Media

Lewicowy klub oldboya

Piotr Semka
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Sprawdźmy, jakie wrażenie na gazetach zrobiła sobotnia "prezydencka" konwencja SLD. Dziwny to był benefis kandydata na prezydent Jerzego Szmajdzińskiego. Popularnego na lewicy "Szmaję" przyćmili tam Aleksander Kwaśniewski oraz łaskawie powracający na łono Sojuszu Leszek Miller i Józef Oleksy.
"Mam poczucie sukcesu, czuję się umocniony, widzę, że moje propozycje i działania są akceptowane". I kto mówi? Tak, tak, to Grzegorz Napieralski, przewodniczący SLD, z którym na łamach "Polska the Times" rozmawia Michał Karnowski.
Dziennikarz pyta: "Miało być nowe otwarcie - i jest. Ale trudno oprzeć się wrażeniu, że polegające po prostu na powrocie do przeszłości, ponownym zjednoczeniu starych działaczy. Można mieć wątpliwości, czy to jest nowa jakość? Napieralski: "Nie ma żadnych wątpliwości. Nową jakość od dawna tworzą władze SLD w parlamencie, składając własne propozycje i zgłaszając postulaty. Czy to walka o to, żeby blisko 2 milionów ludzi miały z powrotem prawo do świadczeń rodzinnych, które straciły za rządów prawicy, czy nasza walka o in vitro. Wczoraj dołożyliśmy do tego nowy, bardzo ważny element. Wszyscy chcieli, żeby ci, którzy przez lata współtworzyli Sojusz, byli razem z nami, wspierali obecne kierownictwo. To się udało. I chociaż wiadomo, że już nikt z byłych liderów nie będzie przewodniczącym partii, to i tak warto sięgać do doświadczeń naszych rządów i prezydentury. "
Karnowski pyta : "Czy ta oferta dla byłych liderów zawiera też możliwość kandydowania do Sejmu?" "Nie rozmawialiśmy o tym. Najważniejsze dla nas było powiedzenie, także samym sobie, że w naszej przeszłości nie wszystko było złe, a wręcz przeciwnie - dużo było dobrego. To prawda widoczna dobrze po rządach PiS, a w czasie rządów Platformy bijąca po oczach. Na ich tle wypadamy dobrze. " Karnowski drąży: "Udał się Panu polityczny majstersztyk: starzy liderzy Pana poparli, Pan nie dał im niczego konkretnego? Napieralski: "Jeżeli jako politycy traktujemy się poważnie, to wiemy, że w tej chwili liczy się jeden cel: wybory prezydenckie. Przyszłość pokaże, jak to wszystko się ułoży. Nikt nikogo z niczego z góry nie wyklucza. Na razie musimy być zjednoczeni wokół naszego kandydata na prezydenta Jerzego Szmajdzińskiego. Nic innego nie jest ważne." Tyle wywiad w "Polska the Times". Tylko kampania Szmajdzińskiego jest ważna? No, nie - bez przesady. Ważne jest, przynajmniej dla Napieralskiego, by przetrwać na stanowisku szefa. Ewentualne ataki na swoją pozycję zagłuszył efektownym powrotem lewicowych oldboyów. I wszyscy delegaci, zamiast kręcić nosem nad rządami Napieralskiego, popłakali się ze szczęścia. Także Aleksander Kwaśniewski, który przecież jeszcze tydzień temu lansował skupienie się centrolewicy wokół Andrzeja Olechowskiego. Najwyraźniej ktoś "Olka" przywołał dyskretnie do porządku i teraz śni o wygranej Szmajdzińskiego. " - Jesteśmy w stanie wygrać wybory prezydenckie, samorządowe i parlamentarne - ogłosił w sobotę kandydat SLD na prezydenta. Ta fraza może by się broniła, gdyby podłożyć śmiech z puszki, ale niestety organizatorzy odrzucili konwencję sitcomu na rzecz tzw. konwencji wyborczej" - to już Rafał Kalukin z dzisiejszego komentarza w "GW". A więc i "Wyborcza" postawiła krzyżyk na SLD. Znikąd ratunku, znikąd pomocy? Przypomina mi się Aleksander Kwaśniewski z 1995 roku, który w debacie prezydenckiej z Wałęsa celnie punktował najsłynniejszego elektryka mówiąc (cytuje z pamięci): "Jak pana słucham, to nachodzi mnie porównanie z przechwałkami starego boksera. Owszem, miał on swoje wygrane trofea, ale to było kiedyś. A teraz są nowe wyzwania i trzeba nowych ludzi". Dziś tamte słowa Wałęsa mógłby przypomnieć byłemu liderowi SLD. Lewicowy klub oldboya nie porwie elektoratu poniżej pięćdziesiątki. Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/semka/2009/12/21/lewicowy-klub-oldboya/]blog.rp.pl/semka[/link]

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL