fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Przychodzi deweloper do miasta...

Biurowiec w Łodzi – Forum 76
Materiały Inwestora
Na kryzysie najbardziej mogą ucierpieć duże miasta. Tam skala przedsięwzięć była dotąd największa. Wygrają te gminy, które szybko dostosują ofertę do trudnych warunków
Samorządowcy, którzy chcą w czasach kryzysu przyciągnąć deweloperów, powinni zmienić swoje podejście i nie wystawiać tych samych nieruchomości, których nie sprzedali rok temu, w tej samej cenie.
[srodtytul]Stawki z hossy[/srodtytul] – To, że brakuje chętnych na grunty wystawiane dziś na przetargach, to przede wszystkim efekt kryzysu na rynku finansowym – uważa Piotr Bojar z PricewaterhouseCoopers.
Dziś deweloper wybierze raczej małą, dobrze położoną nieruchomość, z pełną infrastrukturą, gdyż na kameralny projekt będzie mu łatwiej uzyskać kredyt z banku. – Jeśli więc miasto zaproponuje w przetargu teren pod duży projekt, np. kilkaset mieszkań, nie może liczyć na odzew. Tymczasem niektóre samorządy mentalnie tkwią jeszcze w czasach hossy – uważa Piotr Bojar. Także Anna Bartoszewicz-Wnuk z Jones Lang LaSalle podkreśla, że aby inwestycja była dla dewelopera opłacalna, nabywany grunt musi mieć korzystną cenę. – Często tak się jednak nie dzieje, zwłaszcza w przypadku naprawdę ciekawych lokalizacji, gdyż sprzedający, również instytucje publiczne, niechętnie obniżają stawki – mówi. Tymczasem, by doszło do transakcji, ceny muszą być niższe od tych z hossy. – Np. w Warszawie w ciągu dwóch ostatnich miesięcy sprzedający obniżyli ceny w przypadku dwóch atrakcyjnych terenów o 30 proc. – dodaje Anna Bartoszewicz-Wnuk. Zdaniem Marka Wollnika z firmy Metropolis, czasem ważniejsza niż cena działki jest przyjazna postawa władz miasta, w którym deweloper chce inwestować. [srodtytul]Nie tylko cena[/srodtytul] – Grunt w nawet w minimalnej cenie nie zrekompensuje działań władz lokalnych, jeśli te nie wykazują proinwestycyjnej postawy – uważa Wollnik. I wyjaśnia: – Koszt samej działki, w porównaniu do całości inwestycji, nie jest tak duży. Istotne jest raczej to, czego już nie trzeba wykonywać, aby przygotować teren do inwestycji. Chodzi tutaj m.in. o drogę dojazdową, dostępne media. Tak rozumiana przychylność władz lokalnych wpływa na szybkość rozpoczęcia inwestycji i nie podwyższa jej kosztów – mówi Wollnik. – Można kupić tanio i budować latami. A liczy się także czas. Żaden inwestor nie chciałby znaleźć się w sytuacji, w której okaże się, że zmuszono go do zamrożenia kapitału i robi się mu łaskę, że się go toleruje – podkreśla Marek Jarzębowski, rzecznik prasowy prezydenta Gliwic (które planują w tym roku zainwestować 200 mln zł, czyli 25 proc. budżetu). Kryzysową sytuację na rynku chcą wykorzystać m.in. władze Łodzi, aby budować u siebie europejskie centrum Business Process Offshoring (BPO). Strategia ta ma przede wszystkim na celu stworzenie nowych miejsc pracy. A jeśli mają powstawać centra finansowo-księgowe, to potrzebne są biura. Deweloperzy przygotowują więc projekty typu park biznesu. Także władze Poznania uważają, że czasy dekoniunktury mogą zaowocować nowymi przedsięwzięciami i mają zachęty dla inwestorów. – Naszym głównym celem jest dziś tworzenie nowych miejsc pracy. Dlatego koncentrujemy się na systemie zachęt pomagających przyciągać do miasta inwestycje takie jak centra usług czy ośrodki badawczo-rozwojowe. Efektem takiej polityki jest np. podjęta w marcu uchwała rady miasta, umożliwiająca inwestorom z sektora usług nowoczesnych staranie się o stypendia na szkolenie przyszłych pracowników – wyjaśnia Sebastian Bedekier, dyrektor Biura Obsługi Inwestorów i Promocji Inwestycji w Poznaniu. – Mamy też szereg ulg dla inwestorów, takich jak zwolnienie z podatku od nieruchomości nowych inwestycji, które wiążą się z określonym nakładem finansowym lub tworzą określoną liczbę miejsc pracy, czy zwolnienie z podatku od nieruchomości podmiotów prowadzących działalność w parkach technologicznych. Według Pawła Cymcyka, analityka A-Z Finanse, przyjazne traktowanie przez lokalne władze jest znacznym ułatwieniem dla deweloperów, którego w zasadzie nie sposób przecenić. – Przy ilości problemów, które pojawiają się przy większych inwestycjach, taka pomoc może się okazać nieoceniona – uważa Cymcyk. Ale od razu dodaje: – Najbardziej pożądany przez inwestorów jest jednak przyszły popyt na budowane nieruchomości. Bez niego żadne ulgi czy pomoc w załatwieniu formalności nie będą miały znaczenia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA