O stronie internetowej i związanych z nią kontrowersjach informuje agencja Reuters, powołując się na trzy źródła.

Czym będzie portal internetowy freedom.gov?

Portal internetowy freedom.gov jest inicjatywą amerykańskiego Departamentu Stanu. Na czele projektu stoi Sarah Rogers, podsekretarz stanu USA ds. dyplomacji publicznej i spraw publicznych. W prace nad portalem zaangażowany jest również Edward Coristine, były członek Departamentu Efektywności Rządowej.

Projekt portalu internetowego freedom.gov miał zostać zaprezentowany podczas zeszłotygodniowej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Premiera została jednak opóźniona, a oficjalnych przyczyn nie podano. Według nieoficjalnych informacji, na które powołuje się agencja, niektórzy urzędnicy, w tym prawnicy, Departamentu Stanu zgłaszali wątpliwości odnośnie do projektu.

Adres internetowy freedom.gov, jak wynika z federalnego rejestru get.gov, został zarejestrowany 12 stycznia. W czwartek 19 lutego pod adresem wyświetla się jedynie strona główna z prostą grafiką i słowami w języku angielskim: „Freedom is coming. Information is power. Reclaim your human right to free expression. Get ready” („Wolność nadchodzi. Informacja to potęga. Odzyskaj swoje prawo do wolności słowa. Przygotuj się”).

Amerykański portal freedom.gov ma umożliwić omijanie lokalnych blokad treści

Strona ma umożliwić użytkownikom w Europie i innych regionach świata omijanie lokalnych blokad treści online. Mowa tu, jak zauważa Reuters, o treściach sklasyfikowanych jako mowa nienawiści, propaganda terrorystyczna lub szkodliwa dezinformacja.

Według jednego ze źródeł, na które powołuje się agencja, aktywność użytkowników na stronie nie będzie śledzona. Ponadto urzędnicy omawiali wdrożenie funkcji wirtualnej sieci prywatnej (VPN), aby ruch osób korzystających ze strony wyglądał na pochodzący ze Stanów Zjednoczonych. Nie jest jednak jasne, jakie korzyści portal zaoferuje użytkownikom, których nie oferują komercyjne sieci VPN.

Portal freedom.gov już wywołuje kontrowersje

W oświadczeniu wydanym dla agencji Reuters rzecznik Departamentu Stanu zaznaczył, że rząd USA nie ma specjalnego programu obchodzenia cenzury w Europie. Dodał jednak również, że „[…] wolność cyfrowa jest dla Departamentu Stanu priorytetem, co obejmuje również upowszechnianie technologii ochrony prywatności i obchodzenia cenzury, takich jak sieci VPN”.

Przedstawiciele administracji amerykańskiej zarzucają państwom europejskim ograniczanie wolności słowa za pośrednictwem takich przepisów jak unijna ustawa o usługach cyfrowych i brytyjska ustawa o bezpieczeństwie w internecie.

Portal, jak zauważa agencja, może postawić Stany Zjednoczone w nietypowej sytuacji, w której władze będą nakłaniać obywateli innych państw do łamania lokalnych praw. To natomiast może jeszcze nadwyrężyć i tak już napięte stosunki między Stanami Zjednoczonymi a ich sojusznikami w Europie. Te już są zaostrzone z powodu sporów handlowych, wojny na Ukrainie oraz dążenia prezydenta Donalda Trumpa do przejęcia kontroli nad Grenlandią.

Były urzędnik Departamentu Stanu Kenneth Propp, pracujący kiedyś nad europejskimi regulacjami cyfrowymi – którego słowa cytuje Reuters – nazwał plan USA „bezpośrednim atakiem” na europejskie przepisy i prawa. Przyznał, że strona internetowa freedom.gov „zostanie odebrana w Europie jako próba podważenia przez Stany Zjednoczone przepisów prawa krajowego”.