fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Trybunał Konstytucyjny: scenariusze wojny o skład

Fotorzepa/Piotr Nowak
Trybunał ignoruje ustawę o TK, a rząd, prezydent i parlament zignorują pewnie wyroki Trybunału. Może się też zdarzyć „siłowe” wejście nowych sędziów.

Do najbliższego starcia dojdzie zapewne 12 stycznia. Wtedy Trybunał zbiera się w pełnym składzie, by zbadać konstytucyjność uchwał Sejmu w sprawie wygaszenia uchwał poprzedniego Sejmu o wyborze piątki sędziów TK z kadencji PO (niezaprzysiężonej przez prezydenta) oraz uchwał o wyborze nowej piątki (w tej kadencji Sejmu), przychodzącej do pracy w TK, ale niedopuszczanej do orzekania.

Ignorowanie

Prezes Andrzej Rzepliński honoruje tylko dziesięcioro „starych" sędziów, tymczasem obowiązująca od poniedziałku nowela ustawy o TK autorstwa PiS stanowi, że wnioski, np. posłów PO o zbadanie ustawy, rozpatruje pełny skład TK, tj. co najmniej 13 sędziów.

Siedmioosobowy skład przewidziany jest tylko do tzw. skarg konstytucyjnych i zapytań prawnych, które można składać w związku z konkretnymi sprawami sądowymi. Co więcej, prezes TK powiedział, że Trybunał może zbadać nowelę ustawy o TK tylko na podstawie przepisów konstytucji, pomijając rygory nowelizacji. Gdy wyznaczał skład na 12 stycznia, Trybunał liczył tylko 10 sędziów (dodajmy, honorowanych przez prezesa).

Prezes nie wspomina jednak, że nowela stanowi, że w sprawach niezakończonych przed jej wejściem w życie skład orzekający ustala się według nowych przepisów, czyli musi być co najmniej 13 sędziów. Wprawdzie na początku grudnia prezes TK również odstąpił z powodu „braku" sędziów od pełnego składu (na rzecz pięcioosobowego), ale taki mniejszy skład ustawa wówczas przewidywała. A teraz nie przewiduje. Już ten przykład potwierdza, że Trybunał posługuje się nie tylko konstytucją, ale również ustawą o TK, a nawet kodeksem postępowania cywilnego. Ten TK stosował już w tym sporze przy tzw. zabezpieczeniu.

Nowela obowiązuje

Nowela weszła w życie z dniem ogłoszenia, a to oznacza, że wiąże także Trybunał (domniemanie konstytucyjności ustawy). Dopóty, dopóki nie zostanie uchylona przez TK, a wyrok nie będzie opublikowany. Ignorując ustawę o TK, prezes mógłby w skrajnym wypadku wyznaczyć dowolny skład TK i stosować dowolną procedurę.

Nie respektując ustawy, nie tylko złamałby prawo i wykroczył ponad swoje kompetencje, tj. badanie zgodności ustaw z konstytucją, ale dałby też rządowi podstawę do odmowy opublikowana jego wyroku. A tym bardziej – do jego nierespektowania. Mielibyśmy pat: Trybunał ignoruje ustawę, a rząd, prezydent i parlament ignorują wyroki TK. I to przez dłuższy czas. Wiele ustaw mających wady konstytucyjne obowiązuje przez lata.

Możliwy jest też inny scenariusz – bardziej aktywne rozwiązywanie sporu. Do tej pory zresztą aktywności po stronie PiS nie brakowało, ale skupiała się ona na uchwalaniu kolejnych zmian i wyborze nowych sędziów. I być może to czas, by z ich pobytu w biurach Trybunału zrobić większy użytek.

Sądy i komornik

Nowa ustawa obowiązuje nie tylko prezesa TK, ale i jego sędziów, w tym nowych. Oni nie muszą stosować się do decyzji prezesa o niedopuszczeniu ich do orzekania, która jest prawnie co najmniej wątpliwa, a pełny skład oznacza wszystkich sędziów. Mogą zatem, a nawet powinni, zadeklarować swój udział w najbliższej rozprawie w pełnym składzie, stawić się na nią i brać w niej czynny udział. Wyznaczając rozprawę w pełnym składzie, prezes TK wyznacza tylko przewodniczącego (siebie bądź wiceprezesa) i sędziego sprawozdawcę. Innych nie wyznacza, bo jest oczywiste, że wszyscy zdrowi się na nią stawiają. Podobnie jak prezes spółki, zapraszając załogę na spotkanie wigilijne, nie wymienia pracowników z nazwiska.

Uniemożliwiając orzekanie nowym sędziom, prezes TK złamałby jawnie prawo, i wtedy rząd może uruchomić np. proces pracowniczy o dopuszczenie sędziów do świadczenie pracy – co ważniejsze – wykonywania konstytucyjnych obowiązków. Immunitet prezesa TK nie chroni ani przed sądem cywilnym czy pracy, ani przed komornikiem. Skąd ten ostatni? Już w pierwszych dniach sprawy sąd mógłby bowiem wydać odpowiednie tymczasowe zabezpieczenie umożliwiające „blokowanym" sędziom wykonywanie obowiązków.

Z kolei sam immunitet, który chroni w sprawach karnych, może być uchylony większością sędziów TK. Takie quasi-siłowe przepychanki byłyby szkodliwe dla polskiej sceny politycznej, ale czy nie bardziej szkodliwa byłaby anarchia na szczytach władzy?

Miejmy nadzieję, że nie dojdzie do testu, ale są takie opcje.

Powiedzieli dla „Rz"

prof. Genowefa Grabowska - konstytucjonalistka, dziekan Wyższej Szkoły Menedżerskiej

Nie jest możliwe zignorowanie noweli ustawy o Trybunale przez jego prezesa i sam Trybunał. Sędziowie doskonale znają zasadę dura lex, sed lex. Dopóki zatem Trybunał nie zmieni wyrokiem noweli, obowiązuje ona także Trybunał w całości. Żadna osoba, nawet prezes TK, nie ma prawa decydować, jaki przepis jest niekonstytucyjny, i że nie wiąże. Nam się wiele rzeczy i przepisów nie podoba, ale jeśli stoimy na gruncie legalistycznym, tym bardziej jako prawnicy, nie możemy kwestionować obowiązków zapisanych w ustawie. Mimo pewnych zastrzeżeń np. co do tempa uchwalania ustawy czy braku vacatio legis, które zresztą mają drugorzędne znaczenie.

Moim zdaniem prezes Trybunału nie ma wyboru i powinien tę piątkę zaprzysiężonych sędziów dopuścić do orzekania. Pozwolić, aby Trybunał mógł orzekać. ?Prezes nie ma żadnej podstawy prawnej do kwestionowania wyboru sędziego TK. Może się na ten temat ewentualnie wypowiedzieć sam Trybunał, ale w całości,? i prezes ma obowiązek mu to umożliwić.

prof. Andrzej Zoll - były prezes Trybunału Konstytucyjnego, były rzecznik praw obywatelskich

Trybunał jest związany konstytucją. Nie bez powodu w ustawie zasadniczej jest przepis, zgodnie z którym sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko konstytucji. Dlatego badając ustawę regulującą tryb postępowania przed TK, nie mogą jednocześnie stosować przepisów, które mają oceniać. Doprowadziłoby to bowiem de facto do sytuacji, w której ta ustawa byłaby wyłączona spod kontroli TK – musiałaby bowiem zostać zastosowana niezależnie od oceny zgodności z konstytucją.

Ustawa uchwalona przez Sejm nie może być wyłączona z tej kontroli.

Przedmiotem zaskarżenia są przepisy nowego trybu, w związku z tym TK musi stosować bezpośrednio konstytucję. W sytuacji, kiedy jest to w ocenie TK zgodne z konstytucją – stary tryb. Także jeśli chodzi o skład. Tym bardziej że jest w tej chwili tylko 10 sędziów, co do których kompetencji w orzekaniu nie ma wątpliwości. Nowy tryb przewidywałby 13-osobowy skład, czyli wyłączałby możliwość kontroli tej ustawy co do jej zgodności z ustawą zasadniczą.

Prof. Bogusław Banaszak - konstytucjonalista, były przewodniczący Rady Legislacyjnej

Każdy podręcznik prawa mówi o domniemaniu zgodności z konstytucją każdej ustawy. Odnosi się to także do nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Dopóki nie zostanie uznana za niezgodną z konstytucją, obowiązuje i powinna być stosowana. Dlatego też przy badaniu tej ustawy powinien być stosowany nowy tryb procedowania – łącznie z 13-osobowym składem orzekającym. Nie widzę podstaw do twierdzenia, że część sędziów nie jest dopuszczona do orzekania. Czy jest gdzieś w obowiązującym akcie prawnym opisana taka procedura niedopuszczenia do orzekania? Jeśli jej nie ma, to nie można domniemywać kompetencji organów, w tym przypadku prezesa TK, i dawać mu prawa do dopuszczania lub niedopuszczania wybranych przez Sejm i zaprzysiężonych przez prezydenta sędziów do orzekania.

Jeśli ustawa zostaje uznana przez TK za niezgodną z konstytucją, ten wskazuje, kiedy takie orzeczenie wchodzi w życie. Czasem jest to dzień ogłoszenia, czasem późniejszy. Tak może być również w tym przypadku. Dopóki jednak nie ma takiego orzeczenia, ustawa powinna być stosowana.

dr Ryszard Piotrowski - konstytucjonalista

Jeśli pozwolimy na to, by Sejm tworzył reguły, które nie będą mogły być oceniane pod kątem zgodności z konstytucją, to dojdzie de facto do zmiany ustawy zasadniczej w pozakonstytucyjnym trybie. Trzeba ocenić, jaka procedura powinna być stosowana przy badaniu przez Trybunał nowej ustawy o TK. Kluczowy jest tu przepis, który przewiduje bezpośrednie działanie nowej ustawy. Ta norma, rozumiana zgodnie z konstytucją, nie może pozbawiać Trybunału zdolności oceniania zgodności przepisów z ustawą zasadniczą. Zwłaszcza jeśli dotyczy to nowelizacji ustawy o TK. Gdybyśmy bowiem przyjęli, że ustawodawca może tworzyć nowe reguły funkcjonowania Trybunału i nakazać mu stosowanie tych reguł bez możliwości oceny ich zgodności z konstytucją, to oznaczałoby, że konstytucja dopuszcza możliwość istnienia ustawy, która nie podlega ocenie zgodności z postanowieniami ustawy zasadniczej. W szczególności mogłoby to oznaczać, że ustawodawca zlikwiduje lub zawiesi kontrolę konstytucyjności poprzez nadanie przepisowi mocy obowiązującej od dnia ogłoszenia. Czy może tak zrobić? To właśnie będzie musiał ocenić Trybunał w tej sprawie.

prof. Andrzej Bałaban - konstytucjonalista

Skoro ustawa weszła w życie, to trzeba ją stosować. Nie da się jej ominąć, ma ona domniemanie konstytucyjności. Nie jest możliwe stosowanie w działalności Trybunału Konstytucyjnego samej konstytucji. Ustawę zasadniczą współstosuje się z ustawą. Poza tym, konstytucja nie określa trybu działania Trybunału, nie wskazuje, jaki skład powinien orzekać. Ten określony jest w ustawie i powinien zostać zastosowany. Samoistnie konstytucję stosuje się tylko wtedy, gdy bada się zgodność z nią ustawy. Gdybyśmy przyjęli inne rozwiązanie i założyli, że stosuje się samą konstytucję, to zakwestionowalibyśmy potrzebę istnienia ustaw, które uzupełniają i rozwijają jej postanowienia. Dlatego są niezbędne. Oceniam tę kwestię wyłącznie z prawnego, nie politycznego punktu widzenia. Dla oponentów może to być przykre, jednak prawo reguluje te zagadnienia właśnie w taki sposób.

Jerzy Stępień - były prezes Trybunału Konstytucyjnego

Rozważanie, jaki tryb powinien zastosować Trybunał, oceniając nową ustawę o TK, jest jak zastanawianie się, ile diabłów się zmieści na główce szpilki. Władze nie chcą się liczyć z orzeczeniami Trybunału. Nie ukrywają tego, więc tego typu proceduralne rozważania nie mają większego znaczenia. Nie jest możliwe zbadanie konstytucyjności nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym zgodnie z jej przepisami. Wprowadza ona niemożliwy do zastosowania skład 13-osobowy, podczas gdy umocowanie do orzekania tylko dziesięciu sędziów nie budzą dziś wątpliwości. Wprowadza też konieczność rozpatrywania spraw w kolejności ich wpływu do TK, co także właściwie uniemożliwia zajęcie się nową ustawą. To, co się dzieje, wymyka się jakiejkolwiek analizie prawniczej. Prof. Andrzej Zoll powiedział, że 19 listopada, gdy przyjęto pierwszą nowelę ustawy o TK za rządów PiS, skończyło się państwo prawa. Widzimy dziś, że to nie koniec zmian, sytuacja staje się coraz gorsza.

- not. bork

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA