fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Zła twarz pseudoreformatorów - sędzia Waldemar Żurek o podziałach w środowisku sędziów

Adobe Stock
Sędziom nie wypada okładać się słownie w mediach. Ale kiedy pełnią funkcję rzeczników, to muszą reagować i próbować przebić się do mediów - mówi Waldemar Żurek, Sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, rzecznik KRS

Rz: Zaatakował pan sędziego Jakuba Iwańca, że jest kibolem, miał konflikt z prawem itd. To pojedynczy konflikt czy środowisko jest aż tak podzielone?

Waldemar Żurek: Myślę, że nie aż tak bardzo. Grupka sędziów wspiera swoją obecnością w Ministerstwie Sprawiedliwości zmiany, które mają doprowadzić do złamania zasady trójpodziału władzy. Cieszę się, że jest niewielka. Uważam, że do MS powinny trafiać najlepsi. A kiedy pojawiają się tam sędziowie, którzy mieli problemy w swoich jednostkach, to sędziom tzw. liniowym trudno z szacunkiem podejść do zmian czy propozycji.

Mówi pan, że powinni trafiać najlepsi. To oznacza, że nie trafiają?

Moim zdaniem nie. Wręcz przeciwnie.

Ma pan za złe sędziemu, że pana zaatakował?

Nie. Dziwię się, że nie wstydzi się atakować środowiska, wiedząc, jaką ma przeszłość. Powinien się skupić na pracy.

Podczas jednej z ostatnich konferencji w kuluarach głośno mówiło się o podziale na sędziów zwykłych i delegowanych do MS. Jest taki podział?

Rzeczywiście jest, ale proporcje są jak 99 do 1 proc. Wynika to z ankiety, jaką przesłaliśmy do sądów w całej Polsce. Odpowiedziało na nią ponad 3 tys sędziów. Reformę proponowaną przez MS, w różnych aspektach, popierało 1 lub 2 proc. sędziów. Cieszę się, że jestem po jasnej stronie mocy.

To przypadek, że większość sędziów delegowanych to członkowie SSP Iustitia?

Nie. W samym stowarzyszeniu były widoczne silne podziały i mam wrażenie, że propozycje ministra Łukasza Piebiaka mają jakoś Iustitię podzielić. To zwolennicy frakcji, która przegrała wybory do zarządu i na prezesa Iustitii. Wiceminister doszedł więc do wniosku, że będzie wspierał mniejszość, rozdając stanowiska prezesów, wiceprezesów i kusząc dodatkami funkcyjnymi także delegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości.

A ostatnie ataki w mediach na wiceministra Łukasza Piebiaka są przypadkowe? Są na pewno bezpardonowe. Wiceminister zachowuje się jak rasowy polityk i tak też chyba jest postrzegany. Dziś stoi obok Zbigniewa Ziobry i daje twarz pseudoreformom przez niego proponowanym. Część środowiska uważa, że nie jest już sędzią. Formalnie jest, ale jego zachowanie jest dziś bardziej kojarzone z polityką. Taką wybrał drogę i nie chce z niej zejść. I to naraża go na takie ataki.

Sugeruje pan, że wiceminister trochę sam się podkłada?

Na to wygląda. Weźmy chociaż pewnego sędziego, który spotyka się z ministrem, podobno go nie zna, potem zapada kontrowersyjny wyrok, a sędzia zostaje prezesem. Wielu sędziów mnie pyta: jak to jest? Sprawą zajmie się Krajowa Rada Sądownictwa, bo trzeba ją wyjaśnić. Pojawia się przecież bardzo poważny zarzut o ustawienie wyroku. To powinien też być sygnał dla środowiska: jeżeli orzekasz w ważnych sprawach, to takich spotkań unikaj. Mogą bardzo źle wyglądać.

Czy sędziom wypada okładać się słownie w mediach?

Nie wypada. Ale kiedy pełnią funkcję rzeczników, to muszą reagować i próbować przebić się do mediów. Po przeczytaniu w „Rz" „Żurek fiction" miałem ogromny dylemat, czy wchodzić w polemikę. Ale część osób dzwoniła i mówiła, że nie można tego tak zostawić. Osoba sędziego Iwańca bulwersuje środowisko. Przynosi nam wstyd, a w dodatku próbuje nas, sędziów, pouczać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA