fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Terroryzm

Takie sprawy załatwia się w ciszy

Tomasz Głowacki
Marcin Mamoń, dziennikarz i reżyser filmów dokumentalnych opowiada o porwaniu w Syrii. - W Polsce coś idzie ku lepszemu - mówi.

Pan i operator Tomasz Głowacki byliście przez miesiąc przetrzymywani w Syrii przez jednostkę Al-Kaidy. Sprawa ujrzała światło dzienne dopiero w poniedziałek. Dlaczego wszystko trzymane było w takiej tajemnicy? 

To zasługa odpowiednich instytucji państwowych. Potrafiły one wyciszyć informacje, które mogły się pojawić na nasz temat. Dla naszego dobra i bezpieczeństwa udało się zachować tę sprawę w tajemnicy. Trochę orientuję się w podobnych kwestiach i mogę szczerze przyznać, że wszystko zadziałało bardzo profesjonalnie. Takie sprawy załatwia się w ciszy. 

Co robili panowie w Syrii i dlaczego zostaliście porwani? 

Pracowaliśmy nad dużym projektem filmowym dla zachodnich mediów. Biznes tzw. kidnapingu, czyli porwań dla okupu, jest jednym ze źródeł finansowania wojny w Syrii. Każdy, kto wjeżdża dziś na te tereny, musi się liczyć z tym, że zostanie porwany. 

W jakich warunkach panów przetrzymywano? 

Naprawdę w fatalnych. To było kilka różnych więzień. Zmieniano naszą lokalizację na wypadek, gdyby ktoś chciał nas odnaleźć i uwolnić. Poza typowymi więzieniami syryjska al-Kaida przetrzymuje zakładników także w domach, więc jeśli ktoś chce odbić jeńców, ma utrudnione zadanie.

Czy może pan zdradzić, w jaki sposób i przez kogo zostaliście uwolnieni? 

Wiele ośrodków działało równolegle. Z jednej strony walczył o nas polskich rząd, z drugiej działała diaspora czeczeńska z całego świata, z którą od 20 lat mam bardzo dobre relacje. Nie bez znaczenia było to, że ludzie, którzy nas do Syrii zaprosili, oddali naszą sprawę do sadu szariackiego. A to jedyna instytucja, z którą liczą się wszystkie organizacje, także terrorystyczne, działające w Syrii. 

Kto pociągnął za te wszystkie sznurki, by panów uwolnić? 

Bardzo dużo zawdzięczamy mojej żonie, której przed wyjazdem zostawiłem dokładne instrukcje z kim ma się kontaktować i co robić, kiedy zniknę. I to wszystko zadziałało bardzo skutecznie. To dla mnie jest dowodem na to, że w Polsce coś idzie ku lepszemu. To nie jest paraliż instytucji, tylko różne instytucje zaczynają działać naprawdę sprawnie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA