Cztery lata temu Rosja rozpoczęła inwazję na pełną skalę na Ukrainie. Kto dziś wygrywa tę wojnę?
Z pewnością nie wygrywa jej Rosja! W minionym roku Rosjanie zajęli ledwie 0,7 proc. ukraińskiego terytorium kosztem przeszło 300 tysięcy zabitych i rannych. Rosyjska gospodarka krwawi, deficyt rośnie, rezerwy państwowe topnieją, problemy systemu bankowego narastają. Rosja nie była w stanie w zeszłym roku przeprowadzić żadnej znaczącej ofensywy na froncie. Nie zdołała przejąć żadnego dużego miasta. Jej celem było zajęcie w minionym roku całego Donbasu. Ale i tu poniosła porażkę.
Kiedy Rosja zrozumie, że nie ma szans na zwycięstwo i da za wygraną?
Kiedy zaostrzymy przeciw niej sankcje, w szczególności pozbawiając ją w jeszcze większym stopniu dochodów z eksportu nośników energii. A także kiedy będziemy w jeszcze większym stopniu wspierać Ukrainę. Decyzja Unii Europejskiej w grudniu o przekazaniu władzom w Kijowie 90 mld euro na wsparcie w ciągu nadchodzących dwóch lat tak funkcjonowania państwa, jak i sił zbrojnych jest bardzo budująca. Niezależnie od tego kontynuujemy nasze dwustronne wsparcie. Szwecja przekaże w tym roku Ukrainie 4 mld euro Ukraińcom, podobnie będzie w przyszłym roku.
Kiloński Instytut Gospodarki Światowej twierdzi, że po Niemczech i Wielkiej Brytanii żaden kraj nie przekazuje Ukrainie tyle broni, co Szwecja. To zaczyna przypominać wyścig zbrojeń, który Ronald Reagan narzucił Związkowi Radzieckiemu, doprowadzając go w końcu do upadku.
Chcemy, aby Ukraina mogła przystąpić do negocjacji z Rosją z pozycji siły. Tylko w ten sposób może ona wywalczyć uczciwy i trwały pokój. Ale nie jestem tu optymistą, bo nie widzę ze strony Moskwy żadnych poważnych zamiarów podjęcia rokowań i pójścia na kompromis. Właśnie dlatego musimy zwiększyć nasze wsparcie dla Ukrainy i zaostrzyć sankcje nałożone na Kreml.
Czytaj więcej
Dla Stanów Zjednoczonych bardzo trudno byłoby zaakceptować po wyborach parlamentarnych rząd z udz...
W swoim raporcie szwedzki wywiad uznał, że Rosja jest najpoważniejszym zagrożeniem dla królestwa. Ale w wizji Putina Pana kraj nie wchodzi przecież w skład „ruskiego mira”, rosyjskiego imperium, które stara się odbudować rosyjski zbrodniarz. Czemu więc w Sztokholmie taki strach przed Rosją?
Nie boimy się Rosji! Ale szykujemy się na to, co może nadejść. Inspiracją jest dla nas to, co robi Polska. Z podziwem patrzę, jak staracie się wywiązać z zobowiązań płynących z art. 3 Traktatu Waszyngtońskiego, który nakazuje członkom NATO rozwijać zdolności obronne. Rosja ma skłonność do podejmowania coraz dalej idącego ryzyka militarnego i politycznego. Działa bezwzględnie na scenie międzynarodowej. Wciąż atakuje sąsiadów, okupuje ich terytorium. Forsownie rozwija siły zbrojne. Na wielką skalę inwestuje w leningradzkim obwodzie wojskowym, potencjalnie także w kaliningradzkim. Musimy więc wykorzystać czas, kiedy Rosjanie są wciągnięci w wojnę w Ukrainie dla wzmocnienia naszej zdolności odstraszania, obrony sojuszu. I dla zwiększenia wydatków na obronę do 5 proc. PKB tak szybko, jak to tylko możliwe.