fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Prześladowania w latach potopu

Żydowski Instytut Historyczny
Kolejnym aktem katastrofy, która spadła na Rzeczpospolitą w połowie XVII w., był najazd szwedzki. Błyskawiczne zajęcie kraju przez Szwedów w 1655 r.
– podobnie jak sukcesy kozaków siedem lat wcześniej na Ukrainie – zaszokowały szlachtę, przynajmniej tę jej część, która nie przeszła na ich stronę w pierwszych tygodniach inwazji. Skala zdrady była porażająca. Szwedzki blitzkrieg nie byłby możliwy bez gremialnego wiarołomstwa szlachty, która przechodziła na stronę wroga. „Dobry” początek uczynili wszechwładni Radziwiłłowie, którzy wypowiedzieli posłuszeństwo Janowi Kazimierzowi i poddali Litwę Karolowi Gustawowi. Dalej najeźdźcom poszło jak z płatka. W tej sytuacji Jan Kazimierz musiał uciekać z ojczyzny do włości cesarskich na Śląsku.
Szwedzkie wyczyny szybko zaczęli powielać żołnierze wojsk koronnych i litewskich, szczególnie po odparciu Szwedów spod murów klasztoru jasnogórskiego w grudniu 1655 r.
Jak zwykle szybko znaleziono winnych klęski i wymierzono sprawiedliwość. Kozłem ofiarnym stali się arianie i Żydzi. Oskarżano ich, że jako niekatolicy wspomagali luterańskich Szwedów. Być może gdzieniegdzie miała miejsce współpraca braci polskich (arian) i ludności żydowskiej ze Szwedami, ale czynili tak na ogół pod presją siły. Z reguły też najeźdźcy traktowali Żydów (w porównaniu z nimi arianie byli tak nieliczni, że stanowili symboliczne zagrożenie) jak ludność kraju podbitego, czyli przy nadarzającej się okazji grabili ich bezwzględnie, zazwyczaj dopuszczając się mordów.
Szczególną zajadłość Szwedzi poczęli objawiać, gdy zaczęli ponosić porażki z wojskami koronnymi i szlachecko-chłopskimi oddziałami partyzanckimi. We wrześniu 1656 roku spalili dzielnicę żydowską w Inowrocławiu, w październiku tego samego roku urządzili rzeź w diasporze żydowskiej w Kaliszu (zginęło tam ponoć 600 rodzin). W następnych latach krwawo rozprawili się m.in. z Żydami w Gnieźnie, Pile i Pakości oraz w małopolskim Chmielniku (szacuje się, że zginęło tam 100 rodzin).
Niestety, szwedzkie wyczyny szybko zaczęli powielać żołnierze wojsk koronnych i litewskich, szczególnie po odparciu Szwedów spod murów klasztoru jasnogórskiego w grudniu 1655 r. Dla Polaków to wydarzenie było symbolicznym zwrotem w konflikcie: wtedy nabrał on cech świętej wojny w obronie katolicyzmu. Jan Kazimierz powrócił z wygnania, a żołnierze z oddziałów m.in. Stefana Czarnieckiego, Pawła Sapiehy i Wincentego Gosiewskiego zaczęli krzepnąć w walkach ze Szwedami, przy okazji tępiąc prawdziwych i urojonych wrogów, a wśród nich ludność żydowską. Starczy sięgnąć po pamiętniki Jana Chryzostoma Paska, żołnierza spod sztandaru Czarnieckiego, a przy okazji wybornego obserwatora, albo jego towarzysza broni Jana Jemiołowskiego, aby się przekonać, jak to wyglądało.
Kwestię współpracy Żydów z najeźdźcami zakończył król, który w 1667 r. w zamian za 100 tys. złotych ułaskawił tych, których oskarżano o zdradę. Być może w tym przypadku nie zachował się po rycersku
Jemiołowski tak wspominał działania oddziałów koronnych w 1656 roku w Sandomierzu: „Wojsko zaś koronne pod Pokrzywnicą Wisłę przebywało jak najprędzej mogło, zwłascza przodem pod komendą Witowskiego, kasztelana sendomirskiego pułk jegoż i z drugimi dwoma, to jest sapieżyńskim nowo przyszłym i Jędrzeja Potockiego, oboźnego koronnego, nocą szkutami przeprawiwszy się, świtem pod Sendomirz przyszli. A mało co warty w bramach zastawszy, na Szwedów po kwaterach w mieście rozłożonych uderzyli i wielką w nich uczyniwszy trwogę, jednych żywcem w gospodach brali, drugich uchodzących do zamku, gdzie duże praesidium, dojeżdżali. Uszło ich przecie z miasta do zamku niemało, bo im prętki sukurs zamkowe dało praesidium, atoli ich z kilkadziesiąt po gospodach legło. Ostatek z podufałymi swymi kompanami, Żydami sendomirskimi (którzy im we wszystkich okazyjach do rabowania dworów i kościołów nie tylko pomocnikami, ale i motorami byli) do zamku wpędzono. Mieszczanom pokój i bezpieczeństwo dano, żydowskie jednak odbieżałe domy i z tymi, kto tam był w nich został, strachu się od wojska nabrali”.
Rozprawa z Żydami sandomierskimi nie była wyjątkiem. Podkomendni Czarnieckiego podobnie potraktowali ich współbraci w Wielkopolsce: w Kowalu z rozkazu Czarnieckiego wymordowano 100 rodzin żydowskich, a w Łopiennem – 40. Rozbojom i mordom dokonanym przez żołnierzy Czarnieckiego i innych dowódców towarzyszyły antyżydowskie tumulty ludności cywilnej. W 1656 r. doszło do nich w m.in. w Krakowie, gdzie aktywnością wykazali się studenci Akademii Krakowskiej. Interesujące, że do nagonki na Żydów dołączyli nawet arianie, których od 1658 r. również prześladowano jako szwedzkich sprzymierzeńców. Oto zażądali „wygnania Żydów i innych pogan, którzy zatłoczyli naszą ojczyznę i przeszkadzają do zapanowania pokoju”. Ta ordynarna próba odwrócenia uwagi od siebie na niewiele się zdała, bowiem pod koniec lat 50. ci z arian, którzy nie przeszli na katolicyzm, poszli na wygnanie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA