Reklama

Co dalej z PIP? Trwa wyścig z czasem i z Komisją Europejską

Najpóźniej do końca lutego nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy musi wyjść z rządu, by Polska nie zapłaciła za opóźnienia przy wdrażaniu reformy - wynika z naszych rozmów z politykami koalicji.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk

Foto: PAP/Piotr Polak

Po koalicyjnych nieporozumieniach w sprawie ostatecznego kształtu reformy Państwowej Inspekcji Pracy, opracowywanie nowej wersji ustawy przyspieszyło. Przypomnijmy, że pod koniec ubiegłego roku premier Donald Tusk ogłosił, że ustawa jest politycznie martwa, by później, po spotkaniu liderów KO i Nowej Lewicy prace nad nią zostały wznowione.

Teraz, po kilku tygodniach od tamtej sytuacji, Stały Komitet Rady Ministrów (SKRM) przyjął zmienioną wersję ustawy, w której m.in. przesunięto wykonalność decyzji PIP w sprawie zamiany umów cywilno-prawnych na etaty. Zgodnie z aktualną wersją projektu, jeśli któraś ze stron odwoła się od decyzji inspektora, to sprawa trafi do sądu pracy i dopiero po jego decyzji może dojść do zmiany umowy. Sądy pracy mają zostać wzmocnione, a od decyzji PIP będzie służyć szybka ścieżka sądowa. Sądy pracy będą mogły też decydować o zabezpieczaniu, które ma chronić interesy pracownika w czasie sporu sądowego. PIP będzie mogła też wydawać indywidualne interpretacje w sprawach, na wzór urzędów skarbowych.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama