Po koalicyjnych nieporozumieniach w sprawie ostatecznego kształtu reformy Państwowej Inspekcji Pracy, opracowywanie nowej wersji ustawy przyspieszyło. Przypomnijmy, że pod koniec ubiegłego roku premier Donald Tusk ogłosił, że ustawa jest politycznie martwa, by później, po spotkaniu liderów KO i Nowej Lewicy prace nad nią zostały wznowione.
Teraz, po kilku tygodniach od tamtej sytuacji, Stały Komitet Rady Ministrów (SKRM) przyjął zmienioną wersję ustawy, w której m.in. przesunięto wykonalność decyzji PIP w sprawie zamiany umów cywilno-prawnych na etaty. Zgodnie z aktualną wersją projektu, jeśli któraś ze stron odwoła się od decyzji inspektora, to sprawa trafi do sądu pracy i dopiero po jego decyzji może dojść do zmiany umowy. Sądy pracy mają zostać wzmocnione, a od decyzji PIP będzie służyć szybka ścieżka sądowa. Sądy pracy będą mogły też decydować o zabezpieczaniu, które ma chronić interesy pracownika w czasie sporu sądowego. PIP będzie mogła też wydawać indywidualne interpretacje w sprawach, na wzór urzędów skarbowych.
Wyścig z czasem i uwaga Komisji Europejskiej
W sprawie PIP trwa wyścig z czasem. Bo od reformy PIP wprost zależą wypłaty pieniędzy z KPO – i to już w najbliższych miesiącach. Komisja Europejska zgodziła się na nowy kształt zapisów. Ale z rządu płyną sygnały, że KE wyjątkowo uważnie przygląda się zapisom w ustawie i dopytuje o konsekwencje zmian. Teraz ustawa ma trafić do RDS (Rady Dialogu Społecznego), a nasi rozmówcy znający sytuację szacują, że aby Polska nie straciła funduszy, to musi wyjść z Rady Ministrów przed końcem lutego.
Później zacznie się bitwa w Sejmie o akceptację ustawy. Przeciwko będzie na pewno Konfederacja i zapewne bardziej liberalni posłowie z Polski 2050, KO czy z PSL. – Jesteśmy pewni, że ustawa, jeśli zatwierdzi ją rząd, przejdzie przez Sejm. Będzie obowiązywała dyscyplina partyjna – mówi nam rozmówca z Lewicy. Dociekliwość KE oznacza jednak, że jakiekolwiek zmiany w Sejmie ustawy nie ujdą uwagi Komisji i mogą poskutkować wysadzeniem całego procesu w powietrze. To dla koalicji rządzącej duże ryzyko.