fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polskie Orły - Zakopane

Razem idziemy w dobrą stronę

materiały prasowe
Rozmowa z Tomaszem Wieczorkiem, sekretarzem generalnym Polskiego Związku Narciarskiego o współpracy z Grupą LOTOS

Rzeczpospolita: Mało kto pamięta, że mimo wielkich sukcesów Adama Małysza jeszcze na początku XX wieku sytuacja w polskich skokach wcale nie była dobra.

Tomasz Wieczorek: Adam na początku swojej kariery nie miał za sobą systemowego wsparcia. Gdyby nie zaangażowanie trenera Pavla Mikeski i obecnego prezesa PZN Apoloniusza Tajnera, a także siła Adama, dzisiaj nie mielibyśmy małyszomanii i tego wywiadu. Adam był pierwszym zawodnikiem, wokół którego zaczęto budować profesjonalny sztab szkoleniowy – zawierający psychologa, fizjoterapeutów, serwismenów. Był diamentem, który Polski Związek Narciarski szlifował.

Podobnie źle wyglądała sytuacja ze szkoleniem młodzieży. Dzieci trenujące w zniszczonych kombinezonach, często dwóch, trzech zawodników korzystających z tego samego sprzętu – taki był obraz polskich skoków.

W 2005 roku, kiedy program LOTOS Cup – Szukamy Następców Mistrza rozpoczął swoją działalność, w klubach brakowało w zasadzie wszystkiego. Trenerzy klubowi poświęcali swoje życie prywatne, byleby dyscyplina trwała.

Czy moment, gdy PZN podpisał umowę z Grupą LOTOS, można uznać za przełomowy dla polskich skoków?

Umowa pomiędzy PZN i Grupą LOTOS sprawiła, że w skokach, biegach i kombinacji pojawił się długo wyczekiwany strategiczny sponsor, który pozwolił długofalowo planować. Dodatkowo, uruchomienie programu LOTOS Cup – Szukamy Następców Mistrza pozwoliło wzmocnić podstawę tej piramidy. Umowa pomiędzy Polskim Związkiem Narciarskim i Grupą LOTOS w przypadku skoków narciarskich zaspokajała na tamten czas potrzeby. Od sportu dzieci i młodzieży aż po czołowych zawodników.

Czy można powiedzieć, że to dzięki programowi Szukamy Następców Mistrza i LOTOSOWI powstał długoletni system szkoleniowy?

Zdecydowanie tak. Nawet najlepsza idea bez finansowania nie osiągnie sukcesu. Wdrożenie stypendiów trenerskich dla najbardziej uzdolnionych trenerów programu LOTOS Cup było strzałem w dziesiątkę. Obserwujemy z każdym rokiem obniżającą się średnią wieku i zwiększające się profesjonalne podejście trenerów. Śmiało możemy stwierdzić, że idziemy w dobrą stronę. Co więcej, stypendia trenerskie pozwoliły traktować zawód trenera skoków narciarskich i kombinacji norweskiej jako zawód pierwszego wyboru, a nie pasję. Stypendia dla zawodników startujących w kategoriach Junior B i C w skokach narciarskich i kombinacji norweskiej stworzyły pomost pomiędzy sportem dzieci i młodzieży a sportem zawodowym. Wypełniły lukę, która powstawała przez lata i pozwalała przetrwać tylko nielicznym. A tak wiele talentów znikało właśnie na tym etapie. Od sezonu 2017/2018 Grupa LOTOS wspólnie z Polskim Związkiem Narciarskim uruchomiła program nagród finansowych dla najlepszych zawodników kategorii Junior A oraz Senior w poszczególnych konkursach (łącznie 32 konkursy). W sezonie letnim 2018 rozpoczniemy także rywalizację Letniej Edycji LOTOS Cup – Szukamy Następców Mistrza. Kolejny kamień milowy w rozwoju skoków narciarskich i kombinacji norweskiej za nami.

Dzięki Grupie LOTOS, ale też środkom od innych sponsorów i Ministerstwa Sportu i Turystyki skoczkowie mogli się przygotowywać w komfortowych warunkach do sezonu olimpijskiego. Jakie nowości pojawiły się w tym sezonie, o których oczywiście może pan powiedzieć?

Nowinki technologiczne muszą pozostać tajemnicą, jeśli mają nam dać przewagę. Środki finansowe dały nam możliwość wprowadzenia „zachodnich" standardów. Do tej pory Polskiego Związku Narciarskiego nie było stać na współpracę z specjalistami pokroju trenera Horngachera czy dr. Haralda Pernitscha. Dziś szukamy rozwiązań, które pozwolą nam wyprzedzić Skandynawów lub reprezentantów Niemiec i Austrii. Jeszcze parę lat temu musieliśmy ich gonić.

—oprac. ok

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA