Unia Europejska

Parlament Europejski poparł projekt dyrektywy o prawie autorskim

AFP
Parlament Europejski poparł dyrektywę o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym. Za dyrektywą opowiedziało się 438 europosłów, przeciwko było 226, a wstrzymało się 39. Wynik głosowania daje zielone światło dla negocjacji między instytucjami europejskimi.

Dyrektywa ma sprawić, że artyści zarobią więcej na udostępnianiu utworów. Dyrektywa w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym została wniesiona przez Komisję Europejską 14 października 2016 roku. W lipcowym głosowaniu dyrektywa została odrzucona wynikiem głosowania 318 do 278. Do przepisów zaproponowano więc ponad 250 poprawek.

Dyrektywę popierały środowiska twórcze i artyści. "Co roku z powodu nieszczelnego systemu ochrony praw autorskich w internecie polska gospodarka traci około trzech miliardów złotych. (...) Nowe możliwości cyfrowego kopiowania i powszechnego udostępniania wymagają rozszerzenia praw pokrewnych. Autorzy projektu dyrektywy jasno wskazują, że większość aktywności konsumentów treści ma formę cyfrową. Dlatego prawo autorskie musi działać także w internecie" - napisali w swoim apelu twórcy.

Zdaniem artystów, dzięki przyjęciu zapisów, będzie można rozwiązać problem Value Gap, czyli pewnej luki prawnej, dającej uprzywilejowaną pozycję wielkim koncernom technologicznym i ich serwisom z treściami zamieszczanymi przez użytkowników, jak np. YouTube, w stosunku do innych platform cyfrowych, dystrybuujących treści kreatywne, w tym muzykę.

Czytaj więcej na temat dyrektywy o prawie autorskim:

Dyrektywa o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym zadecyduje o rynku prasowym w Europie

Dlaczego pierwsze strony „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” są puste

Wydawcy apelują do rządu o ochronę ich praw

Czas na godną opłatę za powielanie prasowych treści

Nie będzie rozwoju prasy przy kradzieży tekstów

Przeciwnicy dyrektywy uważają, że efektem ubocznym prawa będzie większa cenzura w sieci. Przeciwko zmianom protestowali między innymi twórcy Wikipedii. Gdy ostatnio Parlament Europejski zajmował się tą sprawą, portal na znak protestu zablokował w kilka krajach, między innymi w Polsce, dostęp do swoich treści.

Najwięcej kontrowersji w sprawie dyrektywy budziły artykuły - 11 oraz 13. Pierwszy zakłada przyznanie wydawcom prasy praw pokrewnych, drugi z kolei nakłada obowiązek filtrowania treści na portalu pod kątem prawa autorskiego.

- Art. 11 dyrektywy jest kłamliwie przedstawiany jako próba ograniczenia wolności internetu i wprowadzający „podatek od linków". W rzeczywistości przepis rozstrzyga tylko i wyłącznie o przyznaniu wydawcom prasy tzw. praw pokrewnych, które wzmocnią szanse dziennikarzy i innych twórców na uzyskanie uczciwych płatności za wykorzystywane w internecie treści - tłumaczył Bogusław Chrabota, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

Nie jest prawdą, że chcemy ograniczyć dostęp do naszej twórczości, wręcz przeciwnie, chcemy, by szeroko z niej korzystano, ale respektując nasze prawa do wynagrodzenia – to sedno stanowiska twórców, wydawców i prawników od praw autorskich - dodawał.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL