fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Wygrać w Filadelfii

AFP
Marcin Gortat i jego kibice w Polsce nie tak wyobrażali sobie początek play-off w NBA. Orlando Magic przegrali u siebie inauguracyjny mecz z Philadelphia 76ers i stracili przewagę własnego parkietu. Żeby awansować do drugiej rundy, muszą teraz wygrywać na wyjeździe. Pierwsza okazja w nocy z piątku na sobotę
To nie jedyna niespodzianka w pierwszych meczach play-off. Na osiem rozegranych spotkań aż w czterech drużyny wyżej rozstawione przegrywały we własnych halach z niżej notowanymi rywalami. Największa sensacja to porażka po dogrywce broniących tytułu Boston Celtics z Chicago Bulls. Gdy w zespole aktualnych mistrzów zabrakło kontuzjowanego Kevina Garnetta, od razu odbiło się to na ich grze, szczególnie w obronie.
San Antonio Spurs też grają bez czołowego zawodnika na G. – Argentyńczyka Manu Ginobilego. Drużyna trenera Grega Popovicha najdłużej ze wszystkich zespołów nieprzerwanie gra w play-off (12. kolejny sezon) i zdobywała ostatnio mistrzowskie tytuły w nieparzystych latach. Mamy rok 2009 i... Spurs przegrali u siebie pierwszy mecz z Dallas Mavericks (9. kolejny start w play-off). Ale to dopiero początek rywalizacji i wszystko jest jeszcze możliwe, także odrobienie strat przez Portland Trail Blazers, którzy przegrali z Houston Rockets.
Pewne zwycięstwa w pierwszych meczach odniosły natomiast dwa najlepsze zespoły sezonu zasadniczego Cleveland Cavaliers i Los Angeles Lakers, z supergwiazdorami LeBronem Jamesem i Kobe Bryantem. Wiele wskazuje, że między tymi zawodnikami rozstrzygnie się rywalizacja o tytuł najlepszego zawodnika sezonu i że ich drużyny spotkają się w wielkim finale.
Wciąż marzą o nim także w Orlando. Po porażce z Philadelphią optymizm jest mniejszy, ale zupełnie nie wygasł. „Zwycięstwo Magic w tej serii wciąż jest bardzo możliwe. Sixers przegrali sześć z ostatnich siedmiu meczów, nie trafiają rzutów wolnych, nie potrafią rzucać za trzy i są przeciętni w obronie”, pisze „Sports Illustrated”, a inny dziennik „Philly Daily News and Inquier” przypomina: „W poprzednim sezonie Sixers wygrali pierwszy mecz z Detroit, a w końcu przegrali całą serię w sześciu spotkaniach”.
Marcin Gortat (na zdjęciu w białej koszulce) raczej nie odegra w tej rywalizacji ważnej roli. Już pierwszy mecz pokazał, że na boisku będzie przebywał krócej niż w końcówce sezonu zasadniczego i będą to raczej chwile na odpoczynek dla lidera zespołu Dwighta Howarda niż próby wykorzystania atutów polskiego środkowego. Szansę dłuższej gry mogą mu stworzyć tylko problemy z faulami Howarda. Jak zaprezentuje się w piątkową noc?
2.00 Canal+ piątek
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA