Prawo drogowe

Nauka jazdy autami bez ABS i ESP

AdobeStock
Już za kilka miesięcy młodzi kierowcy będą się uczyć jazdy w autach bez ABS i ESP. Tyle że w ośrodkach doskonalenia jazdy o takie samochody coraz trudniej.

Od 4 czerwca 2018 r. osoba, która po raz pierwszy uzyskała prawo jazdy kategorii B, będzie musiała ukończyć między czwartym a ósmym miesiącem od zdobycia uprawnień szkolenie dokształcające w ośrodku doskonalenia techniki jazdy. Obowiązek ten nakłada na świeżo upieczonych kierowców nowelizacja ustawy o kierujących pojazdami.

Określony ministerialnym rozporządzeniem program szkolenia obejmuje m.in. hamowanie awaryjne w zakręcie podczas jazdy z różnymi prędkościami pojazdem wyposażonym w ABS oraz bez niego, a także pojazdem wyposażonym w system stabilizujący tor jazdy ESP i bez tego systemu (może to być ten sam pojazd z wyłączonymi systemami).

Ministerstwo Infrastruktury uważa, że porównanie zachowania auta z ABS i ESP oraz bez tych systemów pozwoli uświadomić kierującemu zagrożenia w ruchu drogowym.

– Ukończenie praktycznego szkolenia z zagrożeń w ruchu drogowym ma zmniejszyć liczbę wypadków drogowych powodowanych przez młodych kierowców – podkreśla rzecznik ministerstwa Szymon Huptyś.

Branża szkoleniowa na nowym obowiązku nie zostawia suchej nitki. Uważa, że przepisy są archaiczne. Wymagają wykorzystania w szkoleniu aut bez ABS i ESP. Takich samochodów jest coraz mniej, bo w Unii Europejskiej ABS należy do wyposażenia obowiązkowego od 2004 r., ESP zaś od 2014 r., choć oba systemy stały się powszechne dużo wcześniej.

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Motorowego Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy Mariusz Stuszewski uważa, że konieczna jest korekta programu szkolenia. Wskazuje, że hamowanie z ABS i bez niego wymaga zupełnie innych przyzwyczajeń. W aucie bez ABS należy hamować pulsacyjnie, czyli naciskać pedał hamulca z przerwami. Z kolei w samochodach z tym urządzeniem pedał trzeba wciskać do oporu i trzymać do zakończenia manewru.

– Co się stanie, jeśli kierowcy pomylą się zasady, które poznał na szkoleniu, i puści pedał hamulca lub nie wciśnie go z całą siłą? To może prowadzić do tragedii – ostrzega Stuszewski.

Nauka prowadzenia auta bez ABS jest trudna również z innego powodu.

– Skąd mam wziąć zdatny do użytku samochód bez ABS, skoro np. wszystkie astry od 1994 r. mają to urządzenie? Ośrodki doskonalenia techniki jazdy będą musiały reanimować jakieś stare gruchoty, żeby demonstrować niebezpieczne zachowania. Podobnie jest z ESP – wskazuje Stuszewski. Podkreśla, że szkolenie praktyczne trwa zaledwie godzinę i służy jedynie zasygnalizowaniu niebezpieczeństw. Szkoda zatem marnować ten czas na manewry w autach, których z każdym rokiem ubywa.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL