fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Na rogu Europy i Awantury

AdobeStock
Doprowadźmy to do końca. Skoro tydzień temu zatrzymaliśmy się w Andaluzji na Kordobie i dziwnych, trudnych winach z Montilla-Moriles, to jedźmy dalej, na koniec Andaluzji, Hiszpanii, Europy. W sherry kochają się Anglicy, kochają się Hiszpanie, kocha się moja osoba. I nikt inny. OK, przesadzam, ale tylko trochę. Smutna (dla mnie) prawda jest taka, że sherry, niegdyś jedno z najsłynniejszych win świata, wciąż najbardziej bodaj literackie, bo to i w książkach się pojawia, i w kieliszkach pisarzy, otóż to sherry znika. Kochają je sommelierzy, znudzeni tymi samymi grzecznymi winami dziennikarze winiarscy, słowem, branża, ale lud utlenionych, wzmacnianych win nie rozumie i nie pije.

Ale po kolei. Co to takiego sherry? Nie mylmy go z cherry, to nie likier wiśniowy, lecz wzmacniane wino z okolic Kadyksu. Ma odmian tyle, że zliczyć niepodobna. Może być wytrawne – i takie piją Hiszpanie. Rozeznamy je – nie jest to reguła, ale zwykle działa – po hiszpańskiej nazwie (fino, manzanilla, oloroso etc.). Może też być słodkie – w nim, po wielkim melanżu z 1587 roku, puszczeniu z dymem całego miasta i grabieży przez Francisa Drake'a blisko 3 tysięcy beczek rozkochali się Anglicy.




A co to znaczy, że jest wzmacniane? Najpierw robi się wino, podobnie jak w Montilla-Moriles, to wytrawne głównie z palomino, rzadziej z PX. A potem, jak w wielu winach z portowych miast (Porto, Malaga, Marsala) czy wysp (Madera), wzmacnia się je brandy. W oryginale, by przetrwało długie podróże statkiem i mogło służyć marynarzom, obecnie dla tradycji.

Dziś proponuję trzy podstawowe, bo to w końcu kurs sherry dla początkujących, wina. Fino (tu jabłkowo-drodżowe...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA