fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekkoatletyka

Równy najlepszym

10. PZU Półmaraton Warszawski ukończyło 12 tys. 958 osób. Z roku na rok jest ich coraz więcej
PAP/Marcin Obara
10. PZU Półmaraton Warszawski wkracza do europejskiej czołówki.

W ubiegłym roku 21 km ulicami Warszawy przebiegło 11 156 osób. Jak informowała Fundacja Maraton Warszawski, taki wynik sprawił, że półmaraton w stolicy Polski był piątym co do wielkości w Europie.

Poza konkurencją są Berlin i lider klasyfikacji, czyli Paryż. Tegoroczna, 35. już, edycja niemieckiego półmaratonu odbyła się tego samego dnia co 10. PZU Półmaraton Warszawski. Bieg ukończyło 32 025 osób ze 106 krajów. Najszybszy był debiutujący na dystansie 21 km 97 m Etiopczyk Birhanu Legese (59.45). Wśród kobiet triumfowała Cynthia Chepchirchir Kosgei z Kenii. Nie można tutaj nie wspomnieć o znakomitym występie Polki Andżeliki Dzięgiel, która pokonała trasę w 1:18.25 i zajęła 13. miejsce.

Jeszcze większą popularnością cieszy się Paryż. Miasto, które uchodzi przede wszystkim za jedno z najbardziej romantycznych miejsc na świecie, powoli staje się mekką zakochanych, ale w bieganiu. Tamtejszy maraton przyciąga co roku ok. 45 tysięcy zawodników. Ale równie ceniona jest połowa królewskiego dystansu. W tym roku w Dzień Kobiet 21 km ulicami stolicy Francji przebiegło 35 314 zawodników.

Półmaraton paryski swoją sławę zawdzięcza przede wszystkim dwóm walorom – malowniczemu otoczeniu i bardzo szybkiej trasie.

Start i meta usytuowane są na obrzeżach miasta, przy zamku Vincennes. To dwór, którego budowę nakazał w XII w. Ludwik VII, by mieć gdzie odpoczywać po polowaniach. Rosnący wokół zamku lasek to pozostałość po puszczy, która niegdyś rozpościerała się na terenach współczesnego Paryża. W 1900 roku rozgrywano tutaj niektóre konkurencje igrzysk olimpijskich. Sportowy duch nie zginął – teraz lasek gości biegaczy.

Trasa półmaratonu w ubiegłym roku wiodła do placu Bastylii, potem wzdłuż Sekwany z powrotem do tego placu i do zamku. Jest w miarę płaska, a dzięki temu szybka. Niejeden biegacz amator właśnie tutaj ustanowił swój życiowy rekord.

Ale Paryż kusi także zawodowców. Biegali tutaj m.in. mistrz olimpijski i świata Ugandyjczyk Stephen Kiprotich czy też rekordzista i triumfator 9. PZU Półmaratonu Warszawskiego Kenijczyk Victor Kipchirchir. Rekordy trasy również należą do reprezentantów Kenii: Stanleya Biwotta (59.44) i Pauline Njeri (1:07.55).

Jednak twórcy rankingu największych półmaratonów nie uwzględnili w swoim zestawieniu dwóch imprez. I to takich, na których starcie od lat gromadzą się największe tłumy zawodników w Europie.

Jednym z nich jest Great North Run. Półmaraton w Newcastle po raz pierwszy odbył się w 1981 roku. Biegło wtedy 12 tysięcy osób. Od tamtej pory liczba biegaczy z każdym rokiem rosła. We wrześniu 2014 roku udział w Great North Run wzięło 57 tysięcy osób. Tamten bieg był wyjątkowy z dwóch powodów. Po pierwsze, metę przekroczył milionowy zawodnik. A raczej zawodniczka. Była nią zbierająca pieniądze dla hospicjum Tracey Cramond, która stwierdziła, że nie spodziewała się, iż właśnie tak będzie wyglądało jej pięć minut. Po drugie, po raz pierwszy od 1985 roku najszybszy był Brytyjczyk. I to nie byle kto, bo Mo Farah, mistrz olimpijski z Londynu (2012) na 5000 i 10 000 metrów.

Ale równych sobie nie mają Skandynawowie. Najliczniejszym biegiem na 21 km i 97 m nie tylko w Europie, ale i na świecie, jest Göteborgsvarvet. Limit 62 tysięcy uczestników mówi sam za siebie. Rekord w liczbie osób, które ukończyły bieg, padł w 2013 roku, gdy na metę dotarło 45 158 zawodników. Rekordzistą półmaratonu w Göteborgu jest doskonale znany warszawskiej publiczności Kipchirchir. W 2012 roku wymagającą trasę pokonał w 1:00:25.

Liczba biegaczy, którzy biorą udział w zmaganiach w Newcastle i Göteborgu, robi wrażenie. Jednak obu biegom daleko do absolutnego rekordu, jaki padł w 2000 roku. W półmaratonie Broloppet pojawiło się wtedy 90 tysięcy osób, a na mecie zameldowało 79 719.

To wynik, jakiego nie powstydziłyby się największe i najważniejsze maratony. Bieg 15 lat temu uświetniał otwarcie mostu nad Sundem, który łączy Kopenhagę z Malmoe. Frekwencja i popularność półmaratonu zaskoczyły samych organizatorów. Postanowili oni, że będą kontynuować wyścig z Danii do Szwecji. Jednak w 2006 roku odbyła się jego ostatnia edycja. Blokowanie jednego z najważniejszych szlaków komunikacyjnych w Europie przez biegaczy powodowało zbyt duże straty finansowe i Broloppet postanowiono zawiesić.

Tę trasę półmaratończycy pokonali później jeszcze tylko raz. W 2010 roku, dla uczczenia dziesiątej rocznicy otwarcia mostu.

Wielu biegaczy kolekcjonuje starty w najbardziej prestiżowych maratonach świata. Ale są tacy, dla których dystans 42 km jest zbyt wymagający lub zbyt banalny. Dlatego część z nich decyduje się na zbieranie medali poświadczających starty w półmaratonach. Mają w swoim dorobku przede wszystkim Göteborgu i Newcastle, ale także Paryż, Wiedeń, Berlin czy Barcelonę.

Wielu zagranicznych miłośników biegania także coraz bardziej ceni sobie medal zdobyty w stolicy Polski. Warszawa bez wątpienia jest też najlepszym miejscem dla polskich zawodników, którzy chcą rozpocząć półmaratońską podróż po Europie.

Katarzyna Kowalska | Najszybsza z Polek

Zapowiadałam, że startuję po rekord Polski, ale to nie było łatwe zadanie. Jeszcze na Wisłostradzie miałam szansę na jego pobicie, a ostatecznie po podbiegu w dalszej części trasy walczyłam, by w ogóle dotrzeć do mety. Ostatnie kilometry były dla mnie wielkim cierpieniem.

Z wyniku – 1:12.10 – zadowolona nie jestem. Etiopka, która zwyciężyła, wykorzystała moment mojej nieuwagi i uciekła mi już na samym początku. Starałam się ją dogonić, jednak się nie udało, bo cały czas biegła moim tempem. Zabrakło trochę szczęścia. Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Ja szampana tym razem pić nie będę. Specjalizuję się w biegu na 3000 m z przeszkodami, przygodę z długimi dystansami dopiero zaczynam. To mój trzeci półmaraton i kolejne cenne doświadczenie. Teraz będę odpoczywać i przygotowywać się do mistrzostw Polski, gdzie będę bronić tytułu, oraz do walki o kwalifikację do sierpniowych mistrzostw świata w Pekinie.

—t.w.

Limo Kiprop | Zwycięzca 10. PZU Półmaratonu Warszawskiego

Wygranie tego biegu było bardzo trudne. Miałem naprawdę wymagających konkurentów. Do samego końca musiałem mocno, bardzo mocno napierać. Wielu z tych, z którymi rywalizowałem, już osiągało wyniki poniżej 60 minut. Bardzo podobał mi się ten bieg, chciałbym wrócić tutaj w przyszłym roku. Zresztą wrócę już w tym, żeby jesienią wziąć udział w Maratonie Warszawskim.

—mradz

Adam Nowicki | Najlepszy z Polaków

Choć rekordy dziś nie padły, to według mnie trasa była szybka, mnie się podobało. Byłem dobrze przygotowany, ale oczywiście podbieg na 18. kilometrze dawał się we znaki. Jestem na półmaratonie warszawskim pierwszy raz, mam nadzieję, że nie ostatni, więc nie mam porównania, jak to wyglądało w poprzednich latach. Dla mnie trasa była dość łatwa, oczywiście poza tym 18. kilometrem. Cieszę się, że osiągnąłem taki wynik. Mam nadzieję, że poprawię go w kolejnym starcie. Myślę, że nawet można wygrać. Trzeba tylko trenować, mieć dobrą motywację. Być może kiedyś osiągnę podobne wyniki jak tegoroczny zwycięzca.

—mradz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA