fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

PKOL wybrał Andrzeja Kraśnickiego - bez wyborów

Andrzej Kraśnicki
Fotorzepa, Michał Sadowski MS Michał Sadowski
Nie będzie wyborów prezesa: następcą Piotra Nurowskiego pozostanie do końca kadencji Andrzej Kraśnicki, bo żaden lepszy kandydat się nie zgłosił
Decyzja zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego była jednogłośna: wybory odbędą się dopiero wiosną 2013, wtedy kiedy kończyłaby się kadencja tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej Piotra Nurowskiego. A Andrzej Kraśnicki będzie już nie prezesem tymczasowym, ale pełnoprawnym.
– Moja satysfakcja byłaby większa, gdyby były wybory, gdybym pokonał innych kandydatów. Mam z tym pewien problem. Ale skoro w tajnym głosowaniu wszyscy w zarządzie byli za, to znaczy, że cieszę się zaufaniem. Zresztą pół roku temu, gdy wskazano mnie na pełniącego obowiązki prezesa, poparcie też było jednogłośne – mówił Kraśnicki.
Ten wybór był dla PKOl najwygodniejszym rozwiązaniem. Pozwolił uniknąć problemów statutowych (gdyby były wybory, to kadencja obecnego zarządu skończyłaby się w połowie kadencji nowego prezesa, czego przepisy nie przewidują), ale przede wszystkim oszczędził niepewności i zamieszania.
– Wybrnęliśmy w ten sposób z kłopotu, a i tak nie było innego kandydata, który mógłby wygrać. Zresztą Andrzej, gdyby tylko widział, że jest ktoś, kto może dać PKOl więcej niż on, na pewno by się wycofał. Ale nikt taki się nie zgłaszał. W naszych rozmowach pojawiały się balony próbne, sygnały od chętnych do kandydowania, ale większych szans nie mieli – mówi „Rz” Zbigniew Waśkiewicz, prezes Polskiego Związku Biatlonu i członek prezydium PKOl.
Był tylko jeden kandydat, dla którego PKOl byłby skłonny doprowadzić do wyborów: Aleksander Kwaśniewski. Ale były prezydent raczej czekał na zaproszenie, niż sam się zgłaszał, sygnały były niejednoznaczne.
– Jasno chęć startu zadeklarował tylko Robert Korzeniowski, ale sam mówiłem mu, że chyba jeszcze za wcześnie, że nie do końca sprawdził się jako menedżer w TVP – tłumaczy „Rz” Jacek Bierkowski, szef związku szermierczego i zarządu PKOl.
– Wróble ćwierkały, że chciałby startować Andrzej Person (senator PO i były rzecznik PKOl – red.) i były minister sportu Mirosław Drzewiecki. Ale dalszego ciągu zabrakło, a w naszym środowisku nie ma dziś lepszego kandydata od Andrzeja Kraśnickiego – mówi Bierkowski.
Zbigniew Waśkiewicz jest tego samego zdania. – Sytuacja jest szczególna, ale takie przecież zdarzają się także np. w biznesie. Andrzej ma w nim doświadczenie, będzie kontynuatorem myśli i stylu Piotra Nurowskiego. To dobra decyzja.
Kraśnicki, szef Związku Piłki Ręcznej w Polsce, były reprezentant kraju, kiedyś szef Polskiej Konfederacji Sportu, swoją działalność sportową nazywa hobby. Zarabia od 20 lat w biznesie, jest współwłaścicielem polsko-holenderskiej spółki zajmującej się systemami bezpieczeństwa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA