Wniosek o elektroniczne obroże mogą złożyć skazani przez sądy na 18 miesięcy więzienia – taki przepis pojawił się w najnowszym (ujawnionym w czwartek) projekcie zmian w m.in kodeksach karnych autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości. Dziś takie dobrodziejstwo przewiduje się dla osadzonych z wyrokiem do roku pozbawienia wolności. Zmiany mają związek z sytuacją nadzwyczajną w kraju.
W ten sposób resort znalazł sposób, by wyjść z impasu po tym, gdy w czerwcu 2019 r. prezydent zdecydował o odesłaniu noweli kodyfikacji karnych z takim samym przepisem do Trybunału Konstytucyjnego. I tam utknęła.
Czytaj także: Coraz więcej wniosków o zastosowanie dozoru elektronicznego zamiast więzienia
A to właśnie za sprawą tej zmiany liczba skazanych z elektroniczną bransoletą miała wzrosnąć aż o 9 tys. Dziś mówi się nawet o ponad 10 tys. uprawnionych. Decyzja należy jednak zawsze do sądu penitencjarnego. Te najczęściej przychylają się do wniosków składanych przez dyrektorów więzień.
Generał Paweł Nasiłowski, dyrektor Biura Dozoru Elektronicznego w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej nie ukrywa, że bardzo cieszy go ten zapis w projekcie.
– Do tej pory kary więzienia w SDE odbyło ponad 100 tys. skazanych – informuje „Rzeczpospolitą".
Pierwszy skazany w SDE pojawił się 18 września 2009 r. System sprawdza się także, jeśli chodzi o próby uwolnienia się od bransolety i rozwój samodyscypliny wśród skazanych. Dowód? Zaledwie 10 proc. sprawców wróciło za kraty.
– Uważam, że kierunek jest słuszny – potwierdza „Rz" prof. Brunon Hołyst, kryminolog. Jego zdaniem przyszłością wymiaru sprawiedliwości nie będzie izolacja. Liczba wniosków o zastosowanie SDE będzie więc rosła.
– Stale rosnąca liczba chętnych na elektroniczne bransolety jest dowodem na to, że więzienie okazało się nieskuteczne. Jest narzędziem bardziej demoralizacyjnym niż pożytecznym. Odbywanie kary w SDE jest dużo tańsze i nie rujnuje relacji rodzinnych – dodaje dr Paweł Moczydłowski, były szef więziennictwa.
Jak podnoszą kryminolodzy, zmiana może mieć też dodatkowe znaczenie. W czasie zagrożenia epidemią koronawirusa można liczyć na to, że sami skazani i dyrektorzy więzień chętniej będą występować z wnioskami o zamianę kary pozbawienia wolności na SDE.
– Jest szansa, że w tych trudnych także dla więziennictwa czasach mniej sprawców drobnych przestępstw trafi za kratki – mówi Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości.
System dozoru elektronicznego to nieizolacyjny system wykonywania kary pozbawienia wolności. Kontroluje on wykonywanie przez skazanego obowiązków nałożonych przez sąd z pomocą urządzeń elektronicznych i umożliwia odbywanie kary pozbawienia wolności poza zakładem karnym – najczęściej w domu. W praktyce każdemu skazanemu, indywidualnie, sąd wyznacza szczegółowy harmonogram odbywania kary – ustala, w jakich godzinach pracuje, opiekuje się dziećmi, idzie na mszę do kościoła, a w jakich jest obecny w domu.
Jeżeli skazany w systemie dozoru elektronicznego nie wypełnia warunków dozoru, sąd może uchylić wydane zezwolenie na odbywanie kary w ten sposób, co skutkuje powrotem za kraty.