fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Policja zaprasza do tworzenia mapy zagrożeń

Na policyjnej mapie zagrożeń mają być również umieszczane miejsca, w których często dochodzi do kolizji i wypadków
123 rf
Mieszkańcy mają wskazać, co spędza im sen z oczu – od ulicznych rajdów, przez quady niszczące las, po uciążliwych wandali. Policja ma znaleźć na to sposób.

W Pruszkowie – symbolicznym miejscu, które kiedyś kojarzyło się z wszechwładną mafią – szef MSWiA Mariusz Błaszczak zaprezentował krajową mapę zagrożeń bezpieczeństwa, która ma pomóc w zwalczaniu uciążliwej społecznie przestępczości.

– Mapa będzie interaktywna, mieszkańcy będą mogli nanosić na nią swoje uwagi dotyczące zagrożeń. To będzie podstawa do decyzji o tworzeniu lub odtwarzaniu w tych miejscach komisariatów – mówił Mariusz Błaszczak na spotkaniu inaugurującym pilotażowy program.

Mapa zagrożeń jest priorytetowym projektem MSWiA. Do jej stworzenia zaproszono obywateli. W konsultacjach społecznych wzięło udział ok. 200 tys. osób. Pilotażowo obejmie na razie trzy województwa: pomorskie, podlaskie i mazowieckie (obszar podległy Komendzie Stołecznej Policji).

Jak będzie można z niej korzystać? Mapa będzie w sieci, więc każdy zainteresowany będzie mógł za jej pomocą przekazać uwagi dotyczące niepokojących zjawisk czy incydentów, do których dochodzi na danym terenie – osiedlu, ulicy czy skwerze.

– Wystarczy wybrać odpowiednią ikonkę oznaczającą dany rodzaj zagrożenia, kliknąć na nią i nanieść na mapę – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Dariusz Minkiewicz, dyrektor Biura Prewencji Komendy Głównej Policji.

Mogą to być zgłoszenia o chuligańskich zachowaniach, aktach wandalizmu, piciu alkoholu w miejscach publicznych, ale także o złym oznakowaniu ulicy, które stwarza zagrożenie. Albo np. informacje o nielegalnych rajdach samochodowych czy quadach rozjeżdżających las. Mapa „przyjmie" także sygnały z zupełnie innej kategorii: o miejscach, gdzie np. często dochodzi do utonięć lub kłusownictwa.

– Mapy zagrożeń nie należy utożsamiać ze zgłaszaniem przestępstw, bo do tego jest przewidziana inna procedura. Chodzi raczej o zaobserwowane sytuacje, które według mieszkańca są groźne dla bezpieczeństwa. To sygnały anonimowe – zastrzega Minkiewicz.

Policja musi wziąć sobie do serca zgłoszenia i znaleźć sposób, jak im zaradzić. Także informując o nich inne służby.

Druga funkcja mapy opiera się na policyjnych statystykach i będzie kompendium wiedzy o przestępczości na danym terenie.

Po wybraniu kraju, województwa, powiatu czy miasta można będzie sprawdzić liczbę m.in. kradzieży, włamań, rozbojów, bójek, wymuszeń i oszustw – włącznie z tymi „na wnuczka" lub „na policjanta". Mapa pozwoli też sprawdzić skalę przestępstw narkotykowych i z ruchu drogowego.

– A więc także odcinki dróg szczególnie zagrożonych wypadkami, z podaniem ile było ofiar. Te dane chcemy wyodrębnić i przypisać do poszczególnych województw. Również po to, by na te miejsca zwrócić uwagę – mówi Minkiewicz.

Mapa ma być odwzorowaniem autentycznego bezpieczeństwa i służyć skutecznej reakcji służb na zagrożenia.

– Będzie stanowiła podstawę do sprawnego funkcjonowania policji w terenie – podkreślał minister Błaszczak, dodając, że podobna mapa powstała w stolicy, gdy prezydentem był Lech Kaczyński.

Już teraz, kierując się opiniami mieszkańców i lokalnych władz, MSWiA rozpoczęło przywracanie zlikwidowanych przez rząd PO–PSL komisariatów – 100 z nich będzie odtworzonych.

Dr Cezary Tatarczuk, ekspert ds. bezpieczeństwa z Uczelni Kwiatkowskiego w Gdyni, chwali pomysł tworzenia mapy i wciągnięcia społeczeństwa w identyfikowanie zagrożeń.

– Policja powinna być jak najbliżej społeczeństwa, to mieszkańcy „lokalnej ojczyzny" powinni zgłaszać, że o takiej czy innej porze na ich ulicy jest niebezpiecznie. Prewencja jest bardzo ważna, im jej więcej, tym mniej kłopotów – mówi Tatarczuk.

Dodaje, że koncepcja mapy zagrożeń wpisuje się w pomysł decentralizacji policji. – Jeśli ktoś trzy razy nabił sobie guza na jakiejś ulicy, to może można coś zrobić, by czwarty raz go przed tym uchronić – stwierdza Tatarczuk i przypomina, że osławiony szef policji w Nowym Jorku William Bratton lokował patrole policji tam, gdzie sugerowali mieszkańcy. I miał bardzo dobry efekty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA