Kraj

Kampania wyborcza: Polska nie dla Marudy

Prezydent Bronisław Komorowski
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
– Jest taki smerf Maruda, który ciągle marudzi. Mówi, że coś jest nie tak, że coś jest najgorsze, coś w Polsce idzie nie tak. Mamy wielkie zadanie przed sobą, żeby Polski nie oddać we władanie smerfa Marudy – mówił we wtorek Bronisław Komorowski w Aleksandrowie Łódzkim, który był jednym z przystanków na drodze jego wyborczego bronkobusa.

Jeszcze kilka dni temu prezydent zarzekał się w rozmowie z 300polityka.pl, że nie chce, by jego kampania opierała się na krytyce kontrkandydatów.

Choć mówiąc o Marudzie, Komorowski nikogo nie wymienił z nazwiska, powszechnie uznano to za atak na Andrzeja Dudę. Sam kandydat PiS odniósł się zresztą do słów Komorowskiego. – Zgoda według pana prezydenta jest możliwa tylko wtedy, gdy wszyscy się z nim zgadzają, a jak nie, to ciupaga, jak sam prezydent powiedział – wytykał. Sztabowcy kandydata PiS wciąż szukają odpowiedzi na kontrofensywę Komorowskiego, którego kampania wyborcza nabrała tempa po sobotniej konwencji. Obok potyczek słownych kandydaci toczą na odległość spór merytoryczny. We wtorek Duda zadeklarował, że zawetowałby jako prezydent przyjęty przez rząd projekt uregulowania in vitro. – Jestem zwolennikiem leczenia niepłodności, np. naprotechnologii, a nie sztucznego zapłodnienia – argumentował. Bronisław Komorowski w tej samej sprawie mówił, że opowiada się za życiem, które daje również in vitro. Nie zadeklarował jednak, czy podpisałby ustawę w formie zaprezentowanej przez rząd.

Prezydent kontynuuje objazd po kraju. We wtorek odwiedził trzy miejscowości, spotykając się z ich mieszkańcami.

Duda jako europoseł ma też swoje obowiązki w Strasburgu, gdzie w poniedziałek rozpoczęła się sesja Parlamentu Europejskiego. Nie mógł sobie pozwolić na jej zlekceważenie po zarzutach europosłów PO, którzy przekonują, że częściej można spotkać go w palarni niż na sali obrad. – Ciekawe, skąd ci, którzy tak pilnie uczestniczą w posiedzeniach, wiedzą, co się dzieje w tym czasie w palarni – ironizował w rozmowie z dziennikarzami.

Na konferencji prasowej chwalił pomysł powstania europejskiej armii, który zgłosił szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. – Jestem zwolennikiem tego pomysłu pod jednym żelaznym warunkiem. Nie może się to dziać poza NATO – przekonywał Duda, przypominając, że najważniejszy jest sojusz ze Stanami Zjednoczonymi.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL