fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Asystent sędziego poszukiwany, poszukiwana… - Aneta Łazarska o dobrych praktykach sądowych

123RF
Dobre praktyki sądowe, cz. 15 | Asystenci są potrzebni, ale nie spełniają pokładanych w nich nadziei.

Kilka lat temu ustawodawca, chcąc odciążyć sędziów od zajmowania się drobnymi i technicznymi kwestiami, wprowadził instytucję asystenta sędziego. Asystentem powinna być osoba o bardzo wysokich kwalifikacjach prawniczych, skoro, jak sama nazwa wskazuje, ma asystować sędziemu. Sądom i sędziom zaś powierzono szczególne zadanie, jakim jest wymierzenie sprawiedliwości.

Asystent sędziego powinien być jego najbliższym współpracownikiem, który odciąża sędziego od całego balastu biurokracji czy technicznej pracy, dzięki czemu sędzia może się skoncentrować przede wszystkim na podejmowaniu decyzji.

Niestety, zwłaszcza w dużych sądach obraz tej instytucji nie przedstawia się najlepiej. Do wykonywania funkcji asystentów zgłaszają się nierzadko najgorsi prawnicy, ostatnio zaś kandydatów brak... Jeden asystent przypada więc na kilku sędziów. I choć mamy nadprodukcję radców prawnych i adwokatów, nie chcą oni wykonywać zawodu asystenta sędziego. Najlepsi absolwenci wydziałów prawa nie trafiają więc do pracy w sądach, lecz do korporacji prawniczych.

Praca w sądzie to nobilitacja

Praca w sądzie może nie jest szczególnie wysoko opłacana, ale ma niewątpliwe zalety. Przede wszystkim daje stabilizację, stałą umowę i pewne wynagrodzenie. Niestety, młodzi prawnicy podchodzą do wykonywania zawodu bardzo komercyjnie. W praktyce dla wielu w ogóle nie liczy się możliwość zdobycia cennego doświadczenia zawodowego, ale przede wszystkim możliwości zarobkowe. Tymczasem praca w sądzie jest najlepszą szkołą prawa dla młodego adepta sztuki prawniczej, bez względu na to, jaki zawód w przyszłości zamierza wykonywać. Trudno bowiem o lepszą szkołę prawa niż sąd, w którym można nierzadko na błędach innych prawników nauczyć się, jak prawidłowo sporządzać pisma czy prowadzić postępowanie. I o ile na studiach trudno zrozumieć, na czym polega tzw. law in action, o tyle w sądzie mamy do czynienia z żywą procedurą. Żadne studia i żadna praktyka w kancelarii nie dają takiego doświadczenia jak asysta sędziemu na linii, który miesięcznie rozpoznaje kilkadziesiąt spraw.

Innym niewątpliwym przywilejem pracy w sądzie jest współpraca z doświadczonymi sędziami, którzy nierzadko orzekają od bardzo wielu lat i mają ogromne doświadczenie zawodowe. Można to porównać tylko do asysty młodych lekarzy przy operacji prowadzonej przez doświadczonego chirurga. Dzięki temu można się nauczyć od doświadczonych prawników metodyki pracy i sposobów rozumowania prawniczego.

Zastanawiające jest więc tak małe zainteresowanie wśród absolwentów wydziałów prawa, ale i młodych prawników po aplikacjach, asystowaniem w sądzie. Choć według mnie kto nie poznał podstaw pracy w sądzie, nigdy nie będzie dobrym prawnikiem. Być może więc powinno się zmienić dzisiejszy system kształcenia prawników i uczynić obligatoryjnym co najmniej roczny staż w charakterze asystenta w sądzie.

Różnorodność spraw, które trafiają do sądów, umożliwia adeptom prawa zgłębienie szerokiego spektrum materii i obszarów prawa. W ten sposób prawnik doskonali swoją wiedzę i warsztat zawodowy. Za obligatoryjnością takiego stażu przemawia również zjawisko obniżania się jakości usług prawniczych. W sądach narasta problem wadliwego prowadzenia spraw przez profesjonalnych pełnomocników. Szczególnie w sądzie drugiej instancji dostrzegalne są istotne skutki nieumiejętnego sporządzania środków zaskarżenia przez profesjonalnych pełnomocników. Asystując zaś w takim sądzie, młodzi prawnicy mają możliwość wzbogacenia swojego doświadczenia zawodowego. To przecież w sądzie drugiej instancji koryguje się z zasady błędy niższej instancji, a skuteczność apelacji nierzadko zależy od umiejętnego sporządzenia środków zaskarżenia przez adwokatów. Innymi słowy, pod względem doświadczenia rok ciężkiej pracy w dużym sądzie można przyrównać do kilku lat pracy w małej kancelarii.

W służbie sekretariatu

Niewątpliwie też i obecna praktyka wymaga radykalnej zmiany. Problemem jest nieprawidłowe rozdzielanie obowiązków asystentów. W niektórych sądach wykonują oni czynności biurowe, takie jak korekta transkrypcji, ksero dokumentów dla sędziego, sporządzanie prostych projektów zarządzeń o wyznaczeniu terminu rozprawy. Trudno zrozumieć, dlaczego tego rodzaju czynności wykonują asystenci sędziego, a nie pracownicy sekretariatów sądowych. W ten sposób też powstaje błędne koło, gdyż asystent nie odciąża od pracy sędziego, lecz w istocie sekretarzy sądowych, stając się de facto asystentem sekretarza sądowego lub przewodniczącego wydziału.

Odpowiedzialność asystenta

Zgodnie z ustawą [KTÓRĄ?] asystent sędziego wykonuje czynności zmierzające do przygotowania spraw sądowych do rozpoznania oraz czynności z zakresu działalności administracyjnej sądów, o której mowa w art. 8 pkt 2 ustawy. Niewątpliwie w tych obszarach asystent powinien ponosić pełną odpowiedzialność za jakość podejmowanych czynności oraz ich terminowość. Nierzadko bowiem asystenci nie przykładają należytej wagi do sporządzanych projektów czy terminów ich sporządzenia. Takie postępowanie z pewnością nie powinno być tolerowane, jako że w sądzie mają pracować osoby dające rękojmię rzetelnego procedowania i mające świadomość prawnego i moralnego wymiaru ich szczególnej pracy.

Niech sędzia wybierze sobie sam

Procedura konkursowa wymaga pilnej zmiany. Obecnie o przyjęciu asystenta decyduje komisja, tymczasem asystent współpracuje z konkretnym sędzią, a każdy z sędziów w ramach zresztą swojej niezawisłości ma prawo do indywidualnego sposobu wykonywania pracy. To nie komisja powinna więc decydować o doborze najbliższych współpracowników dla sędziego, lecz sam sędzia dokonywać doboru z kandydatów rekomendowanych przez komisję. Z oczywistych względów sędzia również nie powinien być zmuszany do współpracy z asystentami, których pracę ocenił negatywnie (!). Mimo braku asystentów w sądach nie należy więc zatrudniać osób, których pracę sędziowie oceniają negatywnie. Asystenci mają być realnym wsparciem dla sędziów. Jeśli sędziowie nie będą mieć takiego wsparcia, efektywność postępowań sądowych z oczywistych przyczyn będzie się obniżać.

Niestety, sędzia nie ma też żadnego wpływu na przydział asystentów, ponieważ o ich przydziale do wydziałów decydują prezesi sądów, a do poszczególnych sędziów według swojego uznania przewodniczący wydziałów. Na tym tle powstają oczywiście nieustanne konflikty, jako że poziom asystentów bywa różny, a zasady ich przydziału są dalekie od transparentności. Może warto więc powrócić do pomysłu kancelarii sędziego, dzięki czemu będzie on miał więcej swobody w doborze najbliższych współpracowników. Trzeba podkreślić, że do sądu powinni trafiać prawnicy najlepsi z najlepszych. ?

Autorka jest sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie i wykładowczynią Uczelni Łazarskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA