Opinie

Państwo osacza rodzinę

Antoni Szymański
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Zmiana ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie może się niebezpiecznie zbliżyć do orwellowskiej wizji omnipotentnego państwa – pisze działacz społeczny i pedagog
Trwają intensywne prace nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Po skierowaniu rządowego projektu do laski marszałkowskiej miała miejsce żywa publiczna dyskusja dotyczącą niektórych projektowanych zmian. Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny zdecydowała się m.in. na publiczne wysłuchanie, na którym przedstawiciele różnych organizacji wyrażali swoje opinie.
Nic dziwnego, że ustawa budzi sporo emocji, skoro bardzo mocno wkracza w sferę prywatności i ingeruje w sprawy rodzin. Z tych powodów jest ważne, aby miało to miejsce tylko wówczas, gdy jest absolutnie konieczne. [srodtytul]Dzieci odbierane bez sądu[/srodtytul]
Do tej pory szczególną uwagę poświęcano kwestii fizycznego karcenia dzieci (projekt opowiada się za bezwzględnym jego zakazem). Wydaje się, że zamiast takiego zakazu jaśniejsze i możliwe do stosowania byłoby zapisanie zakazu kar cielesnych, gdy naruszają one godność dziecka. Pamiętajmy też, że zakaz znęcania się nad dzieckiem i zadawania mu cierpień funkcjonuje już w polskim systemie prawnym. [wyimek]Nowelizacja przepisów mających chronić rodzinę pozwoli na nadmierne ingerowanie w jej życie i prywatność [/wyimek] Zwraca się uwagę na tytuł ustawy: „o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”, twierdząc, że bardziej adekwatny do jej treści byłby „o przeciwdziałaniu przemocy domowej”, bowiem obejmuje ona także przemoc niemającą miejsca w relacjach rodzinnych. Dość powszechnie krytykuje się prawo do zabierania dziecka z rodziny biologicznej przez pracownika socjalnego bez wcześniejszej decyzji sądu. Istotnie, przepis ten jest niepotrzebny, tworzy bałagan prawny, gdyż sprawa jest już uregulowana w innych przepisach (na podstawie których zabiera się dzieci w sytuacjach zagrożenia ich życia czy zdrowia). Kładzie on dodatkowy nacisk na zabieranie dzieci z rodzin, co musi niepokoić, ponieważ zdarza się to coraz częściej, a liczba wychowywanych poza rodziną biologiczną dzieci szybko rośnie i wynosi obecnie niemal 100 tys.! [srodtytul]Zespoły śledzące[/srodtytul] Na temat stosowania klapsa każdy ma swoje zdanie, tymczasem w dyskusji publicznej nie pojawia się znacznie ważniejszy moim zdaniem fragment rozwiązań – ten dotyczący powoływania i zadań zespołów interdyscyplinarnych. Może ten brak dyskusji wynika z tego, że różne służby społeczne są coraz bardziej przekonane do potrzeby współpracy. Jednak w przypadku projektowanej ustawy sprawa nie jest taka prosta. Nie chodzi w niej bowiem o spotykanie się przedstawicieli różnych służb (pracowników socjalnych, policji, kuratorów sądowych, pedagogów), aby się zastanowić, jak rozwiązywać problemy społeczne w gminie i koordynować swoje działania. Projekt przewiduje wiele szczegółowych działań, w tym: diagnozowanie problemu przemocy w konkretnej rodzinie, podejmowanie działań w środowisku zagrożonym przemocą mających na celu przeciwdziałanie zjawisku, inicjowanie interwencji w środowisku dotkniętym przemocą, opracowywanie i realizację planu pomocy w indywidualnych przypadkach, rozpowszechnianie informacji o instytucjach, osobach i możliwościach udzielenia pomocy w środowisku lokalnym, inicjowanie działań w stosunku do osób stosujących przemoc w rodzinie, monitorowanie sytuacji rodzin, w których dochodzi do przemocy oraz rodzin zagrożonych wystąpieniem przemocy, dokumentowanie działań podejmowanych wobec rodzin, w których dochodzi do przemocy, oraz ich efektów. Powoływanie takich komisji w gminach byłoby obowiązkowe, a ich spotkania nie mogłyby mieć miejsca rzadziej niż raz w miesiącu. Oznacza to ogrom pracy dla tych zespołów (w których działałoby siedmiu przedstawicieli różnych służb) i powstanie instytucji na wzór obecnych komisji przeciwalkoholowych, choć dużo bardziej rozbudowanych. W samym Gdańsku do Centrum Interwencji Kryzysowej, działającego dla gdańszczan, a także przyjmującego osoby z gmin ościennych, trafia rocznie ok. 4,5 tys. osób z problemem przemocy. Jeśli każdy taki przypadek miałby przejść przez zespół interdyscyplinarny, co przewiduje projekt, trzeba by 450 posiedzeń zespołów interdyscyplinarnych przy założeniu, że na jednym posiedzeniu zespoły te będą się zajmowały dziesięcioma sprawami! To ogromna praca i znaczące koszty z tym związane. Sęk w tym, że trudno uznać, by była ona potrzebna. [srodtytul]Inspekcja w rodzinie[/srodtytul] Przemoc ma różne przejawy, czasem wymaga rozmowy i wsparcia kogoś bliskiego, czasem kontaktu z fachowcem od pomagania, a pewnie w wyjątkowych przypadkach zaangażowania kilku specjalistów z różnych dziedzin. Projekt ustawy uznaje jednak zespoły interdyscyplinarne za zasadniczą metodę pracy z przypadkami przemocy! Ponieważ działania zespołu interdyscyplinarnego – w tym zbieranie danych teleadresowych, weryfikowanie podejrzeń, planowanie strategii – wiążą się w wysokim stopniu z ingerowaniem w prywatność i w życie rodziny, często będzie działaniem wbrew jej intencjom i życzeniom. Dlatego tego rodzaju postępowanie może być dopuszczalne tylko w absolutnie uzasadnionych przypadkach, na przykład przy podejrzeniu nadużyć, przemocy wobec dzieci, które mają ograniczone możliwości obrony. Przeciw tworzeniu zespołów interdyscyplinarnych w kształcie proponowanym w projekcie przemawia też stały ich skład budujący strukturę, której brak merytorycznego uzasadnienia – nie będzie bowiem w stanie „podejmować działań w środowisku zagrożonym przemocą”, „opracowywać i realizować planu pomocy w indywidualnych przypadkach”, „diagnozować problemu przemocy w rodzinie” (bo może jej w ogóle nie znać – szczególnie w dużych miastach). Trudno się zgodzić na upoważnienie tych zespołów do swoistej inspekcji życia rodziny w sposób naruszający fundamentalne prawa obywatelskie dorosłych osób, które tworzą „środowisko zagrożone przemocą w rodzinie”. Nie rozumiem, jak w demokratycznym kraju można projektować przepisy dające członkom zespołu interdyscyplinarnego prawo gromadzenia i przetwarzania informacji oraz danych osób dotkniętych przemocą w rodzinie i osób stosujących przemoc w rodzinie, dotyczące: stanu zdrowia, nałogów, orzeczeń o ukaraniu, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym, bez ich zgody. Jest to niebezpieczne zbliżenie się do orwellowskiej wizji omnipotentnego państwa. W kontekście powołania zespołów interdyscyplinarnych, czyli de facto nowej dużej instytucji, i innych zadań, jakie przewiduje ustawa dla różnych służb, zadziwia uzasadnienie projektu, w którym pisze się, że nie spowoduje ona skutków finansowych dla budżetu samorządów. Oznacza to, że praca tak wielu ludzi, wyposażenie siedzib, w których będą pracować, gromadzenie informacji na gigantyczną skalę ma się odbywać bez kosztów! To niestety objaw oderwania się od rzeczywistości. [i]Autor, socjolog i pedagog, rodzinny kurator sądowy, jest działaczem katolickim, członkiem Komisji ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski. W przeszłości był posłem AWS i senatorem PiS[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL