fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Porażka Phoenix po dogrywce z Oklahoma City Thunder

Marcin Gortat
AFP
Koszykarze Phoenix przegrali na wyjeździe 118:122 z Oklahoma City Thunder. Decydowała dogrywka. Marcin Gortat zdobył 20 punktów i miał 8 zbiórek
Z wyjazdowego tournee koszykarze Phoenix wracają z czterema zwycięstwami w sześciu spotkaniach. Piąte było bardzo blisko. Na 17,4 sekundy przed jego zakończeniem przy prowadzeniu Thunder 117:116 trzy rzuty wolne wykonywał Vince Carter, który wcześniej trzypunktowym rzutem doprowadził do dogrywki. Trafił jednak tylko jeden. Faulowany Russell Westbrook rzutami wolnymi podwyższył na 119:116, a rzut z dystansu Steve'a Nasha był niecelny i już nie udało się zmniejszyć różnicy.
W całym meczu gospodarze wykonywali aż 47 rzutów wolnych (trafili 37), podczas gdy gracze Phoenix tylko 14 (osiem celnych). To zrobiło różnicę.
Dla obydwu zespołów była to siódma dogrywka w sezonie. Thunder odnieśli szóste zwycięstwo w takich okolicznościach, Suns przegrali po raz trzeci.
Marcin Gortat grał 38.53 minuty, najdłużej w tym sezonie (27 lutego przeciwko Indianie przebywał na parkiecie 38.12 min.), oddał najwięcej w karierze 18 rzutów z gry, trafiając 9, czym wyrównał swój rekord w NBA. Bezbłędnie wykonał obydwa wolne, miał 7 zbiórek w ataku i jedną w obronie, cztery asysty, trzy bloki, stratę i trzy faule. Rywale trzy razy blokowali jego rzuty. Wraz w Mickaelem Pietrusem był drugiem strzelcem zespołu. Więcej punktów - 29 - zdobył tylko Carter.
20 punktów Polaka to jego drugie najlepsze osiągnięcie w karierze (25 zdobył 30 stycznia przeciwko New Orleans Hornets, 20 uzyskał także 13 lutego w meczu z Sacramento Kings). Był to jego siódmy kolejny mecz, w którym zdobył minimum 13 punktów. W ostatnich sześciu spotkaniach na wyjeździe zdobywał średnio 16,2 pkt i miał 9 zbiórek. Oby tak dalej.
Do pełnej satysfakcji po dobrym występie polskiego środkowego zabrakło w niedzielę tylko zwycięstwa zespołu. Było ono realne, gdyż to koszykarze Suns prowadzili przed większość spotkania i mieli swoje szanse także w dogrywce.
Być może nie doszłoby do niej i Suns wygraliby w regulaminowym czasie gry, gdyby nie niezrozumiała decyzja trenera Alvina Gentry'ego, który na początku ostatniej kwarty, przy prowadzeniu swojego zespołu 93:88, zdjął z boiska Gortata, by grać obniżonym składem, bez środkowego.
Polak rozgrywał tego dnia kolejne dobre spotkanie. Wprawdzie w pierwszej akcji meczu, gdy w 6. minucie zastąpił Robina Lopeza na pozycji środkowego, został potężnie zablokowany przez Kevina Duranta, ale nie zdeprymowało go to. W kolejnych atakach na kosz zdobywał punkty po dwójkowych akcjach ze Steve'em Nashem. Miał tego dnia mniej zbiórek niż zwykle, ale w obronie prowokował ofensywne faule rywali, blokował też rzuty Jamesa Hardena, najlepszego strzelca gości Westbrooka i środkowego Serge'a Ibaki. Potrafił też znaleźć podaniem partnerów, którzy po takich jego zagraniach zdobywali punkty. W całym spotkaniu miał najwyższy w zespole wskaźnik +/-. Gdy przebywał na parkiecie, drużyna wygrała ten fragment czterema punktami.
Gortata nie było na boisku przez trzy i pół minuty. Wrócił na 6.43 minuty przed końcem czwartej kwarty, gdy rywale prowadzili 102:95. Zaczęło się odrabianie strat, a Polak okazał się w tym bardzo potrzebny. Tym bardziej, że kontuzji barku doznał Channing Frye, najlepiej zbierający na parkiecie (15 zbiórek - rekord kariery), który już nie wrócił do gry. Gortat podawał do Cartera, gdy ten zmniejszał stratę na 97:102. Wprawdzie w ataku znów został zablokowany przez Duranta, ale miał kilka ważnych zbiórek, a dwie jego kolejne akcje po podaniach od Cartera i Nasha zmniejszyły prowadzenie rywali do jednego punktu (107:106) na 1.41 min. przed końcem. Przy trzypunktowym rzucie Cartera, który dał Suns dogrywkę, to Gortat z Nashem stawiali mu zasłonę.
W dogrywce więcej szczęścia mieli gospodarze. Wygrali mecz, mimo że ich lider Kevin Durant, prowadzący w całej lidze w klasyfikacji strzelców (28,4 pkt) miał najgorszą skuteczność z gry w sezonie (3/14) i łącznie z rzutami wolnymi zdobył tylko 18 punktów. Zastąpili go jednak Russel Westbrook - 32 pkt i James Harden - 26 (wyrównany rekord kariery).
Rozgrywający Suns Steve Nash, który w tym meczu miał 14 asyst, awansował przed Isiaha Thomasa na szóste miejsce klasyfikacji najlepiej podających w historii NBA. Kanadyjczyk ma obecnie 9066 asyst. Wyprzedzają go tylko John Stockton, Jason Kidd, Mark Jackson, Magic Johnson i Oscar Robertson.
Na 21 spotkań przed zakończeniem sezonu Phoenix z bilansem 32 zwycięstw i 29 porażek zajmuje 9. miejsce w Konferencji Zachodniej. Na ósmym, ostatnim dającym awans do play-off, są Memphis Grizzlies (35-29), którzy w niedzielę pokonali Dallas Mavericks 104:103, dzięki rzutowi Zacha Randolpha na 0,3 sekundy przed końcem meczu. Przy odwrotnym wynikach w tych meczach Suns byliby już na ósmym miejscu.
Po najdłuższej w sezonie seriii sześciu spotkań na wyjeździe koszykarze Phoenix wracają do domu. W nocy z wtorku na środę spotkają się we własnej hali z Houston Rockets (32-32), 11. zespołem Konferencji Zachodniej.
Oklahoma City Thunder - Phoenix Suns 122:118 (25:28, 32:33, 29:30, 23:18, 13:9).
Phoenix: V. Carter 29, C. Frye 11, 15 zb., S. Nash 11, 14 as., R. Lopez 7, G. Hill 0, 5 zb., oraz M. Gortat 20, 8 zb., 4 as., 3 bl., 1 str., M. Pietrus 20, J. Dudley 10, A. Brooks 9, H. Warrick 1. Najwięcej dla Oklahomy: R. Westbrook 32, 11 as., J. Harden 26, 6 zb., K. Durant 18, 8 zb., S. Ibaka 15, 7 zb., N. Collison 11, 9 zb.
 
 
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA