Magistrowie/studenci

Zawody prawnicze czekają wkrótce zmiany

Wojciech Babicki
Nieznane
Prawnicy z dużych kancelarii krytykują pomysł powołania zawodu doradcy prawnego. Opowiadają się za połączeniem korporacji adwokackiej i radcowskiej. Oczekują też rozważnego dopuszczenia do marketingu, w tym reklamowania usług prawniczych
Najbliższa przyszłość przyniesie duże zmiany w wykonywaniu zawodów prawniczych. Wpłyną one także na kształt rynku usług prawnych. Rząd pracuje nad ustawą, która wprowadzi nowy prawniczy zawód: licencjonowany doradca prawny. Doradcy nie będą musieli odbywać aplikacji. Przeciwwagą dla nich miałaby być fuzja adwokatów z radcami i pozwolenie na reklamowanie i marketing usług prawniczych. O opinię na temat tych pomysłów i projektów zapytaliśmy prawników z większych polskich kancelarii.
Rząd chce znieść monopol adwokatów i radców na świadczenie usług prawniczych, wprowadzając trzystopniowe państwowe licencje, dzięki którym absolwenci wydziałów prawa będą mogli udzielać porad bez obowiązku odbycia aplikacji, a po zdaniu egzaminu i pewnej praktyce stawać przed sądami. Projekt ma ułatwić dostęp do pomocy prawnej zarówno osobom prywatnym, jak i tym przedsiębiorcom, dla których ceny są barierą w korzystaniu z usług prawników. Projektowana ustawa nie będzie ograniczać form prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby wykonujące czynności prawnicze. Zmierza to do urynkowienia zawodów regulowanych. Licencjonowanych prawników nie będzie także dotyczył zakaz reklamy. Wielu prawnikom plan rządu wydaje się rewolucyjny. Uważają, że pomocą prawną zajmą się dyletanci, bez minimalnego doświadczenia, które dają aplikacje. Doradcy prawni nie będą mogli używać tytułu adwokata. Naczelna Rada Adwokacka twierdzi, że to ograniczenie nie wystarczy i trzeba wyraźnie określić zakres pomocy prawnej, której mieliby udzielać absolwenci prawa. Nie zgadza się bowiem na to, aby mieli takie same uprawnienia jak adwokaci czy radcowie. - A dlaczego by nie wprowadzić korporacji niby-biegłych rewidentów lub niby-doradców podatkowych? - ironizuje Dariusz Dobkowski z kancelarii KPMG Dobkowski. Według niego pomysł jest absurdalny i istnieje niebezpieczeństwo, że liczba doradców nie będzie adekwatna do jakości świadczonych przez nich usług. - Konkurencja powinna być weryfikowana przez rynek, czyli klientów, co wymaga otwarcia zawodów prawniczych, ale nie poprzez wprowadzanie kuchennymi drzwiami nowej państwowej quasi-korporacji - dodaje. - Same studia prawnicze w dzisiejszym kształcie zupełnie nie przygotowują do praktycznego stosowania prawa. Dlatego absolwentom niezbędna jest praktyka zdobyta poprzez aplikację - uważa Krzysztof Zakrzewski z kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka. Wielu prawników sądzi, że doradcy nie będą znaczącą konkurencją dla adwokatów czy radców. Może jedynie w zakresie drobnych porad i prostej obsługi prawnej. - Już dzisiaj wielu ambitnych prawników zajmuje się takim doradztwem bardziej lub mniej oficjalnie i na tym polu rywalizuje z członkami korporacji. Do spraw trudnych lub sądowych natomiast klienci nadal będą szukali ludzi z wysokimi kwalifikacjami - tłumaczy adwokat Ireneusz Koksztys z kancelarii Koksztys. Pomysł wprowadzenia nowego zawodu nie podoba się prawnikom także z powodu zamieszania, jakie miałoby powstać na rynku usług. - Dodanie do podziału na adwokatów i radców prawnych trzeciej kategorii: doradców prawnych spowoduje, że system świadczenia pomocy prawnej stanie się jeszcze bardziej nieprzejrzysty - mówi Marek Rosiński z kancelarii Baker & McKenzie. Jak tłumaczy, zwiększenie konkurencyjności i dostępności usług prawniczych jest dobrym kierunkiem zmian, ale trzeba przy tym uważać, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Skupiając się bowiem na zwiększeniu liczby prawników, nie wolno zapominać o mechanizmach zapewniających jakość świadczonych przez nich usług. Pojawiają się także opinie, że doradcy prawni to jedynie wymysł polityków w celu pogrzebania korporacji prawniczych. Tak twierdzi Andrzej Tomaszek z kancelarii Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy. Ocenia on, iż festiwal wolności doradców nie będzie trwał długo, bo stanie się oczywiste, że na nich też trzeba będzie nałożyć obowiązki takie, jak dziś mają adwokaci czy radcowie, niezbędne do prawidłowego działania sądów, np. konieczność podejmowania się obrony z urzędu czy przed sądami 24-godzinnymi. W rezultacie albo utworzą oni kolejną korporację, albo zostaną zasymilowani z już istniejącymi. Połączenie radców prawnych i adwokatów w jednej korporacji, zniesienie formalnej aplikacji i zastąpienie jej państwowym egzaminem zawodowym - to inne pomysły na reformę zawodów prawniczych. Rewolucyjny projekt założeń nowego prawa o adwokaturze przygotowali trzej prawnicy: Adam Bodnar, Łukasz Bojarski oraz Filip Wejman. Proponują połączenie adwokatów i radców prawnych w jeden zawód i zastąpienie obecnej 3,5-rocznej aplikacji państwowym egzaminem kompetencyjnym. Jego zaliczenie dawałoby tytuł adwokata i prawo wykonywania tego zawodu. - Prawnicy, którzy by go nie uzyskali, mogliby także świadczyć usługi prawne, ale bez reprezentacji procesowej - wyjaśniał Adam Bodnar. - To ciekawy projekt, wzorowany na systemach anglosaskich, gdzie edukacja prawnicza trwa dużo krócej - ocenia Marek Rosiński. Według niego aplikację należy skrócić. Można by też zastąpić ją np. dwuletnią praktyką w kancelarii pod okiem doświadczonego patrona. - Ale ze szkolenia praktycznego nie można zrezygnować. Wypełnia ono lukę wynikającą z braku zajęć praktycznych na studiach prawniczych - tłumaczy Marek Rosiński. Tak samo uważa Dariusz Dobkowski: - Projekt idzie w dobrym kierunku. Ale jego słaba strona to brak pomysłu na aplikację, która jest koniecznym elementem edukacji prawnika. Kwestią wtórną jest, czy będzie to aplikacja państwowa, korporacyjna czy oparta na indywidualnym patronacie - mówi. Konieczność odbywania aplikacji uznaje także Tomasz Tatomir, radca prawny z kancelarii Chałas i Wspólnicy. - Podczas aplikacji można poznać predyspozycje psychiczne kandydatów do wykonywania zawodu, które są również istotne. Sam egzamin, nawet bardzo trudny, takiej możliwości nie daje. Wielu pytanych przez "Rz" prawników nie wyobraża sobie żadnej innej formuły, która mogłaby zastąpić aplikację. Uważają że obecny model, oparty na współpracy ucznia i mistrza, jest dobry i sprawdza się w praktyce. Autorzy projektu nowej adwokatury uważają, że podział na adwokatów i radców jest dziś przeżytkiem, zwłaszcza że uprawnienia obu profesji są bardzo zbliżone. Dlatego proponują połączenie. Krajowa Rada Radców Prawnych wezwała do podjęcia prac nad utworzeniem jednej silnej liczebnie korporacji, która mogłaby być przeciwwagą dla nowego zawodu doradcy prawnego. Zdaniem Jarosława Chałasa, radcy prawnego, partnera w kancelarii Chałas i Wspólnicy, połączenie obu zawodów jest nieuniknione i ułatwi dostęp do obsługi prawnej na wysokim poziomie, wzmacniając jednocześnie samorząd. - Polska jest jedynym państwem postsocjalistycznym, w którym zachował się podział zawodów prawniczych - mówi. Dla adwokatów sprawa jest jeszcze dyskusyjna, a decyzja ma zostać podjęta w listopadzie, na zjeździe adwokatury. Zdaniem adwokata z kancelarii Miller Canfield, fuzja jest procesem nieuchronnym, ale pozytywnym. - W kancelariach zajmujących się przede wszystkim prawem gospodarczym oba zawody prawnicze funkcjonują zgodnie i bez znacznych różnic dla klientów - argumentuje. Chociaż pomysł połączenia nie jest nowy, to wciąż rodzi kontrowersje, zwłaszcza u adwokatów. - Adwokaci nic nie zyskaliby na połączeniu z radcami prawnymi. Zjednoczona korporacja nie byłaby silniejsza wobec instytucji państwowych i sądowych, co wynika z istoty samorządowych form organizacji zawodowych - twierdzi adwokat Ireneusz Koksztys. - Do połączenia nie dojdzie, bo korporacje nie osiągną dostatecznego porozumienia. Adwokaci nie będą chcieli zdewaluować swojego tytułu zawodowego przyjęciem kilkunastotysięcznej rzeszy nowych kolegów, a radcy prawni nie będą chcieli zdawać egzaminów uzupełniających. KRRP uważa, że połączenie prowadziłoby do uporządkowania sytuacji na rynku usług prawnych - Podział na radców, specjalizujących się w obsłudze podmiotów gospodarczych, i adwokatów, reprezentujących głównie osoby fizyczne w procesach karnych i sprawach z zakresu prawa rodzinnego, traci rację bytu - uważa Jarosław Chałas. Projekt nowego kodeksu etycznego dla radców prawnych dopuszcza marketing, w tym szeroką reklamę usług prawniczych, które teraz są mocno ograniczone. - Doradztwo prawne to produkt rynkowy. Wymaga marketingu, jednak należy pamiętać, iż jest nieporównywalne do świadczenia innych usług niematerialnych, które najczęściej reklamuje się jak proszek do prania - uważa Dariusz Dobkowski. Zdaniem Wojciecha Babickiego, dopuszczenie do reklamy byłoby błędem, a poważne kancelarie zapewne nie będą się reklamowały. Tak jak w krajach, w których jest to dopuszczalne. Marketing niesie bowiem ze sobą ryzyko przekraczania granic dobrego smaku. - Reklamy nie są wówczas rzetelną informacją dla klientów, którzy w ostatecznym rozrachunku poniosą ich koszty - mówi. Z kolei Beata Balas-Noszczyk, partner zarządzający w kancelarii Lovells, twierdzi, że liberalizacja zakazu reklamy to rozsądny krok. Klienci będą mogli dowiedzieć się więcej o ofercie firm. Zdaniem Wiesława Szczepińskiego z kancelarii Wardyński i Wspólnicy adwokaci powinni móc prezentować swoje kancelarie w periodykach prawniczych bądź działach prawnych gazet. Niedopuszczalne ma być tylko publikowanie szczegółowych informacji o warunkach umów z klientami. Wśród prawników trwa także dyskusja nad tym, gdzie powinna przebiegać granica między reklamą dozwoloną a niedopuszczalną. - Zezwolenie na reklamy może skutkować nieuczciwą konkurencją. Wyobraźmy sobie slogany reklamowe typu "wygrywamy w I instancji w 3 miesiące" albo "100 proc. skuteczności w uchylaniu aresztów tymczasowych" - mówi Dariusz Dobkowski. Na kwestie etyczne zwraca także uwagę Stanisław Rachelski, wspólnik w kancelarii Rachelski i Wspólnicy. - Dopuszczenie niektórych form reklamy może doprowadzić do powstania niezdrowej konkurencji wśród prawników i kancelarii - uważa. - Aby znaleźć kompromis godzący godność zawodu prawnika z realiami rynkowymi, trzeba doprecyzować sposób i zakres reklamowania - podsumowuje Beata Balas-Noszczyk.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL