fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Odszkodowanie dla uczynnego sąsiada za brak bezpieczeństwa

123RF
Sąsiedzka pomoc nie może się wiązać z groźbą wypadku. Osoba poszkodowana ma szanse na zadośćuczynienie.

W razie zaniedbania przy pracy wykonywanej w ramach pomocy sąsiedzkiej ten, kto o nią poprosił, ponosi konsekwencje odszkodowawcze za wypadek.

Taka jest wymowa wyroku Sądu Najwyższego, który może być przestrogą przed tego rodzaju sąsiedzkim zatrudnieniem.

Fatalny finał

Do takiego wypadku doszło 3 lutego 2011 r., kiedy Michał P. pomagał sąsiadowi Grzegorzowi S. w przetransportowaniu uszkodzonej ładowarki z łąki na teren jego posesji, gdzie prowadził zakład naprawy maszyn rolniczych. Grzegorz S. kierował sprawną ładowarką, która holowała uszkodzoną maszynę za pomocą liny. Kiedy Michał P. wysiadł z holowanej maszyny został uderzony przez jej wysięgnik. Poszkodowany stracił rękę, obecnie jest niezdolny do pracy. Sąsiad oczywiście udzielił mu pomocy, zawiózł do szpitala, ale ich relacje się pogorszyły, kiedy poszkodowany zaczął domagać się zadośćuczynienia i renty.

Sąd okręgowy oddalił w całości żądanie Michała P., wskazując, że choć doznał szkody majątkowej i na zdrowiu, nie ma przesłanek dla przypisania odpowiedzialności Grzegorzowi S.

Sąd Apelacyjny w Łodzi werdykt utrzymał, bo uznał, że powód jedynie pomagał pozwanemu, wykonując różnego rodzaju czynności związane oraz niezwiązane z prowadzoną przez pozwanego działalnością gospodarczą. Nie łączył ich zatem stosunek pracy i nie sposób w związku z tym nakładać na pozwanego obowiązków dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy właściwych dla pracodawcy. Sądy stwierdziły wprawdzie, że przy transporcie uszkodzonej maszyny niedbalstwo było po obu stronach, jednak kodeks cywilny przewiduje tzw. kontratypy, a w tej sprawie była nim: zgoda pokrzywdzonego na działanie związane z ryzykiem. Działanie na własne ryzyko wiąże się z podjęciem czynności, w wyniku których poszkodowany bez wyraźnej potrzeby świadomie naraża się na znane mu niebezpieczeństwo – wskazał SA. Michał P. miał świadomość, że holowanie maszyny niesprawnej przez maszynę do tego nieprzeznaczoną pociąga za sobą znaczne ryzyko.

Kto odpowiada

Sąd Najwyższy inaczej ocenił sprawę.

– To, że powód zgodził się na udział w transporcie maszyny i w związku z tym na ponoszenie związanego z tym ryzyka, nie ma decydującego znaczenia. Skoro świadczył na rzecz pozwanego pracę, to przede wszystkim pozwany obowiązany był tak organizować ów transport, aby powód mógł bezpiecznie w nim uczestniczyć. Bez znaczenia jest natomiast, czy powód zachował się niedbale, ponieważ pracodawca ma tak organizować pracę, aby mogła ona być wykonywana bezpiecznie, niezależnie od stopnia staranności osoby, która świadczy ją na jego rzecz.

W konsekwencji SN nakazał SA ponowne rozpoznanie sprawy.

sygn. II CSK 392/17

Grzegorz Ruszczyk - radca prawny zajmujący się m.in. prawem pracy

Wyrok Sądu Najwyższego potwierdza zasadę, że organizujący pracę odpowiada za to, jak ona wygląda i jakie są jej skutki, niezależnie od tego, w jakim charakterze działa osoba wykonująca pracę. Zasada ta obejmuje także osoby na zleceniu czy świadczące pracę w ramach własnej działalności gospodarczej. Dotyczy to również uczniów lub studentów. Takie obowiązki ma pracodawca, jeżeli to on wyznaczył miejsce wykonania czynności lub usług, lub odbywają się one na terenie zakładu pracy. W sytuacji kiedy Sąd Najwyższy ustalił, że poszkodowany wykonywał pracę (chociaż nie łączył go formalnie stosunek pracy), obowiązki wynikające z BHP obciążały organizującego pracę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA