Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie są główne założenia rosyjskiego "suwerennego internetu"?
- Co oznacza zablokowanie stron z państwowego systemu nazw domen?
- Jakie są długoterminowe plany Kremla w kontekście kontroli internetu?
- Jakie konsekwencje może mieć rozwój RuNetu dla rosyjskiego społeczeństwa?
Rosyjskie władze rozpoczęły rok 2026 od przykręcania śruby w cenzurowaniu internetu, którego skala już teraz plasuje Rosję w światowej czołówce najbardziej represyjnych państw. Po oficjalnym ogłoszeniu we wtorek blokady Telegramu, Federalna Służba Nadzoru Łączności Technologii Informacyjnych i Mediów (Roskomnadzor), po raz pierwszy rozpoczęła usuwanie zablokowanych stron internetowych z Narodowego Systemu Nazw Domen (NDNS), utworzonego na mocy ustawy o „suwerennym internecie”.
Czytaj więcej
Rosyjskie władze rozpoczęły „częściowe ograniczanie” dostępu do Telegramu – ostatniej dużej platf...
We wtorek poinformowano o zniknięciu domeny YouTube, a w środę odkryto zniknięcie WhatsApp. Jak podaje „The Moscow Times” z NDNS usunięte zostało co najmniej 13 zasobów. Należą do nich Facebook, Facebook Messenger, Instagram, Windscribe, Apkmirror, Tor, a także pięć mediów: BBC, Current Time, Deutsche Welle, Radio Liberty i „The Moscow Times”.
Suwerenny internet w Rosji to odcięcie od globalnej sieci
Ostatecznym celem władz nie jest całkowite zablokowanie YouTube'a i WhatsAppa (będą one nadal działać przez VPN), ale przetestowanie nowego systemu blokowania, uważa ekspert. „Rosja buduje infrastrukturę suwerennego internetu. A to jest znacznie bardziej niebezpieczne w dłuższej perspektywie niż samo blokowanie” – podkreśla Leonid Jułdaszew, ekspert IT dla „The Moscow Times”.