fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Za doręczenia pism odpowiada sąd

123RF
Uzasadnione wątpliwości co do otrzymania pisma powinny być rozstrzygane na korzyść podsądnego.

To sedno najnowszego postanowienia Sądu Najwyższego, tym bardziej istotnego, że tzw. poczta sądowa szwankuje od lat i nieraz uderza w podsądnych.

Kontrolowali los listu

Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił skargę spółdzielni mieszkaniowej na postanowienie tego sądu z 24 lutego 2015 r. (daty są tu istotne) oddalające jej apelację od postanowienia sądu rejonowego oddalającego jej wniosek o wpis w księdze wieczystej.

Według ustaleń SO zaskarżone postanowienie zostało doręczone spółdzielni 18 marca 2015 r., a wniosek o sporządzenie uzasadnienia złożyła ona 26 marca 2015 r., a zatem dzień po wymaganym tygodniowym terminie (art. 387 § 3 k.p.c.). W konsekwencji SO skargę odrzucił.

W zażaleniu do SN spółdzielnia zarzuciła, że według jej dokumentów doręczenie postanowienia z 24 lutego nastąpiło 19 marca, a nie, jak przyjął SO, 18 marca 2015 r. W tej sytuacji należy się zwrócić do operatora pocztowego o wyjaśnienie sprzeczności w treści potwierdzenia odbioru, tzw. zwrotce.

Sąd Najwyższy zwrócił się do operatora (wtedy InPost) o wyjaśnienie, ale otrzymał informację, że w związku z zakończeniem działalności listowej przez tę spółkę ustalenie daty doręczenia przesyłki nie jest możliwe.

Wątpliwości to kłopot

Dodajmy, że na potwierdzeniu odbioru został odciśnięty datownik „18 marca 2015 r.", ale osoba, która się na nim podpisała, nie wpisała daty otrzymania przesyłki. Z dokumentów przedłożonych przez spółdzielnię wynikało z kolei, że 19 marca 2015 r. została jej doręczona korespondencja z SO w 20 sprawach o kolejnych sygnaturach, a na niektórych „zwrotkach" odnotowanych w dzienniku korespondencji jako doręczone 19 marca 2015 r. odciśnięty był datownik 18 lub 17 marca 2015 r.

Sąd Najwyższy uwzględnił zastrzeżenia spółdzielni i uchylił zaskarżone postanowienie.

– Dowodem doręczenia pisma sądowego jest zwrotne potwierdzenie odbioru; prawidłowo sporządzone, jest ono dokumentem urzędowym, ale nie wyłącza to możliwości dowodzenia przez stronę, że doręczenie nie nastąpiło lub doszło do niego w innym terminie – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Paweł Grzegorczyk.

Niewpisanie daty otrzymania przesyłki przez odbierającego i rozbieżności między datą odbioru odnotowaną w dokumentacji spółdzielni i datownikiem uzasadniało podjęcie czynności zmierzających do ustalenia rzeczywistej daty doręczenia, ale ponieważ to okazało się bezskuteczne, winno przemawiać na korzyść podsądnego – wskazał SN. W obecnym modelu doręczeń odpowiedzialność za ich skuteczność i prawidłowość ponosi sąd. Wątpliwość wynikająca z niemożności zweryfikowania daty doręczenia i przedstawienia przez kwestionującego ją wiarygodnych dokumentów wskazujących na inną datę powinna zostać rozstrzygnięta na korzyść tej osoby.

Sygnatura akt: I CZ 118/17

Artur Grajewski - sędzia cywilny z Warszawy

Pogląd SN jest jak najbardziej trafny. W demokratycznym państwie prawa wszelkie wątpliwości dotyczące zachowania terminów procesowych przez strony postępowań sądowych winny być rozstrzygane tylko i wyłącznie z korzyścią dla stron. Nie widzę tu innej możliwości. Skoro jest to przesyłka sądowa, to właśnie organ nadający przesyłkę musi ponosić konsekwencje jej nieprawidłowego doręczenia, a w razie dających się rozstrzygnąć wątpliwości podjąć wszelkie możliwe działania mające na celu jednoznaczne ustalenie, w jakiej dacie przesyłka została przez stronę odebrana. Słusznie również SN zauważył, że domniemanie doręczenia, jak każde domniemanie, może być przez stronę obalone wszelkimi dowodami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA