fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Friedrich Merz chce być kanclerzem Niemiec

Kai Mörk/CC-BY-3.0-DE
Mimo porażki w wyborach na szefa CDU stary wyjadacz partyjny zamierza zostać ministrem. To etap przejściowy do władzy najwyższej.

„Już w marcu Friedrich Merz będzie ministrem" – wieści „Bild", tabloid odgrywający niepoślednią rolę w niemieckiej polityce. Według tego scenariusza kanclerz Angela Merkel przekaże również w marcu tego roku kierownictwo rządu swej protegowanej Annegret Kramp-Karrenbauer (zwanej AKK), nowej przewodniczącej CDU. Zdaniem tej gazety pani kanclerz wykorzysta wysokie notowania popularności, jakimi cieszy się jej następczyni na stanowisku szefa partii, aby ułatwić jej start w roli szefowej rządu. Wszystko to w nadziei, że CDU uda się uzyskać doskonały wynik w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. To umocniłoby partię w obliczu wyborów w kilku landach wschodnich jesienią tego roku i zapewniło AKK rządy do wyborów za ponad dwa lata.

Ambicje i wpływy

Taka kalkulacja jest w pełni uzasadniona. Jednak nie wiadomo do końca, z jakiej przyczyny do rządu miałby wejść Friedrich Merz. Poza tym, że tego pragnie. – Z racji mojego doświadczenia w gospodarce i polityce mógłbym się tego spodziewać – powiedział w połowie grudnia „Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ). Kanclerz odpowiedziała ustami swego rzecznika, że nie planuje żadnych przetasowań w rządzie.

Dla obserwatorów w Niemczech nie ulega żadnych wątpliwości, że 63-letni Merz, który przegrał z AKK na zjeździe CDU zaledwie 18 głosami, ma ambicje wykraczające poza sam udział w rządzie. Miałaby to być dla niego platforma do stanowiska szefa rządu. – Jest nadal możliwym kandydatem na kanclerza – oświadczył niedawno Günther Oettinger, obecnie unijny komisarz, w przeszłości jeden z liderów CDU i premier Badenii-Wirtembergii. W końcu nie jest nigdzie zapisane, że kandydatem na kanclerza musi zostać szef partii.

Annegret Kramp-Karrenbauer nie pozostawia jednak żadnych złudzeń, że zamierza komukolwiek ustępować pierwszeństwa w kolejce do fotela kanclerskiego.

Oznacza to jednak, że mimo przegranej z AKK Merz ma wielkie wpływy w partii i nadal liczy na powrót na główną scenę polityczną. Zniknął z niej na kilkanaście lat wypchnięty przez Merkel, podobnie jak szereg jego towarzyszy z dawnych lat.

Jest jednym z konserwatywnych polityków CDU z katolickiego południa Niemiec, którzy niemal dwie dekady temu nie sprzeciwiali się objęciu kierownictwa CDU przez Angelę Merkel. Mieli nadzieję, że gdy ucichnie skandal z czarnymi kasami partyjnymi Helmuta Kohla, pozbędą się Merkel i dokona się właściwa sukcesja. Po Kohlu szefem CDU miał zostać Wolfgang Schäuble. Jest obecnie przewodniczącym Bundestagu. To on mocno wspiera Friedricha Merza. „Opowiedział się za nim energicznie tuż przed zjazdem CDU i nadal o niego walczy" – ocenił kilka dni temu FAZ publiczne wypowiedzi szefa Bundestagu. Zapewniał w wywiadach, że nie jest jego intencją wywołanie debaty personalnej w CDU, ale przypomniał jednocześnie, że Merz będzie się nadal angażował w działalność partii.

Pytanie, w jaki sposób, gdyż Merz po wyborach na szefa zrezygnował ze stanowisk w partii.

Co ciekawe, jeszcze przed elekcją w CDU Merz przyznał w telewizji ARD, że niejeden raz rozmawiał w przeszłości z Schäublem o możliwości objęcia przez niego kierownictwa rządu. – Gdyby do tego doszło, musiałbym się także oprzeć na tobie – miał powiedzieć Schäuble w czasie jednej z rozmów.

Przełomowa jesień?

Wszystko to wywołuje masę spekulacji. Jest jednak mało prawdopodobne, aby Merzowi udało się zrealizować plan. Zmiany personalne w CDU przysporzyły partii 3 pkt proc. popularności. Może liczyć na 30 proc. wyborców. Jest to wsparcie dwa razy większe niż to, jakim cieszy się obecnie SPD, odwieczny konkurent CDU.

Tyle samo ma Alternatywa dla Niemiec. W górę poszybowały notowania Zielonych (19 proc. poparcia). W ostatnich tygodniach nieco stracił Schäuble. Według 54 proc. członków i zwolenników CDU AKK będzie dobrym kanclerzem, ale ponad jedna czwarta jest innego zdania. Kiedy przeprowadzi się do urzędu kanclerskiego, nie wiadomo, przynajmniej publicznie. Nie brak opinii, że najpóźniej jesienią 2019 w przededniu wyborów do landtagów Brandenburgii, Saksonii i Turyngii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA