fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Węgierski dyplom nieważny w Polsce

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Zagraniczny tytuł naukowy może być uznany w naszym kraju tylko wtedy, gdy jest równoważny z odpowiednim polskim stopniem lub tytułem
[b]Wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. I SA/Wa 2092/09) oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego[/b] w sprawie Ewy G. potwierdziły tę zasadę.
Mimo to sprawa – która w kwietniu stała się tematem interpelacji poselskiej – nie przestała istnieć.
Decyzją węgierskiej Komisji Habilitacyjnej Ewa G., doktor matematyki, wykładająca na jednej z wyższych uczelni, została w 1997 r. ogłoszona "habilitált doktor" w dziedzinie matematyki. Przyznano jej prawo do samodzielnego prowadzenia wykładów akademickich oraz upoważnienie do pracy w węgierskich uczelniach na stanowisku profesora.
W Polsce Ewa G. nie ma takich uprawnień. Od 1998 r., ostatnio w 2009 r., [b]minister nauki i szkolnictwa wyższego konsekwentnie odmawia uznania równoważności węgierskiego dokumentu "habilitalt doktor" z polskim stopniem doktora habilitowanego.[/b] Zgodnie zaś z [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=178901]ustawą z 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym[/link] stanowisko profesora nadzwyczajnego lub wizytującego może zająć tylko osoba ze stopniem naukowym doktora habilitowanego lub tytułem naukowym profesora. Ewa G. takiego stopnia formalnie nie ma.
– Tymczasem wymogi i procedura jego nabywania w Polsce i na Węgrzech są porównywalne – mówi Ewa G. – Musiałam przygotować pracę habilitacyjną, stanąć do kolokwium habilitacyjnego i obronić ją. Mój węgierski dyplom został uznany w Niemczech. A w Polsce nie.
– Zaświadczenia o uznawalności dyplomów każde państwo wydaje zgodnie ze swoim ustawodawstwem – wyjaśnia Teresa Budryk, radca prawny w MNiSzW.
Zgodnie z [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=169160]ustawą z 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym[/link] "zasady uznawania równorzędności stopni naukowych, uzyskanych za granicą, z odpowiednimi polskimi stopniami naukowymi, określają umowy międzynarodowe, a w razie ich braku uznawane są w drodze nostryfikacji".
Jednak [b]ani konwencja praska z 1972 r., ani porozumienie polsko-węgierskie z 1980 r. o wzajemnym uznawaniu równoważności dokumentów o wykształceniu i stopniach naukowych nie wymienia wśród nich tytułu "habilitalt doktor".[/b] Strona węgierska zaś twierdzi, że "habilitalt doktor" nie był stopniem, lecz tytułem naukowym. Uniwersytet potwierdzał w ten sposób umiejętności wykładania, nauczania i ocenę naukową.
Wyrokami z 2008 r. i z czerwca 2009 r. WSA w Warszawie oraz NSA oddaliły skargi Ewy G. na postanowienia ministra nauki. W sierpniu 2009 r. minister po raz kolejny odmówił wydania żądanego zaświadczenia. Ewa G. zaskarżyła odmowę do WSA w Warszawie.
Powołała się na nowe jej zdaniem okoliczności i dowody oraz na Europejską kartę naukowca, która nakazuje uznawanie wszelkich kwalifikacji uzyskanych na wyższych uczelniach.
Zdaniem przedstawicielki MNiSzW [b]okoliczności się nie zmieniły, a sprawa została już kilkakrotnie osądzona.[/b] Europejska karta naukowca nie ma tu zastosowania. Konwencja praska nie porównywała poziomów kwalifikacyjnych, tylko dokumenty.
WSA uznał, że sprawa dotyczy tych samych okoliczności, które były już kilkakrotnie rozpatrywane przez sądy. Oceniały one możliwość zastosowania konwencji praskiej i odwoływały się m.in. do oficjalnych dokumentów węgierskich.
Ten kolejny już wyrok jest nieprawomocny. Ewa G. na pewno złoży skargę kasacyjną do NSA.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA