fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Ministerstwo się pomyliło ws. polskiego męczennika z Dachau

Shutterstock
„Rzeczpospolita” dotarła do dwóch nowych dokumentów przechowywanych w Archiwum IPN. Wynika z nich, że w sprawie numeru urny księdza Woźniaka Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego popełniło błąd.

O sprawie pisaliśmy we wrześniu i listopadzie.

Okazuje się, że numer urny ks. Woźniaka to 3509. Natomiast numer 421 jest numerem kwatery cmentarnej. Wynika to wprost z dokumentu sporządzonego w latach 40. XX wieku. Obejmuje on numery urn, które zostały złożone na podmonachijskim cmentarzu Perlacher Forst. Na odnalezionej liście przeważają polskie nazwiska.

IPN

Numer kwatery to nie numer urny

Drugi dokument odnaleziony przez „Rzeczpospolitą” w IPN, znajduje się w skoroszycie zatytułowanym: Lista urn ofiar narodowego socjalizmu na cmentarzu w Perlacher Forst. Tam również podano numer urny księdza Woźniaka. I jest to: 3509.

Skąd zatem wziął się drugi numer urny podawany w korespondencji MKiDN z „Rzeczpospolitą”?

- Prawdopodobnie z nieznajomości języka niemieckiego oraz braku kompetencji w odczytywaniu dokumentów archiwalnych – komentuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” mec. Stefan Hambura, reprezentujący parafię z Woźniakowa, która zamierza sprawdzić relikwie męczennika z Dachau (beatyfikowanego w 1999 r. przez Jana Pawła II) do Polski.

Okazuje się, że numery podane przez MKiDN to numery porządkowe, nie numery urn.

- Być może nadszedł czas – dodaje mecenas – by sprawą zajęli się zawodowcy?

IPN

Ruch episkopatu

Sprawą sprowadzenia prochów błogosławionego księdza Woźniaka do kraju zainteresował się przewodniczący Komisji Episkopatu Polski – abp Stanisław Gądecki oraz IPN. Nie wiadomo, jakie stanowisko zajmie w tej sprawie MKiDN. Skład nowego rządu poznamy bowiem w przyszłym tygodniu.

- Czekamy na prochy męczennika – mówi w rozmowie telefonicznej z „Rzeczpospolitą” ks. Józef Pietrusik, proboszcz z Woźniakowa, który w tej sprawie wysłał w końcu sierpnia list do szefa MSZ Jacka Czaputowicza i do dziś nie dostał na niego żadnej odpowiedzi.

W szybkie i kompetentne załatwienie sprawy wierzy mec. Hambura. - To prosta operacja – podsumowuje. - Tym bardziej, że strona niemiecka nie stawia żadnych przeszkód, by prochy księdza Woźniaka zostały przewiezione do Polski - dodaje.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA