Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie niemiecka armia będzie zachęcać młodych Niemców do służby?
- W jaki sposób nowe zasady rekrutacji mogą wpłynąć na liczebność niemieckiej armii do końca dekady?
- Co zakłada najnowszy plan zwiększenia zdolności obronnych Niemiec, w tym ilość i rodzaj sprzętu wojskowego do zakupienia?
- Jakie są przewidywania dotyczące zdolności Bundeswehry do obrony krajów NATO przed potencjalną rosyjską agresją?
- Co oznacza nowa inwestycja w satelity i jakie znaczenie ma dla bezpieczeństwa Niemiec?
- Jakie proporcje wydatków obronnych mają Niemcy w porównaniu do Polski i jakie są plany na przyszłość?
Tuż po objęciu władzy kanclerz Friedrich Merz zapewniał, że Niemcy będą posiadać najsilniejszą konwencjonalną armię w Europie, bez względu na to, ile to kosztuje. Była to właściwie zapowiedź drugiej „Zeitenwende”, czyli epokowej zmiany. Pierwszą zapowiedział tuż po rosyjskiej agresji na Ukrainę ówczesny kanclerz Olaf Scholz. Powstał wtedy specjalny fundusz na modernizację armii w wysokości 100 mld euro. Został już praktycznie rozdysponowany. W przeciwieństwie do niego kasa Merza nie ma praktycznie dna.
Gotowa jest już więc lista zakupów Bundeswehry: czołgów, samolotów, dronów, broni cybernetycznej, nie wyłączając satelitów, opiewająca na niebotyczną kwotę 377 mld euro.
Czytaj więcej
Czy Niemcy zastąpią Amerykanów jako najważniejszy członek NATO w Europie? Oni za kilka lat mają mieć cztery dywizje wojsk lądowych. My – sześć. I t...
Wstrzymana została wyprzedaż terenów należących do armii i trwają intensywne remonty koszar znajdujących się nierzadko w opłakanym stanie. Jest to dla Bundeswehry niemal tak ważne, jak zakupy nowoczesnego sprzętu, bo warunki zakwaterowania mają bezpośredni wpływ na atrakcyjność armii.
Jak skusić młodych do służby w wojsku, jeśli niezbyt tego chcą
Młodzi Niemcy nie palą się do służby w armii. Ma to zmienić nowy system rekrutacji z całym zestawem zachęt. Wejdzie w życie z początkiem przyszłego roku, po akceptacji przez Bundestag.
Co najmniej 2 tys. euro żołdu netto plus oczywiście koszty utrzymania, bezpłatne bilety kolejowe, kursy językowe
Na rekrutów czekać więc będzie co najmniej 2 tys. euro żołdu netto plus oczywiście koszty utrzymania, bezpłatne bilety kolejowe, kursy językowe czy do 3,5 tys. euro gotówki na zdobycie prawa jazdy w cywilu. Koszary powinny być też jak najbliżej miejsca zamieszkania nowych żołnierzy czy żołnierek. Po odbyciu wielomiesięcznej służby będą mieli do wyboru powrót do cywila lub zawodowstwo.
Zgodnie z nowymi zasadami 650 tys. młodych ludzi kończących w przyszłym roku 18 lat otrzyma drogą elektroniczną formularz zawierający m.in. pytanie, czy byliby zainteresowani służbą wojskową i jaką. Kobiety zwolniono z odpowiedzi. Kto odpowie twierdząco, dostanie od armii zaproszenie na rozmowę w nadziei, że uda się go przekonać do dobrowolnej służby na określony czas. W 2027 r. zaproszenie otrzymają już wszyscy 18-latkowie.
– Nie wiadomo, jaki skutek przyniesie nowy system, zawarto więc w nim zabezpieczenie, że w razie zbyt małej liczby chętnych wprowadzony może być powszechny obowiązek służby wojskowej – mówi „Rzeczpospolitej” Rafael Loss, ekspert ds. bezpieczeństwa European Council on Foreign Relations (ECFR). To jednak ostateczność.
Czy Kreml da Berlinowi wystarczająco czasu na zbudowanie armii
– Nasze siły zbrojne muszą stać się zdolne do odstraszania, tak jak w czasie zimnej wojny. Musimy uniemożliwić Moskwie i komukolwiek innemu choćby rozważanie ataku na nas lub terytorium NATO – mówi Boris Pistorius (SPD), minister obrony.
Bundeswehra liczy obecnie 171 tys. zawodowych żołnierzy i żołnierek oraz ok. 11 tys. osób odbywających służbę dobrowolnie przez okres od 7 do 23 miesięcy.
Według planów, do końca dekady armia miałaby liczyć 260 tys. osób. Docelowo do jej dyspozycji w warunkach zagrożenia miałoby być 200 tys. rezerwistów wyszkolonych przez kolejne lata w ramach nowego systemu rekrutacji. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie Bundeswehra będzie miała do dyspozycji 460 tys. wyszkolonych żołnierzy – do obrony kraju oraz obszaru NATO. Oznaczałoby to, że na początku przyszłej dekady niemiecka armia uzyska zapowiadany stan zdolności do prowadzenia wojny („Kriegstüchtigkeit”), rozumiany jako gotowość do przeciwstawienia się rosyjskiej agresji, nie tyle na własny kraj, ale też na sojuszników, jak np. na kraje bałtyckie.
Czytaj więcej
Szwecja nie bez przyczyny jest wyjątkowo nieufna wobec Rosji. Bezpieczeństwo stało się najważniejsze, a niemal co trzeci Szwed obawia się okupacji.
Pytanie, kiedy będzie do tego gotowa Rosja Władimira Putina? – Zdaniem przedstawicieli niemieckich służb wszystko zależy od tego, jak i kiedy zakończy się wojna w Ukrainie oraz jak szybko uda się Rosji restrukturyzacja oraz wzmocnienie armii – mówi Rafael Loss, powołując się na wypowiedzi szefów służb w czasie przesłuchań w Bundestagu. Martin Jäger, szef niemieckiego wywiadu (BND) mówił tam o „zimnym pokoju”, który w każdej chwili może się przerodzić w „fazę gorącej konfrontacji”. W Niemczech traktuje się przy tym na serio opinie służb duńskich oraz krajów bałtyckich, mówiące o gotowości Rosji już za 2-3 lata.
Prawie jedna dziesiąta wydatków przeznaczona na satelity
Jak wynika z listy planowanych zakupów Bundeswehry, do której kilka dni temu dotarło „Politico”, armia zamierza w najbliższym czasie zrealizować 320 projektów o wartości 377 mld euro. Połowa z tej sumy trafi do niemieckich koncernów zbrojeniowych. Na 39-stronicowej liście znajdują się m.in. czołgi, pojazdy opancerzone, niemieckie systemy rakietowe IRIS-T z kilkuset pociskami czy drony taktyczne oraz wiele innego sprzętu.
Czytaj więcej
Choć nominalnie wydatki naszych sąsiadów na obronność są największe w Europie Zachodniej, to jeśli chodzi o zdolności bojowe, są oni daleko w tyle...
14 miliardów euro zostanie wydane na nowe geostacjonarne satelity komunikacyjne oraz konstelację innych sputników, mającą zapewnić stałą, odporną na zakłócenia łączność żołnierzom i stanowiskom dowodzenia. W sumie na tzw. bezpieczeństwo kosmiczne resort obrony przeznacza 35 mld euro. To stosunkowo nowa pozycja w budżecie obronnym.
W tym roku Niemcy przeznaczyły na obronę 2,4 proc. PKB. Polska dwa razy więcej, jeżeli liczyć udział wydatków na obronność w PKB. W liczbach bezwzględnych proporcje są odwrotne. Polska wydaje w tym roku 186,6 mld zł, a Niemcy ok. 363,2 mld. Zadeklarowane 5 proc. PKB Berlin zamierza osiągnąć w 2035 r.. Bundeswehra ma być wtedy nie do poznania.