fbTrack

Świat

Aleksiej Nawalny nie pójdzie do łagru. Na razie

Aleksiej Nawalny w wyborach na mera Moskwy zdobył 28 proc. głosów
AFP
Najbardziej znany rosyjski opozycjonista nie podzieli losu Chodorkowskiego. Lecz nie będzie mógł walczyć o stanowiska państwowe.
Aleksiej Nawalny spodziewał się łagodniejszego niż do tej pory potraktowania go przez sąd w Kirowie. W drugiej instancji sąd utrzymał wczoraj w mocy wcześniejszy wyrok, lecz zawiesił wykonanie kary. Tak więc Nawalny nie spędzi następnych pięciu lat w łagrze i będzie mógł kontynuować swą działalność opozycyjną.
– Nie mam najmniejszych wątpliwości, że sąd wydał wyrok pod dyktando Kremla. To tam zapadają decyzje w takich sprawach, jak Michaiła Chodorkowskiego, Pussy Riot czy Aleksieja Nawalnego – przekonywał „Rz” Andriej Lipski, publicysta opozycyjnej „Niezawisimoj Gaziety”. Zresztą sam Władimir Putin po ogłoszeniu wcześniejszego wyroku powiedział publicznie, że wydaje mu się dziwne, iż jeden z oskarżonych w tym procesie otrzymał wyrok w zawieszeniu, a „innemu wlepiono pięć lat”.
Taki wyrok usłyszał Aleksiej Nawalny w lipcu za współudział w spowodowaniu strat sięgających 16 mln rubli (ok. 1,6 mln zł. w państwowej spółce Kirowles. Rzecz z kontraktem działa się w 2009 r. Nawalny był wtedy doradcą wywodzącego się z demokratycznej opozycji gubernatora obwodu kirowskiego Nikity Biełycha. Gubernator zawdzięczał swą funkcję ówczesnemu prezydentowi Dmitrijowi Miedwiediewowi, który miał serce do eksperymentów. Po pierwszym wyroku Nawalny nie trafił do łagru, oczekując na wynik apelacji. Umożliwiło mu to startowanie we wrześniowych wyborach na mera Moskwy. Zdobył ponad jedną czwartą głosów, co świadczy dobitnie o jego popularności. Sprawa w Kirowie nie kończy związków Nawalnego z rosyjskim wymiarem sprawiedliwości. Toczą się przeciwko niemu jeszcze trzy postępowania. W dwu występuje jako podejrzany wraz ze swym bratem. Jak utrzymuje prokuratura, mieli narazić na wielomilionowe straty francuski koncern Yves Rocher, zawyżając opłaty za usługi świadczone dla Francuzów przez firmę logistyczną braci Nawalnych. Tak czy owak wszystkie sprawy Aleksieja Nawalnego nie zostaną objęte amnestią, która ogłoszona zostanie prawdopodobnie w grudniu tego roku. Obywatelski projekt amnestii otrzymał właśnie prezydent Putin i niezwłocznie przekaże go Dumie Państwowej. Na kilka tygodni przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi z łagru wyjdą więc na wolność dwie członkinie Pussy Riot oraz być może osoby zatrzymane na placu Bołotnym w czasie demonstracji zorganizowanej przez Nawalnego pod koniec 2011 r. Był to protest przeciwko fałszerstwu przy urnach wyborczych proputinowskiej Jednej Rosji, którą Nawalny nazwał w swym blogu „partią żulików i złodziei”. Określenie to zna dzisiaj cała Rosja. Jego autor jest dzisiaj rozpoznawalny przez 37 proc. Rosjan. Dwa lata temu słyszało o nim zaledwie 6 proc. obywateli. Władze mają nadal haka na Nawalnego w postaci toczących się jeszcze procesów. Jeżeli zostałby w którymś z nich skazany prawomocnym wyrokiem na więzienie, będzie musiał odbyć karę. Nawet po jej zakończeniu uniemożliwi mu to aktywny udział w życiu politycznym w postaci kandydowania na wszelkie urzędy do momentu zatarcia kary. A to nastąpi 10 lat po jej odbyciu, zgodnie z ostatnią nowelizacją prawa karnego. Nic nie ma tu do rzeczy niedawne orzeczenie Sądu Konstytucyjnego, który uznał, że nie można pozbawiać biernego prawa wyborczego osób skazanych na karę niższą niż dożywocie. Przewidywała taką możliwość ubiegłoroczna ustawa Dumy. Musi ona ją obecnie zmienić na mocy postanowienia Sądu Konstytucyjnego, który z kolei zareagował na zarzuty, że celem Dumy było wyłączenie na długie lata z życia politycznego Aleksieja Nawalnego oraz Michaiła Chodorkowskiego. Ten ostatni być może już w grudniu opuści kolonię karną, korzystając z amnestii. Ale i tak nie będzie mógł kandydować w 2024 r. na prezydenta, gdy stanowisko to opuścić będzie musiał po dwu kadencjach Władimir Putin. To samo z Aleksiejem Nawalnym.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL