Historia

Skok stulecia

Dokładnie sto lat temu Józef Piłsudski na czele grupy bojowców z PPS dokonał napadu na wagon pocztowy przewożący 200 tysięcy carskich rubli. Zamach przeprowadzono koło maleńkiej stacyjki kolejowej Bezdany na Wileńszczyźnie znajdującej się na linii kolejowej Petersburg – Warszawa.
W operacji uczestniczyli m.in. Walery Sławek, Aleksander Prystor, Tomasz Arciszewski i Aleksandra Szczerbińska – towarzyszka „Ola”, bojowniczka PPS, a równocześnie, jak to w socjalistycznej konspiracji bywało, konkubina Piłsudskiego.
Był to bodaj największy skok tego typu na ziemiach polskich. Zwolennicy PPS woleli używać dostojnej nazwy ekspriopriacja – co oznaczać miało rekwizycję carskich pieniędzy uzasadnioną wymogami walki o niepodległość. Akcja przebiegła jak w westernie. Bojowcy podróżowali jako zwykli pasażerowie pociągu. Sławek, który wsiadł na jednej z wcześniejszych stacji, dyskretnie rozdał im broń. O umówionej porze wspólnie opanowali wagon pocztowy, terroryzując pracującą tam obsługę telegrafu.
Pieniądze szybko zapakowano w worki, sprawnie i bez strat opuszczono pociąg, po czym uczestnicy akcji rozjechali się w różnych kierunkach. Fundusze zdobyte w Bezdanach posłużyły do spłaty długów organizacji oraz wsparcia uwięzionych towarzyszy i ich rodzin. Część trafiła do skarbu wojskowego, który posłużył później do utworzenia organizacji strzeleckich. Akcja była końcowym akordem socjalistycznego okresu w życiu Piłsudskiego i rozpoczęła jego marsz ku legionom. Dla zwolenników Piłsudskiego Bezdany stały się symbolem jego odwagi i spełnienia „snu o szpadzie”. Dla przeciwników – dowodem, że ów „socjalik” (jak wtedy mówiono) jest podejrzaną personą o bandyckiej przeszłości. Pamięć o Bezdanach powróciła w 1926 roku, gdy Piłsudski demonstracyjnie pojednał się z arystokracją na wielkim raucie w pałacu Radziwiłłów w Nieświeżu. Powstał wtedy złośliwy wierszyk: „To nie sztuka zabić kruka ani sowę trafić w głowę. Ale sztuka całkiem świeża trafić z Bezdan do Nieświeża”. Niemal wszyscy uczestnicy tej nieco awanturniczej akcji zaszli wysoko. Walery Sławek był w latach rządów ekipy sanacyjnej premierem aż trzykrotnie. Aleksander Prystor raz. Tomasz Arciszewski sprawował funkcję premiera RP na uchodźstwie w dramatycznych latach 1944 – 1947. Aleksandra Szczerbińska została potem żoną Piłsudskiego. Wszyscy oni zdobyli pod Bezdanami coś znacznie cenniejszego niż carskie imperiały – pełne zaufanie późniejszego Komendanta i Marszałka.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL