Film

Prawdziwa historia Kota w Butach **

W tym filmie kot nie tylko mówi, ale do tego slangiem...
kino świat
Francuscy animatorzy chcieli zachować ducha baśni Charles’a Perrault, a zarazem – zapatrzeni w „Shreka” – pobawić się formą klasycznej bajki. Powstał bałagan. „Prawdziwa historia Kota w Butach” jest chaotyczną mieszaniną stylów i konwencji.
Dawno, dawno temu opowieść o Kocie w Butach prezentowała się następująco. Stary młynarz miał trzech synów. Najstarszym pozostawił młyn i majątek, a najmłodszy dostał kocura. Wygadany zwierzak, gdy tylko otrzymał od młynarczyka buty i torbę, pomógł mu zdobyć zamek, a także rękę pięknej królewny. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
Twórcy Jerome Deschamps i Pascal Herold postanowili ten schemat uwspółcześnić. Dlatego w ich wersji kot nie tylko mówi, ale do tego slangiem. „Ja jestem kot kolo, co chodzi so solo” – podśpiewuje, dając przy okazji dowód, że autor dubbingu gustuje w częstochowskich rymach. Niestety, nie tylko kot – osobliwe skrzyżowanie pirata z dachowcem – ma skłonność do irytującego mielenia jęzorem. Bohaterowie w ogóle mówią dużo i bez sensu, na siłę próbując rozśmieszyć widzów językowymi lapsusami lub odwołaniami do świata popkultury. Dużo również tańczą, ale ich pląsy – ze względu na brak płynności animacji – przypominają nerwowe podrygi.
Źle wypadło także mieszanie w jednej fabule motywów z komedii dell’arte, cyrku i teatru absurdu oraz bajek w rodzaju „Shreka”. Zamiast inteligentnego poszerzenia granic baśniowej konwencji autorzy „Prawdziwej historia Kota w Butach” ją rozsadzili. Pułapką okazała się – po części – trójwymiarowa technologia – w której sfilmowano opowieść. Sprzyja ona bowiem realistycznemu obrazowaniu, pozostawiając niewiele miejsca na wyobraźnię. Tymczasem miszmasz Deschampsa i Herolda mógł być interesujący jako poetycka impresja, gdyby użyli animacji rysunkowej. Eklektyzm sprawdził się natomiast w warstwie muzycznej. Utwory Wolfganga Amadeusza Mozarta, Georga FriedrichaHaendla i Jana Sebastiana Bacha w aranżacjach zespołu Moriarty są świetnym wprowadzeniem dzieci w świat muzyki klasycznej. [i]Francja 2009, reż. Jerome Deschamps, Pascal Herold, w dubbingu wyst. Cezary Pazura, Borys Szyc, Piotr Fronczewski [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL