fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

PZL Świdnik rozczarowany przegraną w helikopterowym przetargu.

Fotorzepa, Maciej Kaczanowski
Nie słabną emocje po rozstrzygnięciu przez MON wartego 13 mld zł przetargu na wojskowe śmigłowce wielozadaniowe. Związkowcy ze Świdnika i Mielca żądają ujawnienia konkursowej dokumentacji i zamówień dla fabryk w kraju.

W marszu milczenia załoga PZL Świdnik i mieszkańcy regionu manifestowali w środę, po pierwszej zmianie, rozczarowanie wyborem przez wojsko  śmigłowców konkurencji.

-Mamy żal, że resort obrony nie rozpatrzył rzetelnie  oferty „Świdnika" i nie dał szansy rozwoju firmie, która od kilkudziesięciu lat buduje helikoptery i daje pracę  tysiącom fachowców z całego regionu – mówi  Andrzej Kuchta  z zakładowej Solidarności.  By podkreślić polski charakter spółki, należącej od pięciu lat do włosko - brytyjskiego koncernu AgustaWestland uczestnicy marszu milczenia szli w biało czerwonych  barwach.

Protesty w Mielcu

Do protestacyjnych pikiet, jeszcze w tym tygodniu szykują się także związkowcy podkarpackiego zakładu  PZL Mielec stanowiącego obecnie własność amerykańskiego  potentata helikopterowego Sikorsky Aircraft.

Jest prawie pewne, że załogi firm, które przegrały rywalizację z Airbuis Helicopters (to śmigłowiec H225M caracal  tego europejskiego koncernu,  został przez MON skierowany do prób poligonowych), udzielą sobie wsparcia w akcjach kwestionujących decyzje armii. Sekcja Krajowa Przemysłu Lotniczego NSZZ Solidarność, już zapowiada skoordynowany sprzeciw, jeśli rządowi decydenci nie ujawnią przekonywających argumentów i nie rozwieją wszelkich wątpliwości związanych z decyzjami o odrzuceniu ofert „Świdnika" i  „Mielca" .

Rozmowy w MON

W zeszłym tygodniu  niezadowoleni ze śmigłowcowego rozstrzygnięcia związkowcy Świdnika /Agusta Westland) i należących do Sikorsky Aircraft zakładów mieleckich, spotkali się z wicepremierem , szefem MON Tomaszem Siemoniakiem i odpowiadającym za modernizacje armii wiceministrem obrony Czesławem Mroczkiem. Usłyszeli, że firmy, które przegrały  w postępowaniu, odpadły z gry  ze względów formalnych – bo nie spełniły konkretnych wymagań sił zbrojnych. Roman Jakim przewodniczący Sekcji Krajowej NSZZ Solidarność, który uczestniczył w warszawskim spotkaniu, zapowiadał konfrontację argumentów MON z wyjaśnieniami zarządów firm.

Pytania do Warszawy

Dziś twierdzi, że  urzędowe i firmowe prawdy o kulisach przetargu są  w znacznej mierze rozbieżne. – w tym starciu racji bierzemy stronę prezesów firm – mówi przewodniczący Jakim.  Zdaniem przedstawicieli lotniczej Solidarności,  tylko ujawnienie  istotnych dokumentów przetargu może dać pełny obraz sytuacji. W tym tygodniu Solidarność wysłała listy m in. do prezydenta, premier Ewy Kopacz i MON, z żądaniem wyświetlenia  wszystkich niejasności związanych z  helikopterowym konkursem.

- Naszym zdaniem, w przypadku niespełniania formalnych wymagań  przez uczestników postępowania, przetarg  powinien być powtórzony,  lub wszystkie  śmigłowce firm dopuszczone do technicznych prób  - mówi przewodniczący Jakim.

Lotnicza Solidarność na razie czeka na wyjaśnienia najważniejszych państwowych decydentów. Jeśli będą one niezadowalające - związkowcy  zaostrzą akcje  protestacyjne.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA