Reklama

Ewa Szadkowska: Panie ministrze, a co z art. 212 Kodeksu karnego?

Dobrze, że rządzący chcą ukrócić możliwość karania więzieniem za obrazę uczuć religijnych. Szkoda, że wciąż „zapominają” o przepisie, który pozwala wysyłać za kraty za obrazę np. polityków.

Publikacja: 08.01.2026 04:36

Ewa Szadkowska: Panie ministrze, a co z art. 212 Kodeksu karnego?

Warszawa, 07.01.2026. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek przed posiedzeniem rządu w KPRM

Foto: Marcin Obara/PAP

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga – i Bogiem było Słowo” – usłyszeli, jak co roku 25 grudnia w kościołach, uczestnicy uroczystości Narodzenia Pańskiego. Słowo, jak wiemy, może jednak także ranić, znieważać czy uwłaczać, choćby właśnie katolikom. Dziś za obrazę uczuć religijnych prawo przewiduje do dwóch lat pozbawienia wolności i taka kara groziła w 2012 r. piosenkarce Dorocie Rabczewskiej za określenie autorów Biblii mianem „naprutych winem i palących jakieś zioła”. Skończyło się na 5 tys. zł grzywny i późniejszej wygranej Dody w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, który w 2022 r. uznał polskie regulacje za zbyt surowe.

Obraza uczuć religijnych karana łagodniej. Co proponuje Ministerstwo Sprawiedliwości?

Obecny rząd postanowił doprowadzić do ich złagodzenia. Do konsultacji publicznych właśnie trafił projekt ustawy, który z katalogu możliwych kar za obrazę uczuć religijnych wykreśla więzienie – pozostawiając grzywnę i ograniczenie wolności (czyli np. prace społeczne).

Czytaj więcej

Bez kary więzienia za obrazę uczuć religijnych? Projekt ustawy

Inicjatywa godna pochwały, szkoda jednak, że projektodawcy z Ministerstwa Sprawiedliwości, przygotowując nowelizację kodeksu karnego, znów „przegapili” pobliski przepis, też pozwalający surowo karać za słowo. Mam na myśli okryty złą sławą art. 212 dotyczący zniesławienia.

Organizacje pozarządowe, ale też np. wydawcy i dziennikarze od dawna zabiegają o jego uchylenie, przekonując, że używanie środków karnych, zwłaszcza kary pozbawienia wolności, jako formy odpowiedzialności za publiczne wypowiedzi, nie odpowiada standardom demokratycznego państwa prawa. Bo do ochrony dobrego imienia co do zasady powinna wystarczyć ścieżka cywilna – zwłaszcza politykom i szerzej ludziom władzy, dziś nader chętnie korzystającym z dobrodziejstwa przepisów karnych, co nieraz przybiera formę SLAP-ów obliczonych na wywołanie efektu mrożącego i uciszenie krytyków.

Reklama
Reklama

Używanie środków karnych, zwłaszcza kary pozbawienia wolności, jako formy odpowiedzialności za publiczne wypowiedzi, nie odpowiada standardom demokratycznego państwa prawa.

Dyskusja o depenalizacji zniesławienia regularnie powraca, a likwidację art. 212 k.k. zapowiadali kolejni ministrowie sprawiedliwości, wliczając Zbigniewa Ziobrę i Adama Bodnara. Ale cytując tego ostatniego z jednej z konferencji w 2024 r. „20 lat minęło, a artykuł 212 wiecznie żywy”. Może Waldemar Żurek się odważy go wyrąbać z kodeksu?

Czytaj więcej

Katarzyna Batko-Tołć: Artykuł 212 ma się dobrze

Czytaj więcej

Piotr Kładoczny: Przestępstwo obrazy uczuć religijnych powinno zniknąć z kodeksu karnego
Opinie Prawne
Katarzyna Szymielewicz: Kto obroni wolność słowa w sieci?
Opinie Prawne
Andrzej Tatara, Piotr Stanisławiszyn: „Lex 1 procent”, czyli kto sieje prawny chaos
Opinie Prawne
Paulina Szewioła: Czy leci z nami pilot?
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: O pani prokurator, co się Radbrucha naczytała
Opinie Prawne
Michał Tomczak: Świętość i kasa. Czy adwokat musi podjąć się każdej sprawy?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama