Historia

Dowcip żydowski

Rzeczpospolita
Przychodzi Żyd do rabina.
– Rebe – mówi. – Jestem w wielkim dramacie. W rozkroku między dwiema kobietami. Jedna jest ładna, ale ma jeszcze czterech adoratorów. Druga brzydka, ale twierdzi, że mnie bardzo kocha. Co robić? Rabin podumał i mówi: – Mój drogi, rzeczywiście masz problem. Nie wiesz, czy jeść tort do spółki, czy zakalec samemu.
Do sklepu przychodzi klient i pyta, czy jest szef. – Szefa nie ma. Szef wyszedł. Wróci za pół godziny. Za pół godziny klient wraca i pyta, czy jest szef. – Szefa nie ma. Szef wyszedł. Wróci za pół godziny. Za następne pół godziny to samo. – Panie, mnie już pański szef jest niepotrzebny. Ja opowiem panu pewną przypowieść: „Żył sobie Żyd Rozenkranc. Miał piękny interes. Kobiety go wielbiły. Traf chciał, że Żydowi Rozenkrancowi ten interes urwało. Co Żyd zrobił? Wziął, zakopał do ziemi, wystawił nagrobek: „Tu leży interes Żyda Rozenkranca”. I z rozpaczy popłynął „Titanikiem” do Ameryki. Skutek – wiadomy. Przychodzi godzina Sądu Ostatecznego. Pan woła wszystkich Żydów. Wreszcie przychodzi kolej na Żyda Rozenkranca. Pan zagrzmiał: „Żyd Rozenkranc!”. I na to wstaje z ziemi taki wielki ch… jak pan i mówi: „Szefa nie ma. Szef wyszedł. Wróci za pół godziny”. not. j.r.k.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL