rosji bardzo popularny. Trochę mniej niż był, ale jednak. Inni kandydaci, łącznie z Borysem Niemcowem, nie mają z nim żadnych szans. Po 2020 roku będzie szansa na to, że u władzy w Rosji pojawią się jacyś nowi ludzie? Oczywiście bardzo trudno to przewidywać i nie podejmę się takich prognoz. Trzeba jednak pamiętać, że w Rosji nie ma tradycji rządów prawa i demokracji. Ludzie się z tym zgadzają, bo dla nich polityka to bujda – czy to w Rosji, czy w Ameryce. Dlatego większość Rosjan polityką się nie interesuje. Jest jak jest. Dla nich najważniejsze jest to, aby silna władza chroniła ich przed wrogami z zewnątrz i wewnątrz. A ta ekipa to robi. I za to jest lubiana. —rozmawiał Jacek Przybylski
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL