fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

#RZECZoPOLITYCE: Magierowski, Bodnar, Łapiński

rp.pl
Marek Magierowski, dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta RP, dr Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich oraz poseł PiS Krzysztof Łapiński byli gośPoczątek o 9.00

Markiem Magierowskim, dyrektorem biura prasowego Kancelarii Prezydenta RP, rozmawialiśmy o efektach mediacji prezydenta Andrzeja Dudy z liderami partyjnymi.

Doktora Adama Bodnara, rzecznika praw obywatelskich, zapytaliśmy, czy w Polsce są łamane prawa dziennikarzy i obywateli oraz czy jest przygotowany na opuszczenie swojego stanowiska

Krzysztof Łapiński, poseł PIS, opowiedział dlaczego doszło do kryzysu parlamentarnego i jak skończy się sytuacja, w której społeczeństwo manifestuje w całej Polsce.

Magierowski: Zaproszenie dziennikarzy to też efekt mediacji prezydenta

- Rozmowy marszałka Stanisława Karczewskiego to jest po części efekt mediacji pana prezydenta - mówił w programie #RZECZOPOLITYCE Marek Magierowski, dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta.

Rozmowa rozpoczęła się od zamachu w Berlinie, gdy rozpędzona ciężarówka wjechała w ludzi na jarmarku świątecznym. Okazało się, że zamordowano kierowcę, którym był Polak, a zamachu dopuścił się – według doniesień – Pakistańczyk. Czy prezydent zmienił zdanie dotyczące ewentualnego przyjmowania uchodźców przez Polskę? - Prezydent nie zmienił zdania i cały czas jest gotowy przyjąć ludzi uciekających przed wojną – mówił Magierowski. Dodał, że przy tym nie może dojść do przetrzymywania uchodźców na terenie Polski, a doświadczenia pokazały, że oni nie chcą mieszkać w Polsce.

- Polska nie przyjęła żadnego uchodźcy w ramach tego systemu, ale większość krajów europejskich przyjęła procent, czy promil, tego do czego się zobowiązały – zauważał dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta.

Zdaniem gościa, wyciągnięta ręka do dziennikarzy, którzy wczoraj rozmawiali na temat planowanych zmian dla mediów w Sejmie, to również efekt działań prezydenta Andrzeja Dudy. - Rozmowy marszałka Stanisława Karczewskiego to jest po części efekt mediacji pana prezydenta – powiedział Magierowski. - Prezydentowi zależy, żeby wszelkie zmiany odbywały się po konsultacjach z zainteresowanymi.

Magierowski mówił, że trochę jest zrozumiała chęć zmian, ponieważ zdarzają się nachalni dziennikarze, którzy biegają za politykami po korytarzach. W jego opinii, należy uporządkować sytuację. - Niedopuszczalną sytuacją jest pewna nachalność ze strony dziennikarzy – mówił gość.

Dyrektor biura mówił, że prezydent już wcześniej ocenił, że mógł zostać popełniony błąd, jeśli pod listem do marszałka Sejmu podpisali się redaktorzy naczelni od „Gazety Wyborczej” po „Gazetę Polską”. Zganił jednak przy tym opozycję. - Opozycja wykorzystała ten protest dziennikarzy w sposób radykalny – powiedział Magierowski. - Myślę, że wielu politykom opozycji wydawały się te sceny niesmaczne.

- Politycy popełniają niekiedy błędy, tu nie chodzi o błąd czy nie przestrzeganie przepisów. Prezydent to jednak dostrzegł i stąd pierwsze efekty – powiedział gość programu.

Magierowski mówił, że prezydent chce się dokładnie dowiedzieć na temat okoliczności uchwalenia ustawy budżetowej, gdyż leży to w jego interesie. - Ostatecznie to pan prezydent musi złożyć podpis pod ustawą budżetową, więc musi być przekonany, że wszystko odbyło się w zgodzie z przepisami.

- Prezydent ma nadzieję, że w obliczu nowych przepisów Trybunał zacznie w końcu działać – mówił Magierowski.

Po raz kolejny dyrektor biura prasowego podkreślał, że prezydent każdorazowo wnikliwie sprawdza każdą ustawę.

- Prezydent analizuje wnikliwie wszystkie zapisy we wszystkich ustawach. Najczęściej to były ustawy związane z tym, co prezydent głosił w kampanii. Jak pan widzi, wobec ostatnich wydarzeń prezydent mówił, że doszło do nieroztropności – mówił Magierowski.

Czy prezydent opublikuje aneks do raportu WSI? - To jest decyzja pana prezydenta. Nie mam wiedzy, czy taką decyzję podejmie – powiedział Magierowski.

Powiedział też, że nie ma obaw, że jego szef stanie w przyszłości przed Trybunałem Stanu. Według dyrektora, prezydent nie łamie prawa.

 

Bodnar: Od roku przejęcie narracji w mediach publicznych

Od roku obserwujemy proces przejęcia narracji w mediach publicznych - w Polskim Radiu, Telewizji Polskiej. Za tą zmianą narracji idzie zmiana dziennikarzy - powiedział w programie #RZECZoPOLITYCE Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich.

Adam Bodnar przywołał w programie #RZECZoPOLITYCE przykład Programu Trzeciego Polskiego Radia, gdzie związkowcy tracą pracę. - To przykre, gdy słychać, jakie są naciski, co można mówić, czego nie można - powiedział Rzecznik Praw Obywatelskich.

Dodał, że funkcjonowanie mediów publicznych jest gwarancją wolności słowa. - Od roku obserwujemy proces przejęcia narracji w mediach publicznych - w Polskim Radiu, Telewizji Polskiej. Za tą zmianą narracji idzie zmiana dziennikarzy - powiedział Adam Bodnar. Przypomniał, że przed sądami toczy się kilka spraw dotyczących dziennikarzy mediów publicznych - Jerzego Sosnowskiego i Damiana Kwieka z radiowej Trójki, Marcina Majchrowskiego z Programu I Polskiego Radia. - Do sprawy Sosnowskiego przystąpiłem, wspierając jego argumentację - powiedział Adam Bodnar.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że tydzień temu odbyła się rozprawa przed Trybunałem Konstytucyjnym dotycząca ustawy nowelizującej ws. radiofonii i telewizji. TK uznał, że przepisy tzw. małej ustawy medialnej są częściowo niekonstytucyjne.

RPO odniósł się też do sprawy korespondencji, jaką wymienił z prezes Polskiego Radia Barbarą Stanisławczyk. - Sformułowała tezę, że zwolnieni dziennikarze prezentowali nihilizm - przypomniał Adam Bodnar. - Jeżeli wymiana korespondencji może nie doprowadzić do jakiegoś rezultatu, jest ważna z punktu widzenia osób, które czują się pokrzywdzone. Poza tym rzecznik nie może milczeć w pewnych kwestiach, tak samo, jak nie milczałem w sprawie prób ograniczenia uprawnień dla mediów w Sejmie - powiedział RPO.

Odnosząc się do propozycji zmian w dostępie dziennikarzy do Sejmu, zgłoszonych przez marszałka Sejmu, Adam Bodnar przyznał, że jeśli coś funkcjonuje przez 27 lat, jak relacje parlamentarzystów z mediami, nie powinno się tego kwestionować.

Bodnar odniósł się także do sprawy kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zacytował słowa Michaiła Chodorkowskiego, który powiedział, że może nie działać parlament, ale jeśli nie ma Trybunału Konstytucyjnego, może być bardzo niedobrze.

- Nowym prezesem TK powinna zostać jedna z trzech osób wskazanych przez Zgromadzenie Ogólne TK. Wiemy, że odbyło się coś na kształt ZO, ale uczestniczyło w tym tylko dziewięciu sędziów. Zobaczymy co się stanie w ciągu najbliższych dni - ocenił Bodnar.

Pytany o sprawę sędziego Andrzeja Wróbla, który zrezygnował z członkostwa w TK i złożył wniosek o przywrócenie w skład Sądu Najwyższego, Rzecznik Praw Obywatelskich odpowiedział, że sędzia i tak musi przejść całą procedurę, a do czasu jej zakończenia pozostaje członkiem TK. Adam Bodnar dodał, że - jak powiedział Andrzej Rzepliński, można mieć „zbrzydzenie” tym, co się dzieje wokół TK - jednak w ocenie RPO rolą sędziego jest trwać w Trybunale.

 

Łapiński: PiS powinien zrobić krok w tył

- Mam wrażenie, że pole do dyskusji jest coraz mniejsze. Jest ileś wydarzeń, które usztywniają obie strony - mówił w programie #RZECZOPOLITYCE Krzysztof Łapiński, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Poseł mówił, że określanie kogoś zdrajcą czy warchołem w niczym nie pomaga, bo jeśli padają takie słowa, to dochodzimy do ściany. - Na słowa trzeba uważać, bo gdy użyjemy wszystkich, to co nam zostanie? – pytał retorycznie poseł PiS.

Według Łapińskiego marszałek Sejmu Marek Kuchciński niepotrzebnie planował ograniczenie prac mediów na terenie parlamentu. - Może niech wygląda to tak, że redakcje polityczne jak „Rzeczpospolita” czy TVN24 posiadają po 10 akredytacji, a jakieś inne, małe, niekojarzone z polityką, mniej  - mówił poseł Łapiński.

Gość mówił, że marszałek Sejmu publikuje czasem jakieś informacje na Twitterze, ale nie śledzi jego występów w mediach. To była odpowiedź na spostrzeżenie, że marszałek Kuchciński rzadko udziela wywiadów dziennikarzom.

- Sytuacja, do której doszło w piątek, nie powinna się wydarzyć i niepotrzebne było jej eskalowanie – uważa Łapiński. - Wykluczenie posła Michała Szczerby też było niepotrzebne, bo było wiadomo, że mogą być różne reakcje – dodał.

Poseł nie chciał oceniać czy PiS powinien odwołać marszałka Sejmu, ale zaznaczył, że to mało prawdopodobne. - To oczywiste, że większość sejmowa, którą ma PiS, nie pozwoli na odwołanie marszałka Kuchcińskiego - mówił poseł PiS.

Według Łapińskiego obie strony sporu politycznego przesadziły, a dla opozycji walka o wolność mediów stała się paliwem, którego jej w ostatnim czasie brakowało. Poseł skomentował też wydarzenia z piątku i soboty. - Ci, którzy w piątek blokowali Sejm to byli ludzie, którzy nie zgadzają się z PiS – mówił. Dodał, że niedopuszczalne było natomiast to, co działo się na Wawelu, gdy demonstrujący blokowali przejazd prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na grób brata.

Poseł mówił też, że mimo użycia przez policję siły, to nie były to brutalne działania, nie rozpylano też gazu, a wynikało to jedynie z kwestii bezpieczeństwa.

Czy głosowanie nad budżetem powinno zostać powtórzone? - Tu będzie spór prawniczy. Jestem przekonany, że było kworum, które było liczone kilka razy. Są inne wątpliwości: że posłowie opozycji nie mogli zgłaszać wniosków – mówił Łapiński. - Nie rozmawiałem z obiema stronami, sam jestem częścią jednej, ale mam wrażenie, że pole do dyskusji jest coraz mniejsze. Jest ileś wydarzeń, które usztywniają obie strony. PiS powinien zrobić krok w tył, ale jeśli druga strona nie powie, że wygrała i pognębiła PiS – dodawał.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA