fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Selekcja materiału przedprocesowa i poprocesowa

Fotorzepa, Krzysztof Lokaj
Po co sądowi cała korespondencja, skoro tylko dwa e-maile dotyczą sporu?

Niedawno jeden ze znanych mi prawników brytyjskich, porównując polski i angielski model przygotowania spraw do sądu, powiedział, że w Wielkiej Brytanii sędzia dostaje na talerzu wybrane produkty, starannie wyselekcjonowane i doprawione. W Polsce zaś – skwitował sędzia – dostaje wielki gar i ma sam sobie ugotować zupę. Porównanie to dobitne, ale prawdziwe. Jedną z przyczyn ciągnących się latami procesów jest nieumiejętność selekcji materiału procesowego. Poza tym wraz z rozwojem nowoczesnych technik informatycznych łatwość tworzenia i powielania dokumentów znacznie wzrosła. Jesteśmy świadkami zalewu sądów tonami papieru, a korytarze sądowe coraz częściej przypominają lotnisko. Widok sędziów i pełnomocników z walizkami już nikogo nie dziwi.

Czytaj także: Przyspieszenie postępowania sądowego: sędzia powinien skupić się na orzekaniu

W tych warunkach zdarza się, że sędziowie nie potrafią odnaleźć głównego wątku w sprawie i gubią się w gąszczu papierów, a czasem i zdarzeń. Bywa, że jest to też taktyka procesowa, a czasem przesadna ostrożność pełnomocników.

ABC każdego prawnika

W ostatnim artykule z cyklu dobrych praktyk wspominałam o elementarnym ABC każdego prawnika, jakim powinna być umiejętność selekcji faktów, oddzielenia balastu treści bezużytecznych. Istotny mankament dzisiejszych postępowań sądowych polega na zarzuceniu sądów bezużytecznymi informacjami dokumentów, dowodów. Prawnicy nie dokonują selekcji materiału procesowego ani przedstawionych twierdzeń. Tymczasem prawidłowa weryfikacja okoliczności istotnych, a w dalszej kolejności spornych pozwala skutecznie i efektywnie osiągnąć cel postępowania cywilnego. Zgodnie bowiem z art. 227 kodeksu postępowania cywilnego przedmiotem dowodu są fakty mające dla rozstrzygnięcia sprawy zasadnicze znaczenie. Jedynie zatem fakty sporne wymagają dowodu.

W pierwszych pismach procesowych, a najlepiej byłoby, aby jeszcze przed wszczęciem procesu, pełnomocnicy obu stron wyjaśnili, na czym polega spór pomiędzy stronami. Identyfikacja przedmiotu sporu w aspekcie prawnym często ułatwia osiągnięcie porozumienia. Czasem też może się okazać, że po odrzuceniu całego balastu nieistotnych okoliczności pozostaje ostatecznie jeden sporny fakt, który strony mogą samodzielnie lub przy pomocy biegłego powołanego ad hoc wyjaśnić. I o ile właściwością stron jest zazwyczaj gmatwanie stanu faktycznego i barwne przedstawienie nie tylko samej historii, ale i jego tła, o tyle rolą pełnomocników powinno być wysłuchanie stron, a następnie dokonanie selekcji przedstawionych informacji.

Lista rozbieżności

Z pewnością dobrym wzorcem brytyjskim jest tzw. lista rozbieżności sporządzana przez profesjonalnych pełnomocników tak co do faktów, jak i co do ocen prawnych. Sądowi powinna być jedynie przedłożona lista z wyraźnym określeniem, w jakim zakresie, co do jakich okoliczności strony się nie zgadzają. Sporządzenie takiej listy automatycznie zawęża postępowanie dowodowe i usprawnia postępowanie.

Sądy pod balastem dokumentacji

Z pewnością nie wszystkie dokumenty, którymi dysponują strony, są istotne w danej sprawie. Niestety, obowiązujące kilka lat wcześniej rygorystyczne reguły prekluzyjne, zwłaszcza w postępowaniu gospodarczym, przyczyniły się do negatywnej praktyki, jaką jest przesadne rozbudowywanie materiału procesowego. Zwłaszcza w pierwszych pismach procesowych strony składają wszystkie możliwe dowody bez względu na ich znaczenie dla sprawy, dlatego do sądu trafia nie kilkadziesiąt stron dokumentów, lecz czasem nawet kilkaset.

Zdarza się również, że sąd zalewany obszernymi pismami procesowymi, tonami dokumentacji, e-maili, korespondencji stron drukowanej z komputera, musi także sam dokonać selekcji materiału procesowego. Typowy przykład: strona powodowa wykazuje, że odstąpiła od umowy o współpracy handlowej z pozwaną. Na tę okoliczność zgłasza jako dowód korespondencję e-mailową stron. Jedynie część e-maili dotyczy faktu odstąpienia od samej umowy, w jakim celu zatem składany jest więc wydruk całości prowadzonej między stronami korespondencji e-mailowej? Przykłady tego rodzaju można by mnożyć.

Przydałby się choćby spis dokumentów

Sądy również nie są bez winy, ponieważ nie dokonują rzetelnej weryfikacji dostarczonego im materiału. Czasem również prowadzą zbędne postępowanie dowodowe, mimo że okoliczności dowodzone nie mają żadnego znaczenia dla sprawy. Zarzucenie sądów materiałem procesowym poza zagmatwaniem sprawy może mieć negatywne skutki dla samego dotarcia do prawdy. Niejednokrotnie może się zdarzyć, że istotne zdarzenia czy pisma zostaną przez sąd wskutek przeoczenia lub nieuwagi pominięte.

Inną też kwestią jest przeładowanie samych akt sądowych kwitami, zwrotkami, potwierdzeniami wysłania pouczeń do stron i innymi technicznymi dokumentami. W ten sposób normą stała się dziś praca na wielotomowych aktach, co niewątpliwie utrudnia odnalezienie istotnych informacji w aktach nie tylko sędziemu, ale i innym osobom, które akta przeglądają lub na ich podstawie opracowują np. opinię czy projekt. Dodać należy, że, przykładowo, biegły sądowy kalkuluje swoje wynagrodzenie, biorąc pod uwagę czas zapoznawania się z materiałem procesowym i aktami sprawy. Sama zaś technika prowadzenia akt sądowych zupełnie się nie zmieniła, trudno szukać gdziekolwiek choćby spisu dokumentów, który niewątpliwie przy wielotomowych aktach ułatwiałby pracę z aktami. Proces zapoznawania się z nimi kosztuje zatem nas coraz więcej i z pewnością wymaga on usprawnień.

Autorka jest sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie i wykładowczynią Uczelni Łazarskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA