Głośne protesty także znanych działaczy opozycji demokratycznej z lat PRL związane z finałem sprawy karnej, jaką działaczowi demokratycznej opozycji i więźniowi stanu wojennego Adamowi Borowskiemu wytoczył na podstawie art. 212 § 2 kodeksu karnego adwokat Roman Giertych za pomówienie go w 2020 r. na antenie TV Republika o współpracę z przestępcami w związku ze sprawą Polnordu, czemu Giertych zaprzecza, potwierdzają niezałatwianą od lat sprawę wiszącego nad debatą publiczną prawnego kagańca przewidującego za medialne pomówienia karę więzienia do roku.
Odbywa się to w procesie karnym z wszystkimi jego rygorami.
Dlatego od lat wiele środowisk, w tym dziennikarskie, krytykowało utrzymywanie art. 212 § 2 k.k. jako mrożącego debatę publiczną, tym bardziej że jest obok cywilna ścieżka ochrony dóbr osobistych, która przewiduje zasądzenie zadośćuczynienia pieniężnego czy odpowiednich przeprosin.
Czytaj więcej
PiS miało osiem lat, by usunąć art. 212 z kodeksu karnego, ale dopiero po skazaniu Adama Borowskiego grzmi, że mamy reżim i państwo policyjne. Możn...
Roman Giertych wskazuje, że on chciał tylko przeprosin. Wybrał ścieżkę karną (do czego miał prawo) i sąd skazał Borowskiego na sześć miesięcy więzienia wprawdzie w zawieszeniu wykonania kary pod warunkiem, że przeprosi mecenasa Giertycha, ale Adam Borowski go nie przeprosił, więc grozi mu odsiadka owych sześciu miesięcy.
Zapytany z kolei, czy ten wyrok jest adekwatny do popełnionego czynu, minister Waldemar Żurek powiedział, że należy podjąć próbę zmiany art. 212 k.k., i kary, a dokładniej zadośćuczynienia i odszkodowania powinny być bardzo wysokie, ale w postępowaniu cywilnym.
Obrona dobrego imienia. Ścieżka cywilna czy karna?
Owszem, droga cywilna jest moim zdaniem rozsądniejsza pod warunkiem jej uproszczenia i oddania w ręce doświadczonych sędziów, znających także znaczenie konkretnych sformułowań w życiu codziennym i warunki pracy współczesnych mediów i internetu, a nadto sędziów wartko orzekających. Po co bowiem komu po latach wyrok za przysłowiową pyskówkę wielokrotnie ocenioną na portalach.
W tych sporach chodzić powinno przecież o to, aby sąd w sposób uporządkowany wyjaśnił, gdzie jest prawda, co nie zawsze da się ustalić, więc przynajmniej czy zaskarżona wypowiedź była uzasadniona. A sankcje finansowe za słowne naruszenie (bo więzienie kategorycznie wykluczam) powinny być rozsądne, aby nie kneblowały debaty publicznej.
Czytaj więcej
Dobrze, że rządzący chcą ukrócić możliwość karania więzieniem za obrazę uczuć religijnych. Szkoda, że wciąż „zapominają” o przepisie, który pozwala...