Orzecznictwo

Manipulacja przy liczniku to jeszcze nie kradzież

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Do obciążenia odbiorcy energii elektrycznej karnymi opłatami za bezprawny pobór nie wystarczy istnienie nielegalnych linii zasilania
[b]Sąd Najwyższy w uchwale z 10 grudnia 2009 r. stwierdził, że można ukarać odbiorcę energii tylko wtedy, gdy rzeczywiście ją pobrał (sygn. III CZP 107/09).[/b]
Sprawę tę wszczęła w 2009 r. spółka z o.o. PGE ZEŁT OBRÓT przeciwko spadkobiercom Zenona J. Domaga się zasądzenia od nich prawie 27 tys. (z odsetkami od 1 marca 2006 r.) sankcyjnej opłaty za nielegalny pobór prądu przez spadkodawcę. W lutym 2006 r. upoważnieni pracownicy spółki z udziałem policji przeprowadzili niezapowiedzianą kontrolę układu pomiarowo rozdzielczego w domu Zenona J. Okazało się, że oprócz dwu legalnych zasileń liczników na strychu domu znajduje się samowolnie rozbudowana wewnętrzna linia zasilania (WLZ). Wybudowane zostało drugie zabezpieczenie przelicznikowe zasilające skrzynkę na zewnątrz budynku z nielegalnym licznikiem. Licznik ten obsługiwał pomieszczenia gospodarcze oraz skrzynkę rozdzielczą w piwnicy domu mieszkalnego połączoną przez odbiornik z instalacją przelicznikową budynku.
W czasie kontroli układ WLZ nie był włączony. Pracownicy spółki odłączyli legalne zasilanie liczników, złączyli odłącznik w piwnicy zasilający dom mieszkalny. Okazało się, że po użyciu wymuszalnika mocy 1 kW tarcza licznika stała w miejscu, a energia mogła być pobierania z całkowitym pominięciem układu pomiarowego. [srodtytul]27 tys. sankcyjnej opłaty [/srodtytul] Ze względu na nielegalny licznik i układ wewnętrznego zasilania spółka wystawiła Zenonowi J. fakturę z opłatą sankcyjną na prawie 27 tys. zł. Przeciwko Zenonowi J. została wszczęta sprawa karna, która zakończyła się w 2007 r. wyrokiem uniewinniającym. Powołany w sprawie karnej biegły po analizie rachunków za elektryczność stwierdził, że zużycie energii w gospodarstwie Zenona J. kształtowało się na przeciętnym poziomie gospodarstwa wiejskiego (budynki gospodarcze miały oddzielny pomiar) i że na podstawie dowodów rzeczowych nie da się zweryfikować, czy prąd z pominięciem licznika był pobierany. Sąd I instancji oddalił roszczenie spółki. Powołał się na art. 3 ust. 18 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=460E3F3865F54E93E457B37B380A4ED5?id=181877]prawa energetycznego[/link], wedle którego nielegalne pobieranie energii to m.in. pobieranie jej przez ingerencję w układ pomiarowo rozdzielczy mającą wpływ na zafałszowanie pomiarów dokonanych przez legalny układ pomiarowo rozliczeniowy. Poza sporem jest, że ingerencja w taki układ nastąpiła – stwierdził sąd. [srodtytul]Zafałszowania nie było [/srodtytul] Z przytoczonego przepisu wynika jednak wprost, że nie wystarcza to do uznania, iż doszło do nielegalnego poboru energii. Podstawą do naliczenia opłaty sankcyjnej jest ingerencja mająca wpływ na zafałszowanie pomiarów. Niezbędne jest istnienie choćby możliwości powstania szkody po stronie dostawcy energii. Tymczasem w aktach sprawy nie ma na to żadnych dowodów. W momencie niezapowiedzianej kontroli układ pozwalający na omijanie legalnego licznika był wyłączony i nie ma dowodów na to, że był używany. Sąd II instancji zwrócił się z pytaniem prawnym do Sądu Najwyższego. Jego odpowiedź oznacza, że stanowisko sądu I instancji było słuszne. SN bowiem stwierdził we wskazanej uchwale, że [b]przedsiębiorstwo energetyczne może obciążyć odbiorcę opłatami określonymi w art. 57 ust. 1 prawa energetycznego tylko wtedy, gdy taka energia rzeczywiście została pobrana[/b].
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL