fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

ABW weryfikuje pobieżnie i niechlujnie

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Weryfikacja osób, którym ABW przyznaje dostęp do tajemnic, jest fikcją. Sprawa kasjerki z CBA to kompromitacja.

Katarzyna G. z wydziału finansowego CBA od początku 2007 r. miała – sukcesywnie przedłużane – poświadczenie bezpieczeństwa dające jej pracodawcy „rękojmię zachowania tajemnicy". To dawało jej dostęp nie tylko do sejfu CBA z pieniędzmi, wgląd w koszty operacji specjalnych oraz do materiałów finansowych objętych klauzulą „ściśle tajne". Dziś już wiadomo, że przez dwa i pół roku wynosiła z CBA pieniądze, i przekazywała mężowi – hazardziście. W jaki sposób to robiła, opisaliśmy w „Rzeczpospolitej” we wtorek.

Dowiedz się więcej: Jak pani Kasia oskubała CBA na 9,2 mln zł

Niechlujna weryfikacja

Pierwszy raz czynności weryfikujące G. jako osobę starającą się o dostęp do materiałów o najwyższych zabezpieczeniach ABW przeprowadziła tuż po jej zatrudnieniu w CBA. Certyfikat bezpieczeństwa otrzymała wtedy na pięć lat – kolejne przedłużano najpierw co trzy lata, a po zmianie ustawy w 2010 r. co pięć. Ostatni certyfikat kasjerka otrzymała dwa lata temu – regularnie wynosiła wtedy w torebce miliony z sejfu CBA.

Organ rzetelnie weryfikujący przyznanie jej uprawnień powinien wiedzieć o tym, że mąż jest hazardzistą i nie przedłużyć jej dostępu do tajemnic. A tego nie zrobił.

Ubiegając się o certyfikat dostępu do tajnych informacji, trzeba wypełnić 26-stronicowy kwestionariusz z pytaniami o niemal wszystkie kwestie życiowe – poczynając od rodziny, przez stan majątkowy, zadłużenie, nałogi choroby psychiczne. Pytania dotyczą m.in. współmałżonka. Jedno dotyczy zadłużenia wynikającego z hazardu. Jakiekolwiek uzależnienie, w tym także małżonka, przekreśla możliwość otrzymania certyfikatu.

– To, że nikt się nie dopatrzył, że współmałżonek kasjerki jest hazardzistą, i rodzina ma potężne długi, jest kompromitacją służb. Weryfikacja była pobieżna i niechlujna. To ewidentne zaniedbanie obowiązków, nadaje się na zarzuty – ocenia funkcjonariusz ABW. I uważa, że już na poziomie CBA wstępne sprawdzenie powinno wykryć ryzyka związane z kasjerką.

Dowody zebrane przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie w śledztwie o przywłaszczenie przez kasjerkę i jej męża 9,2 mln z CBA są miażdżące dla ABW i CBA. Już w 2015 r. mąż Katarzyny G. brał tzw. chwilówki, zapożyczał się, rzeczy z domu zastawiał w lombardzie. Od 2017 r. miał wiele egzekucji komorniczych, a w marcu 2017 r. z powodu skłonności hazardowych męża i jego długów małżeństwo podpisało rozdzielność majątkową.

Bez kontroli

– Sądzę, że ABW przedłużała kasjerce certyfikat na podstawie wiedzy i opinii uzyskiwanych z CBA, zamiast przeprowadzić własną weryfikację. ABW dopuściła się zaniedbań – ocenia poseł Marek Biernacki, były szef MSWiA, członek Komisji ds. Służb Specjalnych. W CBA – jak zauważa – nad kasjerką nie było żadnej kontroli. – A powinna przejść sprawdzenia i być poddawana badaniu na wariografie. Najwyraźniej cieszyła się najwyższym zaufaniem przełożonych – dodaje poseł Biernacki.

– Osoba mająca długi, które znacznie przewyższają jej dochody, czy męża hazardzistę jest podatna na werbunek świata przestępczego czy np. obcych służb. Taka osoba może nawet sprzedawać tajne informacje gangom – tłumaczy nam oficer służb.

Katarzyna G. miała wiedzę na temat zarobków funkcjonariuszy, wynagrodzeń informatorów, zakupów w CBA czy operacji tej służby. – Powinna więc być wyjątkowo sprawdzana pod względem kontrwywiadowczym, antykorupcyjnym i finansowym – dodaje nasz rozmówca.

CBA milczy

Podobne zaniechanie ABW wyszło na jaw po reportażu „Superwizjera" o majątku Mariana Banasia, który z ministra finansów wskoczył na fotel prezesa NIK. Stacja ujawniła, że krakowską kamienicę prezesa wynajmują osoby z półświatka.

Banaś, nieprzerwanie od 2001 r., posiadał poświadczenie bezpieczeństwa do wszystkich klauzul tajności. Dopiero w grudniu 2019 r. decyzją szefa ABW (dwa miesiące po materiale TVN) wszczęto postępowanie sprawdzające, co z automatu zawiesza możliwość posiadania certyfikatu. Tyle że wobec prezesa NIK nie można wszcząć postępowania sprawdzającego.

Poseł Biernacki uważa, że osoby zajmujące się funduszami operacyjnymi oprócz „prześwietlania ich życia" powinny być regularnie badane na wariografie. Na ostatnim posiedzeniu Komisji ds. Służb Biernacki zgłosił wniosek, by minister koordynator przedstawił pełną wiedzę o tym, co się stało w CBA ze sprawą Katarzyny G.

Wątek odpowiedzialności służb wciąż bada warszawska prokuratura.

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb, nie odpowiedział nam na pytanie, czy wyciągnięto konsekwencje za zaniedbania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA