Powodem, dla którego postać Tomasza Biernackiego budzi w ostatnim czasie szczególną ciekawość, jest sytuacja sieci Dino, której jest założycielem. Choć atmosfera wokół firmy robi się coraz bardziej gorąca, władze spółki konsekwentnie milczą.
Co się dzieje w sieci Dino? Spór z pracownikami i zastrzeżenia PIP
Od kilku tygodni w mediach pojawiają się niepokojące wiadomości dotyczące warunków pracy w sklepach Dino. Wokół sieci zrobiło się głośno po sygnałach dotyczących niskiej temperatury panującej w marketach. Jak poinformowała „Rzeczpospolitą” Państwowa Inspekcja Pracy, pomiary przeprowadzone podczas kontroli w części placówek faktycznie potwierdziły zbyt niskie temperatury. W jednym ze sklepów w Skierniewicach na stanowisku kasowym odnotowano 3,2 st. C. PIP od początku stycznia przeprowadziła ponad 140 kontroli w sklepach sieci.
Firma znajduje się w sporze z załogą. 10 lutego miało się odbyć spotkanie przedstawicieli Krajowego OPZZ Konfederacja Pracy z zarządem Dino. Menedżerów Dino na spotkaniu jednak nie było. Według informacji przekazanych przez związkowców, pojawił się na nim jedynie kierownik działu BHP i przedstawiciele kancelarii prawnej.
Jak pisała wcześniej „Rzeczpospolita”, podczas spotkania miały być poruszane kwestie takie, jak: naruszenia przepisów ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych przez Dino, podwyżki wynagrodzeń dla pracowników, Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych, niska obsada w marketach i magazynach, potrącanie środków z premii pracowników na naprawę urządzeń, zakaz urlopów w sezonie letnim, naciski na wydajność pracy oraz łamanie przepisów prawa w zakresie temperatury.
9 lutego z funkcji członka zarządu zrezygnował Piotr Ścigała, związany ze spółką od wielu lat. Przedstawiciele spółki nie wypowiadają się w sprawie.