fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Urzędnik w kontaktach z petentem powinien się wystrzegać infantylnych zwrotów

123RF
Zdrobnienia (inaczej deminutywy) spełniają kilka istotnych funkcji w polszczyźnie. Nadużywane – często również przez urzędników – zatracają swoją rolę i stają się jedynie irytującą manierą.

Trudno znaleźć grupę zawodową, która nie upodobałaby sobie form zdrobniałych: bileciki do kontroli, proszę! – woła w tramwaju kontroler do pasażerów; za to wykroczenie grozi mandacik w wysokości 200 zł – poucza kierowcę policjant; może złotóweczkę dostanę? – pyta z nadzieją w głosie ekspedientka w sklepie; często nie wystarcza mi pieniążków do pierwszego – żali się koleżance emerytka, siedząc na ławce w parku; drugie danie będzie z kaszą czy ziemniaczkami? – dopytuje kelner, przyjmując zamówienie... Przykłady można mnożyć.

Najprościej mówiąc, wyrazy zdrobniałe to rzeczowniki tworzone za pomocą przedrostków: -ek (domek, rowerek), -ik (sklepik, dywanik), -yk (kocyk, chłopczyk), -ka (gałązka, wanienka), -ko (wiaderko, piwko). Są one tworzone bardzo regularnie, gdy chcemy wskazać niewielki rozmiar jakiejś rzeczy (stolik), pomniejszyć znaczenie czegoś (kłamstewko) czy zwrócić się pieszczotliwie do osoby bliskiej (synek). Czasem stają się też sposobem na wyrażenie pogardliwego stosunku do kogoś (profesorek, prezesik).

Dziś jednak zdrobnienia są w języku polskim stosowane także w sytuacjach co najmniej... niespodziewanych.

W języku urzędowym – kojarzącym się obywatelom ze skostniałością i formalizmem – również możemy odnaleźć całą gamę zdrobnień. I mowa tu oczywiście o przypadkach ich nadużywania, a nie poprawnego stosowania.

Można przypuszczać, że przyczyny nadmiernego posługiwania się zdrobnieniami przez urzędników są następujące:

- próba wzbudzenia sympatii petenta, pokazania „ludzkiej twarzy" (wszak nie zawsze wizytę w instytucji państwowej można zaliczyć do przyjemności), np. pana adresik poproszę, podanko proszę złożyć do 30 września,

- chęć urozmaicenia i wzbogacenia oschłego języka biurokracji, np. pisemko zostanie do pana przesłane pocztą, proszę wypełnić odpowiedni formularzyk,

- dbanie o kulturalne zachowanie w kontakcie z drugim człowiekiem (warto jednak zwrócić uwagę na to, że używanie zdrobnień wbrew pozorom nie jest przejawem kultury osobistej), np. ile osób czeka jeszcze w kolejeczce?, urząd jest dzisiaj czynny wyjątkowo do godzinki 15.00, proszę pobrać numerek przy wejściu,

- próba złagodzenia stresu w sytuacjach, gdy sprawa nie została załatwiona po myśli zainteresowanego, np. poproszę jeszcze o doniesienie odpisiku aktu małżeństwa, poproszę o przedstawienie stosownej fakturki,

- chęć zmniejszenia dyskomfortu petenta związanego z koniecznością uiszczenia opłaty urzędowej, np. pieniążki należy wpłacić w kasie, wpłaty należy dokonać na rachuneczek o numerze...

Powyższe przykłady pokazują, jak cienka jest granica pomiędzy doskonaleniem języka i chęcią jego urozmaicenia a zwykłą infantylizacją sprowadzającą się do podchodzenia do rozmówcy jak do dziecka. Skutek stosowania zdrobnień może być zatem odwrotny do zamierzonego: interesant poczuje się potraktowany niepoważnie i odniesie wrażenie, że urzędnik jest niekompetentny.

Stosujmy zdrobnienia zarówno w codziennym życiu, jak i w pracy, ale tylko wtedy, gdy ma to swoje uzasadnienie i nie stoi w sprzeczności z dbałością o poprawność języka polskiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA