fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Powolny sąd, kable bezpieczne

W sporach o uregulowanie sytuacji prawnej sieci przesyłowych na prywatnej działce czas może być kartą przetargową. Dlatego tak ważne jest sprawne rozpatrywanie tych spraw
Właścicielowi zwykle się spieszy: obce instalacje obniżają wartość nieruchomości. Nawet jeśli nie chce ich usunięcia, oczekuje przynajmniej wynagrodzenia (czynszu) za korzystanie z gruntu. Właścicielom sieci, zwłaszcza tych zbudowanych przed laty, przeciwnie - zależy na przedłużeniu sporu, odwleczeniu wyroku.
Tę sprzeczność interesów pokazuje sprawa, jaką niedawno Anna i Robert N., właściciele półtorahektarowej działki pod Warszawą, wytoczyli miejscowemu zakładowi energetycznemu. Domagali się usunięcia z niej dwóch linii elektrycznych o znacznym napięciu. Jedna biegnie wzdłuż granicy działki, druga na ukos i nie pozwala na w miarę sensowne jej zagospodarowanie. To jasne, że linie znacznie obniżają wartość działki. Ulica na szczęście jest szeroka, jest gdzie je przesunąć, zakład energetyczny zresztą na to się godzi.
O co więc spór? O koszty (120 tys. zł). Kto je poniesie, kto wytrzyma grę nerwów?
Linie wybudowano w latach 60. i 70., a zakład nie ma na żadną pozwolenia. Jedyne, co ma, to zarzut, że zasiedział służebność na korzystanie z działki w zakresie linii. Sęk w tym, że nie przedstawił dotychczas wyroku stwierdzającego zasiedzenie. Złożył tylko w sądzie rejonowym wniosek o stwierdzenie zasiedzenia, a wtedy sprawę o przesunięcie kabli, już w drugiej instancji, sąd apelacyjny zawiesił, by tamta (hamująca) kwestia została wyjaśniona. Ale z powodu wad formalnych sąd rejonowy nie nadał wnioskowi biegu, więc spór o przesunięcie linii odwieszono. Na rozprawie apelacyjnej pełnomocnik zakładu podniosła jednak, że złożono poprawiony wniosek, więc sprawa o służebność jest nadal otwarta.
Pełnomocnicy właścicieli, adwokaci Zbigniew Banaszczyk i Roberto Privitera, pytali, jak długo zakład naruszający własność może odwlekać sprawę. Owszem, art. 222 kodeksu cywilnego ogranicza prawo właściciela do żądania opróżnienia rzeczy, gdy naruszającemu przysługuje skuteczne uprawnienie do władania nią (służebność).
Zakład jednak powinien już dawno przedstawić dowód, że ma takie prawo. W drugiej instancji jest już na to za późno.
Dostając dodatkowy czas, zakład na razie nie musi się dogadywać z właścicielami działki. Nikt, także sąd, nie ma wątpliwości, że jest to spór o sfinansowanie przesunięcia linii, a nie jej fizyczne przecięcie i odcięcie mieszkańców od prądu. SA przedłużył jednak zawieszenie.
- W zamyśle autorów powinna ona rozwiązać wiele konfliktów między właścicielami posesji a przedsiębiorstwami przesyłającymi wodę, gaz czy elektryczność. Konflikty te często wywodzą się z lat PRL, kiedy nie liczono się z prawem własności i budowano instalacje dostawcze bez zgody właściciela gruntu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA