fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Warszawa odrzuca dyskryminację

Premier David Cameron jest pod silną presją eurosceptycznej frakcji w jego Partii Konserwatywnej
AFP, Kirsty Wigglesworth
Cameron chce, aby Polacy pracujący na Wyspach dopiero po czterech latach uzyskali pełnię praw socjalnych.

Stanowisko naszego kraju jest kluczowe, bo propozycja brytyjskiego premiera wymaga zmiany traktatów Unii, do czego potrzebna jest jednomyślność.

– To jest poważny problem dla polskich obywateli, trudny do pogodzenia z obecnymi traktatami, trudny do realizacji bez dyskryminacji pracowników migrujących. Na linii Warszawa – Londyn ta sprawa będzie najtrudniejsza do przeprowadzenia – ostrzegł w rozmowie z „Rz" Konrad Szymański, minister ds. europejskich w rządzie Beaty Szydło.

– W tej sprawie mamy identyczne stanowisko z nowym rządem. To jest jawna dyskryminacja, na to nie może być zgody Polski – mówi „Rz" Rafał Trzaskowski, odchodzący minister ds. europejskich. Jego zdaniem łatwiejsza do realizacji może być inna propozycja Camerona: wstrzymanie wypłat dla tych dzieci imigrantów pracujących w Wielkiej Brytanii, które nie mieszkają na Wyspach.

– Nie mówię już teraz, że Polska ma się na to zgodzić, ale to jest wykonalne, bo nie wymaga zmiany traktatów, lecz jedynie prawa wtórnego, dyrektyw. I może zostać wprowadzone w taki sposób, że zarówno Brytyjczycy, jak i imigranci będą traktowani równo – tłumaczy Trzaskowski.

Obie kontrowersyjne propozycje znalazły się w liście, który we wtorek Cameron przesłał na ręce Donalda Tuska, przewodniczącego Rady Europejskiej. Przedstawił w nim nowe warunki, na jakich jego zdaniem Zjednoczone Królestwo powinno należeć do Unii. Premier chce, aby zostały one wynegocjowane jak najszybciej, choć już niekoniecznie na grudniowym szczycie UE, jak do tej pory sądzono.

Polska w oporze przeciw ograniczeniu przez cztery lata opieki socjalnej dla imigrantów nie jest osamotniona. Zdaniem Komisji Europejskiej postulat Camerona podważa zasadę swobodnego przemieszczania się pracowników w ramach Unii, jedną z czterech wolności, na których opiera się jednolity rynek.

Co ważniejsze, swój sprzeciw w tej sprawie zasygnalizowała Angela Merkel.

– Niektóre punkty są trudniejsze od innych, ale biorąc pod uwagę, że pracujemy w duchu porozumienia, jestem raczej przekonana, że osiągniemy sukces – oświadczyła kanclerz.

W swoim liście Cameron tłumaczy, że skala imigracji do Wielkiej Brytanii, ponad 300 tys. osób rocznie netto, jest nie do utrzymania w kraju, gdzie gęstość zaludnienia już należy do najwyższych na świecie. Wysuwa też inne, mniej kontrowersyjne pomysły ograniczenia napływu pracowników, takie jak walka z fikcyjnymi małżeństwami obywateli UE z przyjezdnymi spoza Unii czy dłuższy niż do tej pory zakaz wjazdu dla osób, które zostały złapane na wyłudzeniu subwencji socjalnych. Cameron chce także, aby w przyszłości rynek pracy Unii był otwierany dla nowych krajów członkowskich dopiero wtedy, gdy ich poziom rozwoju zbliży się do tego ze starych państw Wspólnoty.

Ale już w samym liście brytyjski premier zasygnalizował gotowość do kompromisu.

„To jest kwestia do negocjacji, tym bardziej że w każdym przypadku mogą być inne sposoby osiągnięcia tego samego wyniku" – napisał.

– Pochylimy się nad tym problemem. Ale ograniczenia środkami prawnymi imigracji to nie jest dobre rozwiązanie. Chcemy, aby Polacy nie mieli powodów do wyjazdu za granicę. Jednak to jest zupełnie inna sprawa – mówi Konrad Szymański.

Doniesienia o fali uchodźców napływającej do krajów UE wywołują przerażenie na Wyspach, choć Wielka Brytania nie jest tym bezpośrednio dotknięta. Z tego powodu, jak podaje instytut Ipsos, poparcie dla członkostwa w UE spadło od czerwca z 61 do 52 proc., zaś liczba zwolenników odrzucenia integracji wzrosła z 27 do 39 proc.

David Cameron znajduje się też pod silną presją eurosceptycznej frakcji we własnej partii.

– Premier powinien wysunąć o wiele dalej idące żądania – mówił we wtorek deputowany torysów John Redwood.

W liście Camerona pojawiły się trzy inne, mniej kontrowersyjne żądania. Chce, aby kraje Unii, które nie przyjęły euro, uzyskały prawne gwarancje równego dostępu do jednolitego rynku, a także tego, że nie będą zmuszane do udziału w takich projektach integracji jak unia bankowa i nie będą musiały płacić za ratowanie przed bankructwem państw Eurolandu. W zamian premier obiecuje, że „Wielka Brytania nie stanie na drodze" dalszej integracji strefy euro.

Cameron chce także zapewnienia, że jego kraj będzie wyłączony z traktatowej zasady udziału w budowie „coraz bardziej zintegrowanej" Unii. Domaga się ograniczenia brukselskiej biurokracji oraz prawa dla określonej grupy parlamentów narodowych do blokowania nowych unijnych regulacji.

– To jest szansa na odnowę Unii, tak aby zaspokajała oczekiwania wszystkich krajów członkowskich. Mówimy o ofercie, która może okazać się atrakcyjna nie tylko dla Wielkiej Brytanii – przyznaje Szymański.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA