fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Droższe badania techniczne pojazdów dla spóźnialskich

Adobe Stock
Gdy właściciel spóźni się 45 dni ze sprawdzeniem stanu samochodu, zapłaci u diagnosty o połowę więcej.

Rząd przyjął właśnie kolejną nowelę kodeksu drogowego. Zakłada ona zmiany w systemie badań technicznych pojazdów. Rzecz dotyczy wszystkich kierowców. Będzie drożej dla tych, którzy zapomną o badaniu. Kierowcy mają też dostawać esemesy z przypomnieniem o zbliżającym się jego terminie. Same badania z kolei mają być bardziej profesjonalne.

Kara dla zapominalskich

Zmiany są odpowiedzią na unijną dyrektywę. Zanim kierowca uda się do stacji, będzie mógł sprawdzić przedsiębiorcę w rejestrze. Będzie to jeden wspólny rejestr, a nie tak jak dziś 380 prowadzonych przez starostów. Urządzenia wykorzystywane do badania będą poddawane kalibracji i konserwacji, a same badania archiwizowane. Dla zapominalskich będzie też drożej. Badanie techniczne wykonane 45 dni po terminie będzie droższe o połowę. Przykład?

Za badanie auta osobowego płacimy dziś 98 zł, 45 dni po terminie wyniesie 147 zł oraz 1 zł opłaty ewidencyjnej. Im cięższy pojazd, tym kwoty są wyższe.

Czytaj też:

Waldemar Witek, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Diagnostów Samochodowych, jest przeciwny wprowadzaniu kar – czyli wyższych opłat – za spóźnienie.

– Taki kierowca złapany na drodze mógłby dostawać np. wysoki mandat (choćby 2 tys. zł) albo być odholowywany na specjalny parking – mówi „Rz".

– Byłoby dużo łatwiej, gdyby przypominano nam, że termin badania technicznego upływa – twierdzą kierowcy. Czy to możliwe?

Sprawdziliśmy w Ministerstwie Cyfryzacji.

– Powoli tak się dzieje. Są stacje, które już dzisiaj wysyłają takie informacje esemesami. Cały czas jednak jest to dobrowolne i nie działa centralnie – usłyszeliśmy w MC.

Marcin Barankiewicz z Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów uważa, że wprowadzenie takiej usługi centralnie ułatwiłoby życie kierowcom. Dziś, jeśli kierowca nie wyrazi takiej chęci, przypomnienia nie otrzyma.

– Nie należy zabiegać o specjalne esemesy z przypominaniem. Każdy odpowiada za pojazd, którym się porusza – uważa Waldemar Witek.

W kwestii badań technicznych kierowca w przyszłości będzie mógł zdecydować, czy chce wyrabiać nowy dowód rejestracyjny (kiedy wyczerpie się miejsce na pieczątki diagnosty), czy też będzie woził ze sobą poświadczenie o wykonaniu badania.

Dużo ryzykują

Przegląd techniczny raz w roku jest obowiązkowy dla właściciela każdego pojazdu, z wyjątkiem przyczepek lekkich. Pojazdy zabytkowe niewykorzystywane do zarobkowego przewozu osób muszą przejść jedno badanie techniczne przed rejestracją. Potem nie muszą już odwiedzać stacji kontroli pojazdów.

Czytaj też:

Nowy samochód osobowy na pierwsze badanie musi trafić przed upływem trzech lat od daty pierwszej rejestracji. Kolejny przegląd powinien nastąpić przed upływem dwóch lat. Dopiero potem auto należy poddawać badaniom technicznym co rok. Data kolejnego okresowego badania technicznego zawsze jest wpisana w dowodzie rejestracyjnym.

Teoretycznie po upływie terminu badania autem bez nowej pieczątki nie wolno się poruszać po drogach. W razie kontroli policja zatrzymuje dowód rejestracyjny i – w zależności od stanu samochodu – wypisuje czasowe zezwolenie na jazdę albo jedynie na dojazd do stacji kontroli pojazdów. Oprócz tego policjant może ukarać kierowcę mandatem do 500 zł.

Kierowca bez aktualnych badań sporo ryzykuje także w razie kolizji drogowej. Towarzystwo ubezpieczeniowe może bowiem odmówić zapłaty odszkodowania, jeśli wykaże, że zły stan techniczny pojazdu miał wpływ na zaistnienie wypadku.

etap legislacyjny: trafi do Sejmu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA