fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędziowie delegowani do MS: dostają wynagrodzenie jak za orzekanie, ale nie sądzą

Zbigniew Ziobro
Fotorzepa/Jerzy Dudek
167 sędziów nadal otrzymuje pensje z budżetu sądu, z którego przyszli do resortu sprawiedliwości. To zmarnowany potencjał - mówią przeciwnicy delegacji.

Polskie sądy mają coraz gorsze wyniki sprawności. Przybywa spraw tzw. starych (trwających ponad trzy lata), a i na wyrok trzeba czekać średnio o dwa, trzy miesiące dłużej.

– To przez nieobsadzonych przed blisko dwa lata ok. 600 etatów i nadmierne delegacje sędziów do Ministerstwa Sprawiedliwości – uważają sędziowie. Chętnych jednak nie brakuje. Powód?

Od lat wiadomo, że będąc w delegacji w resorcie, można więcej zarobić. Ile? Ujawnia Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości, odpowiedzialny za funkcjonowanie sądownictwa.

Za rozłąkę z rodziną

Do MS delegowanych jest dziś 167 sędziów (trzech SA, 40 SO, 122 SR i dwóch WSA) – przyznaje wiceminister Piebiak. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie osobowe sędziego w 2017 r. (bez dodatkowego wynagrodzenia rocznego) wynosi: w sądzie rejonowym 11 621 zł, w sądzie okręgowym 14 521 zł, a w sądzie apelacyjnym – 17 164 zł. Każdy z sędziów w delegacji w MS pobiera wynagrodzenie w wysokości przewidzianej dla szczebla sądu.

Na tym nie koniec. Sędzia, który pracuje w MS, a nie mieszka w Warszawie, dostaje dodatek mieszkaniowy. Może wybrać ryczałt – ponad 2200 zł miesięcznie, albo zwrot tego, co wydał na mieszkanie i co potwierdza faktura (nie więcej niż 3 tys zł miesięcznie).

Z informacji, jakich udzielił właśnie wiceminister (w odpowiedzi na poselską interpelację), wynika, że w 2017 r. na wypłatę ten cel wydano 3826 744,68 zł. Sędziowie delegowani mogą też liczyć na dodatek z tytułu dojazdów z miejsca zamieszkania do miejsca delegowania, diety oraz dojazd komunikacją miejską. To wszystko rok temu pochłonęło kwotę ponad 1 000 600 zł. W grę wchodzi jeszcze zwrot kosztów używania pojazdów stanowiących własność pracownika do celów służbowych – ponad 5,5 tys. zł.

Jak zastrzega MS, resort nie wypłacił sędziom żadnych wynagrodzeń ani dodatków. – Uposażenia wraz z dodatkami wypłacane są sędziom przez jednostki macierzyste – odpowiada wiceszef MS.

Urzędniczą zamiast rozstrzygać

– To tak jakby wyłączyć z orzekania dwa średnie sądy. To marnowanie ludzkiego kapitału – tak liczbę delegowanych do resortu komentują sędziowie.

Sędzia Jacek Ignaczewski uważa wręcz, że w delegacji w MS powinno być pięciu, dziesięciu, no, może 15 sędziów. Więcej nie potrzeba. Sędziowie są bowiem od nadzorowania, a nie do prowadzenia spraw urzędniczych. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA