Historia

Pod Nivellem

Archiwum „Mówią Wieki
">Andrzej Łomanowski
NAPISZ DO AUTORA
Upór ciągle żądającego posiłków, nastawionego defensywnie Pétaina skończył się dlań kopem w górę wymierzonym 1 maja przez Joffre’a – nominacją na dowódcę Grupy Armii Środka. Wprawdzie sektor Verdun nadal pośrednio podlegał Petainowi, ale 2. Armię objął już gen. Robert Georges Nivelle, bardziej skłonny do desperackich „zwycięskich ofensyw”. Na lewym brzegu walki toczyły się o wzgórza 304 i Mort-Homme, które mimo śmierci 10 tys. obrońców wpadło 22 maja w ręce Niemców. Za to między 22 a 24 maja 5. Dywizja Piechoty słynącego z ofensywnego ducha gen. Mangina próbowała odbić fort Douaumont. Skończyło się na dwudniowym sukcesie i krwawych stratach.
Zmianę w myśleniu Francuzów spowodowało częściowo zgrupowanie w rejonie Verdun potężnych sił. Z początkowych 150 tys. ludzi urosły one do 525 tys., co stwarzało szansę na rozstrzygnięcie bitwy udanym atakiem. Strona niemiecka też nie miała zamiaru odpuścić, o ile bowiem Kronprinz już rozumiał, że ze zmęczonymi żołnierzami nie złamie obrony przeciwnika, o tyle Falkenhayn chciał uczynić z Verdun „maszynkę do francuskiego mięsa”. Pomóc miała mu przewaga w artylerii: 2200 dział wobec 1800 francuskich). Niemcy potrzebowali zresztą sukcesu: niepowodzenia Austriaków nad Padem i wielka ofensywa rosyjska na wschodzie nadszarpnęły bowiem autorytet państw centralnych. Ufny w przewagę techniczną niemiecki sztab wyznaczył nowy cel – fort Vaux strzegący równiny Woevre. W sześciokilometrowym pasie uderzenia Niemcy skoncentrowali siły, uzyskując przewagę liczebną 4: 1. Wsparci lawiną ognia (ok. 10 tys. pocisków dziennie) uderzyli 1 czerwca na 600 obrońców niedozbrojonego fortu. Używając miotaczy ognia i gazów bojowych, wdarli się do kazamatów, wybijając też 6 czerwca francuską odsiecz. Dzień później dowodzący fortem mjr Raynal poddał się, a jego wyczerpanym i wygłodzonym żołnierzom zwycięzcy oddali honory wojskowe.
Między 8 a 20 czerwca zaciekłe walki trwały też pod Fleury, Souville i Thiaumont. Atakujący Niemcy użyli pocisków z fosgenem, który jednak opóźnił ruchy ich własnych pułków. Sytuacja stała się tak poważna, że Joffre wzmocnił wreszcie 2. Armię czterema dywizjami. Jeszcze 23 – 26 czerwca, w ostatnim porywie energii, piechota niemiecka wzięła część wzgórza Froideterre i redutę Thiaumont, ale zatrzymał ją prowadzony z furią kontratak Francuzów, którzy odbili część wzgórz.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL