Chodzi o sprawy dotyczące ważności wyborów do Sejmu i Senatu, wyborów do Parlamentu Europejskiego oraz ważności wyboru posła, przeciwko któremu wniesiono protest wyborczy. Zgodnie z propozycją Sąd Najwyższy miałby rozstrzygać je w składzie całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Zdaniem projektodawców za takim rozwiązaniem przemawia szczególnie doniosły charakter tych rozstrzygnięć.
W obecnym brzmieniu przepis art. 244 § 1 kodeksu wyborczego (dotyczący ważności wyborów do Sejmu i wyboru posła) nie określa składu, w jakim Sąd Najwyższy rozpoznaje tego typu sprawy. W takim przypadku (zgodnie z zasadą wynikającą z art. 77 § 1 ustawy o Sądzie Najwyższym) powinien czynić to w składzie 3 sędziów.
Z kolei w przypadku ważności wyboru Prezydenta RP, przepis art. 324 § 1 kodeksu wyborczego wskazuje jako właściwy skład całej Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Zgodnie z nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym z grudnia 2017 r., należy przez to rozumieć skład całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, ale autorzy projektu uważają, że nazwę nowej izby trzeba wskazać wprost w art. 324 § 1.
Nowelizacja miałaby wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia.
Projekt wzbudził protesty posłów opozycji. Zwracają oni uwagę na wątpliwości związane z legalnością wyboru sędziów do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Kwestia ma być przedmiotem rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości UE.
- Co będzie, gdy się okaże, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego nie jest w rozumieniu traktatów sądem i wszystkie podjęte przez tę izbę decyzję zostaną uznane za nieistniejące? Czy przeprowadzone wówczas wybory zostaną uznane za niebyłe? - mówił podczas pierwszego czytania projektu poseł PO-KO Tomasz Szymański.